Czy ja nie dokończyłam poprzedniej, a tu już z kolejną playlistą wyjeżdżam? Jest możliwe.
Historia lubi się powtarzać 😛.
Człowiek może i miał zaplanowane działania, ale jak to się mówi, człowiek planuje, pan bóg krzyżuje, chociaż ja nie wierząca, to powinno mnie to omijać 😆.
To co nie dokończone, niech już zostanie nie dokończone. To co zrobiłam na inne platformy, to zostało zrobione, choć to zajęło mi więcej niż chciałam, i w ogóle ja na spontanie to zaczęłam robić, bo to tam rzeczy dotyczące rysunku, ale to o tym kiedy indziej tutaj. Organizacja zerowa. A tu już koniec kwietnia (a w momencie publikacji to już nawet maj). Znowu ten mój biedny blog poszedł w kąt. Ubolewam nad tym. No i dlatego zaś ta playlista. Ale zostawmy już to wszystko.
YouTube Music dało mi podsumowanie z czasu grudzień - luty, więc gotowa playlista się zrobiła 😛. No to trza korzystać, niech ten blog nie świeci już tak tymi pustkami.
Jako pierwszy numer YouTube dał Melanie Martinez - "Possession" i przed jego premierą byłam bardzo ciekawa w jaką stronę artystka pójdzie, bo swoją trylogię albumową zakończyła albumem "Portals". Musiałam kilka razy przesłuchać, no bo niby fajne, ale jakoś nie docierało dokładniej. Ale jak już się wsłuchałam, to bardzo podoba mi się delikatność tego utworu, mimo, że tekst o czymś delikatnym nie jest. Bardzo podoba mi się ten nurt, ten kierunek, w którym Martinez poszła. Potem jest "Imposter" Louisa Tomlinsona. Jakoś przypadkowo przypomniałam sobie o jego istnieniu. I bardzo dobrze, bo się okazał, że nie tylko utwór, ale potem i album fajny wypuścił. "Impostor" przyciąga mnie trochę jakby takim tajemniczym brzmieniem, fajnie gra gitara, i jest tam taki dźwięk, który skądś kojarzę, ale nie mam pojęcia skąd, ale dodaje on nutę do tej tajemniczości, którą ja tam słyszę. Zespół Nothing More od jakiegoś czasu przyciągał mnie swoją muzyką, i w końcu przesłuchałam większość z jego dyskografii. Czy "Spitits" było słuchane przed, czy po przesłuchaniu tej dyskografii, nie wiem, ale on ma te swoje "duchy", i jak się go słucha, to się odpływa, jak się słyszy na przykład "Spirits come through". Maduro, czyli muzyka robiona for fun. Ciekawe, że coś takiego człowiek słucha jak takiej regularnej muzyki 😂. "Palaces" ponownie od Tomlinsona, jak pierwszy raz tego słuchałam, to miałam "o, jakie to jest fajne", takie wesołe, skoczne, taki jakby trochę rock? Chłop poszedł w fajną stronę z muzyką, która mi się podoba. Kolejne, to sytuacja coverowa, i komiczna, bo w oryginale nie znoszę tej piosenki, szczególnie, że była wałkowana w jakichś reelsach i innych takich. Ale cover od Our Last Night tak się dobrze słucha, taka silly little song, tylko w rockowym wydaniu 😆. A jak fajnie wokalista sobie tam krzyczy. "By the Way" od Red Hot Chili Peppers to chyba każdy zna. A w sumie to nie, bo oglądałam film na YouTube, jak jeden perkusista grał pierwszy raz, trochę ze słuchu ten kawałek, i właśnie po obejrzeniu tego tak mi chodziło po głowie "Standing in line to see the show tonight/And there's a light on, heavy glow/By the way, I tried to say". No i słuchane był przez jakiś czas na okrągło. U2 z "Yours Eternally" wyświetliło mi się tyko dzięki temu, że subskrybuje Eda Sheerana, i jest opcja, że można pod filmem na YouTube tak jakby zaznaczyć kanał, co się z nim współtworzyło. Kliknęłam z ciekawości, i, łoo esssuu. Wsiąkłam. Pięknie brzmiący utwór, tak jakby miał dodać człowiekowi otuchy. Bardzo lubię brzmienie tutejszej gitary. "certyfikowany nerd" grał i pod koniec i na początku roku. To ten z nielicznych rapów, co słucham. To ma taki fajny klimat, taki kawałek na luzie. Mimo, że mowa o nerdach, to fajnie się przy nim samochodem jedzie. "Rawfear" na żywo, bo muzyka na żywo ma w sobie to "coś". "Cracker Island" od Gorillaz to utwór, jak a to nazywam, powracający, czyli taki, co co jakiś czas wraca, i go słucham, ale nie tak o, że sobie włączę, ja go mam prawie że na zapętleniu 😂, leci na okrągło, jak już leci, szczególnie, jak słucham muzyki do spania.
1. Melanie Martinez - Possession
2. Louis Tomlinson - Imposter
3. Nothing More - Spirits
4. Maduro - War? (Alerta Que Camina)
5. Louis Tomlinson - Palaces
6. Our Last Night - Where Is My Husband!
7. U2 - Yours Eternally ft. Ed Sheeran, Taras Topolia
8. chudy dredd - certyfikowany nerd
9. Twenty One Pilots - Rawfear (Live at The Bellwether)
10. Gorillaz - Cracker Island (feat. Thundercat)
"This Corrosion" kojarzyłam z coveru polskiego zespołu Carrion, ale dopiero jak gdzieś tam zasłyszałam w radiu, to ten utwór zabrał mnie ze sobą. On ma dziewięć i pół minuty, a i tak wydaje się za krótki. To są tak zwane wajbsy w czystej postaci.
