Jestem po połowie jazd na części praktycznej mojego kursu na prawo jazdy, a dopiero teraz robię drugi wpis. No ale cóż, to tylko ja. W każdym razie, wracając do początku moich jazd i moich dwóch pierwszych wyjazdów na miasto, to muszę powiedzieć, że nie było jakoś rewelacyjnie, bo ja dopiero zaczynałam wszystko ogarniać, zmienianie biegów, wciskanie dźwigni gazu, czy sprzęgła, a do tego się denerwowałam, bo jak wiadomo trzeba się skupić na wielu rzeczach w jednym czasie. No, nie było źle, ale jakoś rewelacyjnie też nie było.

Kolejne zajęcia aż do tej pory idą lepiej, tak jak myślałam i wiedziałam od początku musiałam po prostu wejść wprawę. To czego się bałam przed kursem i jak zaczynałam jazdy, te moje obawy zniknęły. Teraz trzeba się skoncentrować i szlifować technikę jazdy. Jeżeli ktoś się obawia, że nie opanuje tych wszystkich rzeczy, które trzeba robić w jednym czasie, to to przeminie, znając po sobie, trzeba trochę pojeździć, żeby mieć jakieś doświadczenie na poziomie początkującego kierowcy. Trzeba po prostu się wyjeździć!
Fajne jest uczucie, kiedy jeździ się ulicami, którymi dotychczas poruszało się pieszo, czy za pomocą komunikacji miejskiej. Strasznie mi się to podoba i myśląc przyszłościowo fajne jest uczucie, że na przykład na jakiś koncert będę tymi ulicami jechać, kiedy już zdam prawo jazdy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz