piątek, 14 lipca 2017

Nauczyłam się używać kredek? | Orange Flower - Drawing

Oryginał
Narysowałam już trochę rysunków kredkami, ale ten poniżej wyszedł mi jak żaden inny!

Wcześniejsze rysunki kredkami, na przykład Flash'a, nie wyszły mi zbyt dobrze. Brakowało w nich umiejętności, tego tak zwanego skilla. Ale, ten który dzisiaj publikuje, to już jest coś !

Oczywiście na początku zrobiłam byle jakie linie, kreska jedna na drugiej, albo obok siebie, a jak już mniej więcej rysowany kwiat sobie rozmieściłam tak jak chciałam, to ołówkiem robiłam te ostateczne linie, a te niepotrzebne wymazywałam gumką.

Na oryginale (zamieszczonym w rogu) środek kwiatka jest wypełniony malutkimi kółeczkami, więc ja, nie poszłam na łatwiznę i też zrobiłam te kółeczka! Jak je rysowałam, to myślałam sobie tylko, kiedy ja to w końcu skończę 😝 No ale efekt wyszedł fajny. Ogółem to by mi się nie chciało tego robić, ale pomyślałam sobie 'kurde, cały czas tak nie będzie mi się chciało?', i narysowałam.













Oczywiście mój kochany aparat nie do końca chwyci na zdjęciach linie, więc lepiej jest już widać linie rysunku, kiedy to poprawiłam go swoim cienkopisem, mazakiem, czy co to tam jest. Niestety gdzieniegdzie linie nie są idealne. Niektóre udało mi się poprawić robiąc ją grubą, ale niestety niektórych nie za bardzo by się dało, według mnie, i nie są takie płynne, tylko poszarpane (?)

Gdy skończyłam robotę cienkopisem, wytarłam resztki linii z ołówka, bo nie były do niczego potrzebne i to po prostu oczyściło line art? Chyba tak to się nazywa. (Taa, oglądam tyle YouTube na temat rysowania i nadal nie wiem).














No i niestety, ja jestem zdolna i nawet jak owe ścieranie gumką szło mi dobrze, to BAM, i zagięła mi się kartka, co poniżej można zobaczyć...




Kiedy wzięłam się za wypełnianie kolorem, było oczywiste, że widać tam jest trzy odcienie żółci. Jeden bardzo jasny żółty, a kończąc na pomarańczowym.

Trochę się stresowałam tym, że znowu nie wyjdzie mi tak jak trzeba, albo powinno, więc pomyślałam sobie, że nigdzie mi się nie śpieszy i mogę to robić powoli, w skupieniu. Najpierw nakładałam najjaśniejszy kolor, tam gdzie on się znajduje, a potem ciemniejszy i pomarańczowy. Stopniowo i okrągłymi ruchami kredką dodawałam warstwy odcieni. Ogółem skupiłam się najbardziej na miejscach, gdzie kolory się łączyły, mieszały się. Kładąc kolejne warstwy na łączenia, ciągnęłam kolorem na całą powierzchnie odcieniu.

Jak skończyłam pierwszy płatek, który według mnie wyszedł świetnie, jak na kogoś takiego jak ja, który nie do końca czaił kolorowanie. Byłam tak oczarowana jak wyszedł, i w ogóle taka dumna z siebie, że tak mi się udało to zrobić. Gdzieś w trakcie zachwycania się tym, pomyślałam, 'kurde, nie ciesz się, bo to dopiero pierwszy płatek'. Kolejne może nie do końca udało mi się zrobić jak ten pierwszy (bo z reguły wszystko pierwsze wychodzi mi fajnie, a potem jest klapa), ale i tak efekt jest świetny ! 😃😄






































Oczywiście kolorując liści, chciałam je zrobić tak jak płatki, i chyba się nawet udało. Choć kredki, znaczy kolory zieleni, nie do końca jakoś chciały się mieszać, łączyć, tak trochę dziwnie rysowały, jakby te dwa wkłady tych kredek, ten środek, no to co ma pigment (też nie wiem jak to się nazywa), były zrobione z innych materiałów. Takie miałam odczucie. No ale mniejsza...