Nie pamiętam już, jak ja trafiłam na "Angels", Morandi, ale dzięki temu kawałkowi ja sie przeteleportowałam w przeszłość. Jak byłam młodsza, to między innymi ten utwór lubiłam. I jak się okazało, dalej starsza muzyka (jak to się mówi) może być dobra. To ma taki vibe tamtych lat. Tak brzmi 2007 rok, przedstawiony muzyką pop.
Znowu Gorillaz, tylko taki nowszy, i "Damascus", to ma takie świetne brzmienie. Udziela się w tym utworze człowiek z Syrii i właśnie takie brzmienie ma ten utwór, w sensie, trochę słychać tak jakby tamtą kulturę tamtych ludzi. Tak trochę luźno mówiąc, Arabskie dźwięki.
Ahhhh, Cjalis, "Autodancing". Mnie też Walaszek dopadł. Po części sama się dałam, a w większej części pewna osoba mi pomogła 😂. Niczego nie żałuję 🤣.
Jak wiadomo, ja w gry nie gram, ja jedynie oglądam o nich jakieś materiały i jak ktoś w nie gra, albo jakieś growe przeróbki. Na przykład przeróbki "Ghotica" i "Świat według Kiepskich", dwa różne światy, a tak ze sobą pasują 😆. I właśnie w takim filmiku na YouTube autor zamieścił "Herr Mannelig", no i tak zostało. No bo jak dobre, to zostało. Świetne brzmienie. Piszą, że to średniowieczna szwedzka ballada, i słychać to, plus zrobione po rockowemu/metalowemu.
Znowu Gorillaz, no bo w końcu płytę wydali, "Orange County". I to jest takie spokojne, uspokajające, to gwizdanie potem cały czas się słyszy, no i brzmi, przynajmniej jak dla mnie, pozytywnie, ale tekst nie mówi o pozytywnych rzeczach. Po czym znowu oni, "The God of Lying", które brzmienie przypomina mi kogoś, kto jest zmęczony życiem i ma wyrąbane, albo tak już mu wszystko jedno, co trochę reprezentuje sposób śpiewania wokalu. Poza tym że świetny numer, to idealnie brzmienie (tak jak go interpretuje) pasuje do mnie.
Kiedyś zrobiłam sobie listy, z resztą z playlist na tym blogu, z utworami, które słuchałam, czyli sięgało to aż 2013 roku, w którym z resztą ten blog został założony. Kupa historii. I teraz korzystam z tych zapisków, robię sobie powrót do przeszłości, tego co ja w danym roku słuchałam, robię na Spotify playlisty z konkretnego roku, teraz jestem na 2016. I gdzieś od tego 2013 natrafiłam na takie perełki, takie fajne kawałki, które zostały zapomniane, a jednocześnie tyle kawałków, co słucham do teraz, artystów których słucham do teraz, że to jest jakaś magia. Jednym z takich utworów jest "C’est la vie" od Khaleda. I to ma taki klimat, że ja to na pętli słuchałam. Świetne. Bardzo lubię te chórki, głos wokalisty, i to jak śpiewa w swoim języku. Jak to pierwszy raz odtworzyłam, to ja od razu weszłam w rytm tego utworu.
Kompletnie nie związanie z tematem tworzenia playlist danego roku, co ja tam słuchałam, trafiłam na swego czasu utwory, które lubiłam w momencie, kiedy zostały wypuszczone, kiedy były puszczane w radiu. Musiałam coś na YouTube obejrzeć, potem sprawdziłam jeden kawałek, czy dalej bym czegoś takiego słuchała, a potem poszło dalej. Jednym z tych utworów jest "Save Me" od Morandi. Jak się tego słucha, to czuć klimat muzyki z tamtego czasu (tak jak to z resztą gdzieś delikatnie wyżej napisałam). Musiałam ze trzy razy posłuchać, ale weszłam na tory tego utworu, bo to było coś takiego, że niby spoko, ale nie wiedziałam, czy mi się podoba, czy mi się wydaje, a kilkukrotne posłuchanie to wyjaśniło.
No i Twenty One Pilots, bo oni zawsze wracają, ja ile razy "City Walls" był nie słyszała, to ja nie mogę się tego nasłuchać, i zawsze się wsłuchuje, jakbym tego nie znała.
11. The Sisters Of Mercy - This Corrosion
12. Morandi - Angels (Love Is The Answer)
13. Gorillaz - Damascus (feat. Omar Souleyman and Yasiin Bey)
14. Cjalis - Autodancing
15. In Extremo - Herr Mannelig
16. Gorillaz - Orange County
17. Gorillaz - The God of Lying
18. Khaled - C’est la vie
19. Morandi - Save Me
20. Twenty One Pilots - City Walls
Miałam zrobić pięćdziesiątkę, ale dwadzieścia chyba starczy, szczególnie, że chciałam to zrobić na szybko, a z koleją trzydziestką by się zeszło 😆. A i tak robienie tego przerwał mi wyjazd 😛.
Obym z tą kolejną playlistą wyrobiła się przed kolejnym podsumowaniem od YouTube Music 😆.
Dobra, bo robota się sama nie zrobi.
Adieu,
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz