Wiem, że "wciągną" może tu lekko nie pasować, ale to luźne sformułowanie dobrze określa mnie, jak to oglądałam 😅.
Z racji tego, że zbliżała się rocznica 9/11, jak wiadomo, zamachu na dwie wieże (w dużym skrócie), to YouTube wyłapał chyba interes, i zaczął mi proponować związane z tym materiały. Nawet te, co kiedyś już oglądałam. No i jak niektóre ignorowałam, albo po prostu nie klikałam w te, co już widziałam, to między innymi ten poniżej mnie zainteresował. I to jeszcze w polskiej wersji, ale znalazłam sobie w oryginale, bo nie mogłam zdzierżyć lektora 😅. On nie był zły, ale ja już od dłuższego czasu oglądam rzeczy w oryginale, i lektor mi nie potrzebny 😅, a wręcz trochę przeszkadza. Podchodziłam do tego jak kolejny materiał, w sumie to materiały, bo to się okazał mini serial dokumentalny, które tam pokazują, opowiadają, co się działo tego danego dnia.
Za dużo produkcji dokumentalnych nie oglądałam, ale głównie to było właśnie opowiedzenie jakiejś historii, wejście z kamerą za kimś, i to nie było niczym wielkim. Jedynie "Chernobyl: The Lost Tapes" mnie poruszył, ale pod takim względem, że informacje o tej katastrofie, jak oni tam pewne rzeczy wyjaśniali, a ja oglądając to miałam tego typa z memów, "puaa", i się głowa otwierała. I ta wiedza, z tym, co tam się wyprawiało podczas tej katastrowy, to człowiek łapał się za głowę. Włączając "9/11: One Day in America" spodziewałam się właśnie opowiedzenia historii w jakiś sposób, że ktoś tam robił "coś" i to się stało, że w jakiej sytuacji był ktoś z którejś z tych wież, albo hotelu, czy coś o WTC 7, choć w tych dwóch ostatnich to mniej, bo jak oglądałam różne widea, to się o tym najmniej mówi. I że to będzie szło według planu wydarzeń, krok po kroku, co się działo, i to tak bardziej z grubsza.
Myśląc, że to jest jedno wideo, szukając tego w oryginale, okazało się, że to jeden z odcinków właśnie z tej serii. Pierwszym co włączyłam, to zlepek trzech odcinków w jeden film i leciało mi to longiem, a potem resztę, pozostałe odcinki obejrzałam i to tak jeden po drugim, cały wieczór spędziłam oglądając to wszystko. Oglądając z takim podejściem, lekkim, gdzie zaczynało się od wypowiedzi strażaka, to przez myśl przeszło mi tylko, że no, można się spodziewać historii, jak oni działali i jego ludzie stracili życie. I owszem, poniekąd tak było, no bo to część historii, ale z czasem okazało się coś inne. A ten dokument dość szybko mnie złapał, mimo, że to było coś co ja widziałam.
Pierwszy odcinek właśnie zaczynał się od wypowiedzi strażaka, przeplatany z archiwalnym wideo, jak on coś tam robił, pracował. Opowiadał o sobie, o sobie w zawodzie, swoim bracie, który też był strażakiem. No zwyczajny początek. I w pewnym momencie, jak jest kolejny segment widea z archiwum, jak tam ci strażacy coś tam robią, i, jak to na pewnym wideo powiedzieli, to się dalej kamerowało, gdy zaczynało być słychać coraz bardziej lecący samolot, i kamerzysta odwrócił się, za tym samolotem, z kamerą, i IDEALNIE, w kierunku jednej z wież, gdzie właśnie ten samolot uderzył. Nie wiem co oni kręcili, po co oni filmowali, ale kręcąc coś kompletnie innego, i niechcący uchwycić coś takiego, to mocny stuff. To jest taki zbieg okoliczności, że ja się nie dziwię niektórym ludziom, co wymyślają i wierzą w teorie spiskowe. (Jeżeli jest drugie dno tych nagrań, i ja o nich nie wiem, a takie wrażenie zrobiło na mnie to w tym dokumencie, to brawa dla twórców). Ci strażacy od razu jadą tam na miejsce i te archiwalne nagrania pokazują, jak oni planują, organizują, chcą jakoś pomóc, no bo taka ich praca, a jednocześnie widzieli co się stało, wiedzą że będzie ciężko, bo to kurde wielka wieża jest. Mi przeszło przez myśl, że "ojj, wy jeszcze nie wiecie", jeszcze tyle przed nimi było. I kiedy oni próbują działać, jest ponownie archiwalne ujęcie, gdzie po takiej ciszy, w sensie jakiś czas od momentu tego pierwszego samolotu, po pokazywali nam inne rzeczy, żeby widzów wyciszyć, i gdy jest jakieś wydawałoby się randomowe ujęcie, nagle znowu słychać samolot, i on w te drugą wieżę wlatuje... Przez ten odcinek, i w kolejnych będzie gdzieś tam przeplatane ten wątek, i są dwie strony, coś się wydarza, i w jakim miejscu ci strażacy byli, jak z tym wszystkim sobie radzili, jak odnajdywali się w konsekwencji danych wydarzeń. Jeszcze tak w związku z tym wątkiem, to moment jak już dwie wieże out, i ten strażak wychodzi, i nawet po sposobie chodzenia widać było, że chłop w szoku, on miał dość, po prostu taka bezsilność. Tym bardziej, że jak tam gdzieś zostało powiedziane, oni dopiero co zaczynali swoją robotę, żeby pomóc tym ludziom, a tam zanim dobrze się za to wzięli, to już nie było niczego.