Ogółem nie wiem dlaczego, ale niektórzy strasznie krytykują kredki Koh-I-Noor, które posiadam i którymi rysuje zresztą. Ludzie narzekają, że twarde, nie blendują się, ale jak mi się udało coś tam zrobić, co mam mało doświadczenia, to jednak może nie są takie złe? Oczywiście, może nie są najlepsze i takim kredkom Prismacolor nie dorównają, ale dla początkujących jest spoko. W szczególności, że nie pokrywają kartki od razu, tylko wieloma warstwami, bo w końcu mają konsystencje twardą, to nauczą rysownika cierpliwości do rysowania, że taki rysunek nie powstaje od razu w pięć minut. W szczególności, kiedy ktoś chce rysować coraz lepiej lub profesjonalniej. Takie jest po prostu moje zdanie. Poza tym widziałam, jak rysownicy, którzy mieli dużo umiejętności, i którzy posługiwali się innymi firmami kredek, robili świetne rzeczy. Moje zdanie jest takie, że jak ktoś nauczył się posługiwać kredkami, to nie ważna jaka będzie to kredka, ale da radę nią coś zrobić. Jedynie trzeba przyzwyczaić się do tego, że na przykład będą to kredki miększe od tych co się używało.



















Kończąc kwiat jak i liście, postanowiłam wbić sobie gwóźdź to trumny, i zrobić... tło. Oczywiście ta trumna to taki żart, bo przecież cały rysunek wyszedł świetnie, ale w robieniu tła to nie jestem ekspertem i ogółem rzadko go robię, ale tu po prostu nie dawałoby mi spokoju, gdybym tego tła nie zrobiła. Owe tło nie wyszło do końca tak jak chciałam, ale nie jest ono też takie najgorsze, nie zabija całego rysunku, na szczęście, bo tego się bałam, że nie dość, że może mi to tło nie wyjść, to jeszcze zniszczyć całość.








Poniżej są już zdjęcia skończonego rysunku. Ogółem zrobiłam ich strasznie dużo, bo nie mogłam znaleźć lepszego światła, bo 'genialna' ja, nie mogłam tego zrobić w dni, kiedy było słonecznie, tylko wtedy, kiedy było mega pochmurno 😂. Jak można było też zauważyć, to jest trochę zdjęć, które pochodzą z Instagrama, gdzie was zapraszam, bo właśnie tam można się dowiedzieć nad czym pracuję, i jak idą postępy w rysowaniu 😉.

DEVIANTART          FACEBOOK          INSTAGRAM




























czwartek, 13 lipca 2017

Selena Gomez - Fetish (Audio) ft. Gucci Mane

Dzisiaj w sieci premierowo zawitał nowy utwór Seleny Gomez, "Fetish". Mimo, że słucham kompletnie innego gatunku muzyki niż pop, i to jeszcze w takim stylu, to poniżej zamieszczony utwór mi się podoba. Jest to kompletnie inny styl muzyki, jaki do tej pory artystka wykonywała. Gdzieś czytałam, że nowy album jest stylizowany, inspirowany na lata 70/80, i chyba to właśnie jest taką cechą charakterystyczną, to właśnie zauważyłam. Jestem ciekawa, jaki będzie ta nowa jej płyta.

poniedziałek, 10 lipca 2017

Playlista 27.

Ostatnimi czasy bardzo dużo słuchałam między innymi Linkin Park. Pewnie głównie dlatego, że był ich koncert 😝 Dlatego ułożyłam Playlistę z utworami tego zespołu. Starałam się wybrać z każdej płyty po trochu, a dodatkowo jakieś Dema. Miałam jednak problem z ich pierwszą płytą, "Hybrid Theory", bo na niej jest wiele utworów, które powinny się znaleźć na liście, ale jak już pisałam, chciałam wziąć coś z każdej płyty, więc kierowałam się sentymentem do niektórych z utworów 😉.

1. Linkin Park - What I've Done




2. Linkin Park - Guilty All The Same




3. Linkin Park - Qwerty




4. Linkin Park - The Catalyst




5. Linkin Park - Lying From You




6. Linkin Park - Talking To Myself 




7. Linkin Park - Step Up




8. Linkin Park - One Step Closer




9. Linkin Park - Until It's Gone




10. Linkin Park - Faint




11. Linkin Park - Given Up




12. Linkin Park&JayZ - Numb/Encore




13. Linkin Park  - Good Goodbye




14. Linkin Park - Forgotten




15. Linkin Park - I'll Be Gone




16. Linkin Park - Dedicated




17. Linkin Park - Lost In The Echo




18. Linkin Park - Asbestos




19. Linkin Park - Debris




20. Linkin Park - When They Come For Me




czwartek, 6 lipca 2017

Summer girl - Drawing

Oryginał
Jakiś dłuższy czas temu narysowałam sobie dziewczynę w sukience, gdzie zrobione były tylko linie. Rysowałam to w szkole na tych wolniejszych lekcjach, ale nie miałam czasu, żeby wypełnić rysunek kolorem, dlatego teraz, w końcu, udało mi się go w pełni skończyć!

