Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pingwiny wódki nie piją. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pingwiny wódki nie piją. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 lipca 2022

Pojechałam kupić książkę podróżnika.

Ostatnio podróżnik Dawid Fazowski, prowadzący kanał na YouTube z nazwą "Przez Świat Na Fazie" opublikował wideo, w którym prosi o zakup jego książki, bo gdyby sprzedał, to co miał w magazynie, bardzo pomogłoby w realizacji jego marzenia, jakim jest stworzenie ośrodku wypoczynkowego. Mówiąc o książce w tym wideo, czy w momencie, kiedy miała swoją premierę, wspominał, że jest napisana w jego stylu, że sposób pisania, tudzież opowiadane historie, czy myśli, mogą powodować ciarki żenady.

Niektórzy podłapali temat, ale głównie tą część, by kupić książkę, i zaczęli się śmiać, szydzić, a na twitterze natknęłam się na zdjęcie z jednej strony książki, śmiejąc się, że "jakie to dzieło". Szkoda tylko, że nie wiedzą, jak Dawid zachowuje się na filmach, na przykład, i przeczytałam fragment tej strony wtedy, i po prostu to brzmiało, jak typowa wypowiedź Fazowskiego.

Za jakiś czas, po tamtym wideo, Dawid wpadł na pomysł, że będzie jeździł po miastach w Polsce i sprzedawał tą książkę, a przy okazji będzie szansa na małe spotkanie z widzami. I sobie pomyślałam, dobry pomysł, pojechałaby, z racji tego, że kupowanie przez internet nie jest mi po drodze, to byłaby okazja idealna. No i udało mu się zorganizować, a pierwszym miastem miał być Lublin. No to chyba było przeznaczenie. 

Z niepewnością, ale zaczęłam planować ten wyjazd. Do Lublina nie mam jakoś daleko, ale jak jest się piwniczakiem, co bardzo rzadko wychodzi z domu, a ostatnie dwa lata nie pomogły, no to trzeba było się nastawić, i coś dodatkowego zaplanować, żeby tak tylko do podróżnika nie jechać, benzyna droga. Ja do końca nie byłam pewna, czy pojadę, bo byłam po zatruciu pokarmowym i się organizm jeszcze zbierał, a dodatkowo zaraz po tym zatruciu złapało mnie przeziębienie i tego dnia jeszcze czułam się tak średnio. Ale się zebrałam i pojechałam. I bardzo cieszę się z tej decyzji.

Auto zostawiłam na (darmowym) parkingu w centrum handlowym, bo tam dalsze plany były, i wyruszyłam, kilometr drogi, do miejsca docelowego. Dobrze, że kupiłam wodę, i jeszcze zdecydowałam się kupić litrową butelkę, bo ona poszła w dwie strony drogi. Gdy doszłam na miejsce, było po 17, akurat w sam raz, bo od tej godziny Fazowski miał tam być. Zauważyłam małą kolejkę, i potem okazało się, że to ta kolejka, co mnie interesuje. Zagadała do mnie obca kobieta, więc był mały chatting. W trakcie stania w tej kolejce działy się śmieszne rzeczy, jak na przykład jedna kobieta łączyła się przez połączenie na kamerce, by ten ktoś z telefonu mógł pogadać chwilę z Fazą i zażyczyć sobie dedykację, albo druga kobieta, co zrobiła to samo i mówi do tego z telefonu "jesteś na głośniku, nie zrób mi siary", po czym robiła sobie zdjęcie z Fazą i z tym ktosiem z telefonu (po prostu trzymała telefon, gdzie była tego kogoś twarz). Dawid skomentował to tylko tak "Tego jeszcze nie grali" 😆. 

Ja sobie cierpliwie stałam, bo i tak dużo nie było ludzi przede mną, przyszłam w sam raz, jak przyszła moja kolej, to kolejka się powiększyła tak z pięć razy tego co było, jak przyszłam, jak nie więcej. No i sobie zakupiłam książkę, dostałam do niej gratisy w postaci naklejki i magnesu, w książce oczywiście dedykacja (w sumie mogło jej nie być, ale chłop chciał napisać, to przecież mu nie zabronię), zrobiłam sobie zdjęcie i jeszcze propsy zgarnęłam za koszulkę Sabatonu. Same plusy.

Nie byłam jakoś długo w tej kolejce, ale ludzie byli pozytywni, nie natknęłam się na żadnych przygłupów. Śmieszne sytuacje, książka i tak dalej. Ale poprowadziłam sobie małe obserwacje i potwierdziło się to, co Dawid mówi o sobie, że jest zwykłym chłopem z Żor, że jest po prostu człowiekiem takim jak wszyscy, nie gwiazdorzy i jest sobą. Widać było, że cieszył się, iż widzowie przychodzą, a to zaś ucieszyło mnie.

Potem, jak już byłam w domu i było już po spotkaniu, Dawid udzielił się na swoim instastory, że cieszy się, że tak dużo osób przyszło i wyraził swoją wdzięczność. Zaś, gdy wrócił z pobytu w trzech miastach (był w Lublinie, Rzeszowie i Katowicach), podzielił się tym, że w każdym z tych miast sprzedał ponad sto książek i to mnie ucieszyło. Mam nadzieję, że jego marzenie się spełni, ośrodek wypoczynkowy, Fazolandia, powstanie. I ogółem tak po tym jest we mnie taka pozytywność.

Tak nawiasem mówiąc, strasznie mi się podoba szata graficzna tej książki, zajebista jest.