I tak właśnie ten paro odcinkowy dokument jest skonstruowany, że są te nagrania archiwalne, uzupełniane są wypowiedziami czy to strażaków, czy to medyków, czy to policjantów, te historie mniej lub bardziej pasują do pokazywanej sytuacji, czy wiąże się z wypowiedzią, kogoś innego (na przykład strażak kogoś ratował, i dwie strony się wypowiadały, dwie wypowiedzi się zaczęły łączyć). A do tego jakieś materiały telewizyjno radiowe. To wszystko zostało tak poukładane, ułożone, że nawet te widea, gdzie jeden, czy drugi samolot wlatuje w budynek, które widziałam, to tak jakoś mnie uderzyły. Być może dlatego, że widziało się większy kontekst. Prowadzona narracja była tak zbudowana, że opowiadając to co opowiadała, budowała napięcie, trochę się czułam, jakbym ja była tym kamerzystą, trochę, jakby się było z tymi strażakami na przykład. Montaż też zrobił swoje, bo to jak to zostało właśnie zmontowane również działało na emocje człowieka, a do tego same historie były poruszające i ściskające.
Niektóre użyte widea gdzieś tam widziałam, na niektóre historie niektórych osób również kiedyś gdzieś tam natrafiłam, tylko poza jedną, to rozpoznałam w trakcie oglądania, no bo nie pamiętałam, jak toczyły się dzieje tego dnia również znałam, ale sposób opowiedzenia tego, poukładania, zmontowania, powodowały, że zwyczajnie ja byłam cały czas ciekawa, jak coś się skończy, jak się potoczy. Szczególnie działały te archiwalne nagrania, których w większości procentach nie widziałam, a one mówiły bardzo dużo, a będąc tam na miejscu, to te kamery dały taką nową perspektywę, bo tak to zazwyczaj nagrania były z zewnątrz.
Oglądając, pewne momenty rozwalały mi głowę, bo, dalej na przykładzie tego strażaka z początku, on opowiada w tej części wywiadu, przekładane jest to tymi archiwalnymi nagraniami, i "jest" się z tym strażakiem od początku, kiedy sytuacja była co najmniej nie ciekawa, a tam robiło się coraz gorzej. Oni są w tej pierwszej wieży, chcą pomóc - wlatuje samolot w tą drugą. Ekipy się rozdzielają, część idzie do tej drugiej wieży, która za niedługo się zawala, i w pierwszej chwili oni nie wiedzą co się dzieje, tak samo, jak nie wiedzieli co się dzieje z tymi samolotami, co wleciały. Kiedy ten strażak wychodzi, i widzi, że nie ma tej wieży, i części budynku przy nim, no w szoku. A gdy zawala się ta druga wieża, to oni byli jakoś też w innym budynku, w każdym razie, wychodzi a tam wież nie ma. Od razu on wie, że tam zginęli ludzie. W tym jego koledzy. I raczej mało kogo żywego znajdą. Te wszystkie wydarzenia były jak ten kurz i pył po zawaleniu się tych budynków, on się coraz bardziej gromadził. To wszystko aż dało się poczuć. Tą dramatyczność sytuacji. Ten wątek z tym strażakiem ujął mnie najbardziej. Przy niej najbardziej mi głowa pracowała, bo oglądają myślałam sobie, właśnie jako ten widz, co wie co się stało, że "kurde, wy jeszcze nie wiecie", "jeszcze tyle przed wami, najgorszego, albo coraz to gorszych rzeczy". Ta wiedza właśnie, że się wie co się stało, i oglądając to, gdzie perspektywa jest taka, że oni są kompletnie skonfundowani co się w ogóle dzieje, to działało na głowę. Przecież jak można by było przyjąć coś takiego do głowy, jak samolot, co wleciał w wysoki budynek. I wszystkie następstwa po tym. Mało tego, zawalają się te dwie wierze, ale to nie koniec, bo jedna waląc się, zawala część innego budynku, a inne budynek, WTC7 zapala się tam od tych wież, co z niej jakieś ognie leciały, i wkrótce też się wali. Jaka to w ogóle skala. A ujęcia, gdzie po tym wszystkim są tylko gruzy...