Ogółem to miałam nigdzie tego nie publikować, bo tak trochę skóra mi nie wyszła, za bardzo zaeksperymentowałam, za bardzo przekombinowałam, ale w tym rysunku strasznie mi się podoba, jak udało mi się zrobić włosy 😃 Zazwyczaj włosy mi nie za bardzo wychodzą w takich rysunkach, czasami gdzieś niechcący zrobię niepotrzebne linie, które psują efekt końcowy, albo właśnie coś przekombinuje, chcąc ulepszyć 😜 

W tym rysunku podoba mi się jeszcze sama sukienka, która w sumie mogła wyjść mi troszkę lepiej, ale tak jak wyszła nie jest źle, w porównaniu z innymi moimi rysunkami, gdzie nie zawsze ubranie mi wychodziło.

Wiem, że rysunek ma wiele błędów, bo kompletnie nie mogłam sobie tego nawet wstępnie rozrysować i wszystko wychodziło mi nie tak jak trzeba, dlatego zostawiłam już tak jak stwierdziłam, że "niech już będzie". 

Facebook          Deviantart          Instagram








niedziela, 2 lipca 2017

Transformers: Ostatni Rycerz

Jak wiadomo niedawno, bo 23 czerwca, była premiera najnowszego filmu o wielkich robotach z kosmosu, czyli "Transformers: Ostatni Rycerz". 

Ogółem tą serią filmów o tytułowych Transformerach zaczarowałam się jako jedenastoletnia dziewczynka, no i zostało mi tak do teraz.

Przez bardzo długi czas byłam oczarowana jeszcze wtedy trzema filmami, a w szczególności w pierwszej części z 2007 roku, od której wszystko się zaczęło i jak dla mnie jest ona kultowa dla tego uniwersum.

Kiedy weszła czwarta, odmieniona część, "Wiek Zagłady", miałam mętlik w głowie. Nie wiedziałam co o nim sądzić, bo z jednej strony byłam zwolenniczką pierwszych trzech filmów, a z drugiej strony to było coś świeżego, odmiennego.

A teraz wszedł nowy film, przy którym czytając wstępną fabułę miałam wątpliwości. Myślałam sobie "Król Artur i Transformersy? Niee". Pierwszą myślą, że połączenie dwóch tych światów będzie kompletnym niewypałem i bezsensowną rzeczą. Ale jednak! Myliłam się! Teraz się cieszę, że nie dałam się zwieść złą opinią innych ludzi i swoim obawom 😃.





Wśród fanów tej serii filmów wybuchało szczęście, gdy dowiedzieli się o powrocie Josh'a Duhamel'a jako William'a Lennox'a, czy John'a Turturro jako agenta Simmons'a, który jednak miał niewielki udział w filmie. Na ekranie pojawił się również Stanley Tucci, który ukrył się pod brodą Merlina. Natomiast nowymi postaciami są: Sir Edmund Burton, w którego wcielił się Anthony Hopkins, Izabella czyli Isabela Moner oraz Vivian Wembley graną przez Laurę Haddock.





"Ostatni Rycerz" zaczyna się od efektownych scen bitwy armii Króla Artura z Saksonami. Brytyjczycy czekają na pomoc czarodzieja Merlina. Ten zaś szuka pomocy u niejakich robotów z kosmosu, którzy wręczają mu legendarną włócznię. Czarownik dzięki temu udaje mu się pomóc Królowi. Wszystko to robi wstęp do filmu, do czego on będzie nawiązywał.

Zaś w czasie współczesnym filmu, ludzie i Transformery toczą ze sobą wojnę. Powstał nawet oddział TRF, aby zwalczać wszystko co pochodzi z planety Cybertron. Ukazuję się scena, która została wypromowana przez trailery, gdzie poznajemy odważną Izabellę, która stara się obronić czwórkę chłopców, która weszła na zakazany teren i ściga ich TRF. W trakcie wielu efektownych wybuchów, pojawia się z ratunkiem już znany nam z "Wieku Zagłady" Cade Yeager, który nadal trzyma stronę z Autobotami i im pomaga, przez co jest ścigany właśnie przez niejaki, wspomniany już oddział TRF. 

Gdy udaje im się uciec, Yeager wraca do swojej kryjówki i w tych scenach zostajemy zbombardowani humorem poprzez dialogi między mężczyzną a maszynami, między robotami, czy komizmem sytuacji. 


Wkrótce Decepticony dowiaduję się, iż Cade posiada potrzebny im talizman. Gdy ten ucieka przed nimi, znowu możemy podziwiać spektakularną i wybuchową walkę między złymi a dobrymi robotami, w tym scenę, gdzie Bumblebee częściowo się przemienia, i wysuwa fotel na którym siedzi Yeager, co mi trochę przypominało sytuację z trzeciej części filmu, gdzie to Sam został 'wyrzucony' na chwilę w powietrze.

Gdy pojawia się postać Sir Edmunda Burtona, brytyjskiego Lorda, który jak się okazuję ma sporą wiedzę o Transformersach i wie, co aktualnie dzieje się na Ziemi. Cade wyrusza do Anglii, by dowiedzieć się więcej. Tam pojawia się również oksfordzka profesorka, Vivian Wembley, mająca pierwszy raz styczność z robotami, dzięki czemu znowu pojawia się humor. 


Po długiej opowieści Burtona i wycieczce po jego zamku, pozostała dwójka dowiaduje się czego chcą Decepticony oraz tego jakich mają przodków, bowiem Vivian to potomek wcześniej wspominanego, słynnego czarodzieja Merlina, a Cade to tytułowy ostatni rycerz. 

W międzyczasie akcja przenosi się do dziejów Optimusa Prime'a, który wyruszył w poszukiwaniu Stwórcy, która okazuje się Quintessa i ma ona zamiar dzięki włóczni przejąć energię Ziemi, by Cybertron się odrodził. Dodatkowo przeprogramowała Optimusa, aby to on odnalazł włócznię, zniszczył Ziemię i uratował swoją planetę.


Znalezione obrazy dla zapytania transformers the last knight quintessa

Znalezione obrazy dla zapytania transformers the last knight quintessa


Oczywiście Optimus Prime się ogarnia i naprawia swój błąd. Ogółem zaskakujące jest to, że przywódca Autobotów pojawia się bardzo rzadko, choć w pewnym sensie jest to film o nim, ale jak zazwyczaj to bywa to on miał uratować Ziemię. Według mnie przez to, że właśnie nie często był na ekranie, to za bardzo nie odczułam tego, że odwrócił się od swoich. 

Nie wiem dlaczego, ale jak oglądałam "Ostatniego Rycerza", to trochę przypominało mi to trzecią część filmu, "Dark Of The Moon", tylko o innej historii, z innymi bohaterami. W sumie mi to nie przeszkadzało, dzięki temu czułam się, jakbym oglądała tego przysłowiowego 'starego' Transformersa. Jedyny minus jest taki, że nie za bardzo czułam taką dramatyczność, że ta Ziemia może zostać zniszczona. 

Nie za bardzo rozumiem też postać Izabelli. Została ona wypromowana przez trailery, a tak naprawdę pojawiła się na początku i trochę końcu filmu. Myślałam, że skoro jest tak bardzo brana pod uwagę w zwiastunach, to będzie spełniała jakąś ważną rolę w filmie, a tak naprawdę została przedstawiona jako miłośniczka i obrończyni Autobotów, i to wszystko. Oczywiście nie mam nic przeciwko tej postaci, ale jednak to dla mnie nie do końca zrozumiałe jest, że tak promowana postać, nie pełni ważnej roli (co w gruncie rzeczy było możliwe). 

Jak dla mnie, piąta część serii filmów o Transformersach jest chyba lepsza od "Wieku Zagłady". Film bardzo dobrze zrobiony, ja nie mam się do czego przyczepić poza tymi powyższymi. Nie wiem tylko dlaczego zbiera on tak dużo ostrej krytyki, kiedy istnieją naprawdę gorsze filmy do których można by było się przyczepić. 

Ocena: 7,5/10