Oczywiście to nie tylko te strażaki, co nie wiedzieli co się dzieje, ale reszta ludzi też, tak jak prawnik, co był w hotelu, i tam się zawaliło, jak on w tym hotelu był, i był w kompletnym szoku, że jak to? wieże się zawaliły? Jest jeszcze jedna historia, którą tak pomontowali, że mnie zaskoczyli. Nie będę spoilerować, bo może kogoś też zaskoczy i złapie za emocje, o dziwo w przy takim temacie, pozytywnie. Ja byłam w szoku. Kolejna historia, jak ktoś kogoś szukał, i ten ktoś to był medyk, on szukał w gruzach swojego kolegi, czy on żyje czy nie, nie chciał go zostawiać w tych gruzach. I to jest coś kolejnego, jak ci wszyscy strażacy, policjanci, medycy, jak oni za wszelką cenę chcieli pomóc, a gdy było po wszystkim, w sensie po wieżach, to oni chcieli znaleźć swoich kolegów. Nawet żołnierz tam był, jak dobrze ogarnęłam, on sam poszedł, tak o, chciał pomóc, ludzie się aż dziwili co taki tam robił, i on tak po wojskowemu, z wojskowym podejściem tam poszedł, jakby na front. Ktoś tam kazał mu się wycofać, a on mówi, że z frontu się nie wycofuje, bez ludzi do tego, czy coś takiego.
Ku mojemu zdziwieniu było też o Pentagonie, i dwóch samolotach lecących kuniemu, jeden wleciał, a drugi nie, bo część z pasażerów to uniemożliwiła porywaczom, co było w tym tragiźmie świetną historią. To mnie tak nie ujmowało, ten Pentagon, bo to nie miało takiej skali, ale dobrze, że było o tym powiedziane. Tak samo Jak z WTC7, choć to było na zasadzie, działy się rzeczy, i to było kolejnym punktem, ale moment, jak oni gdzieś tam jakoś dowiedzieli się, że się zawali, i zaczęli uciekać, ci wszyscy medycy, policjanci i tak dalej, i ludzi przeganiać, to też taki lekko chwytliwy. Bo to nie dość, że tyle się tam podziało, to jeszcze jedno. To było coś bardzo podobnego, jak z tą drugą wieżą, bo z helikoptera tam ktoś mówi, że może się zawalić, informacja poszła, i ta wieża zaczyna się walić...
Zazwyczaj, jak coś piszę, to wpierw robię sobie brudną wersję na papierze, ale tutaj tak na szybko, z wrażeniami z jakimi zostałam po obejrzeniu. Dlatego to takie może być chaotyczne, albo coś może się nie zgadzać, jak coś opisywałam, bo to na szybko, to nie sprawdzałam. Jeżeli kogoś interesuje ten temat, czy cokolwiek, to można poniższe "One Day in Amercia" obejrzeć. Jeżeli mnie, osobę, którą mało co rusza, i jest ignorantem, i jest często bez emocjonalna, poruszył ten dokument, to wiec że, że coś się dzieje, jak to ktoś kiedyś mawiał. To wideo poniżej to właśnie ten zlepek trzech pierwszych odcinków, ale łatwo playlistę z resztą odcinków znaleźć na kanale źródłowym.
Adieu.
9/11: One Day in America | MEGA EPISODE | National Geographic






































































































































































