Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wednesday. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wednesday. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 stycznia 2023

Zbiorczo 3.

1. Obsada "Teen Wolf" reaguje na momenty z serialu
Ponownie temat "Teen Wolf", no ale film wyszedł, a przed nim było trochę materiałów promocyjnych. Mnie ujęło to wideo, w którym aktorzy oglądają różne sceny z serialu. I to było takie sympatyczne, i nostalgiczne. Razem z aktorami fan mógł oglądać momenty z serialu, zobaczyć ich reakcje na ich pracę, czy zobaczyć i u nich tą nutę nostalgii. Mi, jako fance, fajnie się oglądało, jak niektórzy  znali sceny, albo je sobie przypominali, lub poznać perspektywę tych, którzy byli od początku serialu, i tych, którzy doszli w późniejszych sezonach. Bardzo przyjemne wideo. 



2. Drugi sezon "Wednesday" oficjalnie potwierdzony
Po pierwszym sezonie serialu pojawiało się mnóstwo informacji o tym, że będzie drugi sezon, ale ja się nie cieszyłam zbyt szybko i czekałam właśnie na oficjalne potwierdzenie. W ogóle wkurzały mnie te różne tytuły, czy posty, na przykład na Instagramie, że będzie drugi sezon i ludzie wymyślali, kiedy on będzie, o czym on będzie, i tym podobne. Były też głosy, że drugiego sezonu nie będzie. Ale dostałam to swoje oficjalne potwierdzenie i fajnie, jestem ciekawa, jak rozwinie się ten świat, z czym główna bohaterka będzie się borykać. Bardzo podoba mi się postać Wednesday, bardzo podoba mi się właśnie tamtejszy świat przedstawiony i fajnie będzie go odkrywać. Też dobrze by było, jakby drugi sezon miał troszkę więcej odcinków, a o dwa chociażby. A na ten moment trza czekać na wieści.  



3. Szyderczy skrót "Rodowodu Krwi"
Ostatnio wpadłam na kanał YouTube, Łukasz Cegiełka, gdzie autor publikuje filmy z tytułem "Szyderczy Skrót", w których humorystycznie opowiadane są różne produkcje, Bardzo podobają mi się te treści, a skrót "Zmierzchu" to jakieś mistrzostwo, Ale niedawno pojawiło się kolejne mistrzostwo, czyli skrót "Rodowodu Krwi". Tak więc, jeżeli ktoś nie chce marnować czasu na ten serial, albo nie bierze tego serialu na poważnie, no i tym podobne, lub ktoś ma traumę po jego obejrzeniu właśnie, to bardzo polecam, ja się uśmiałam. Ten "Szyderczy Skrót" jest o wiele wartościowszy niż "Rodowód" sam w sobie. 



4. Trailer drugiego sezonu "Hunters"
Zanim wezmę się za ten serial, to oni  drugi sezon wypuścić zdążyli. Może właśnie ten drugi sezon mnie zmobilizuje. Koncepcja grupy, która poluje na nazistów bardzo mi się podoba, a w drugim sezonie mają Hitlera szukać. Nie śpieszno mi było, żeby zacząć oglądać ten serial, bo miał słabe oceny na Filmwebie i IMDb. Ja to tam patrzę bardziej na to drugie. Po premierze pierwszego sezonu ocena to była jakaś sześć i coś, a jak zajrzałam przed premierą drugiego sezonu, miał on siedem i coś. Coś tam się zadziało. Ogólnie teraz z powrotem jest sześć i coś, po tym drugim sezonie. Ja przy pierwszym sezonie byłam zainteresowana, ale przez ten pierwszy odzew jakoś się nie śpieszyłam do niego. Niby nie patrzę bardzo na oceny, ale jednak podświadomie działa to na działania człowieka. Też nie słyszałam o tym serialu, nie promowali go jakoś mocno. Słyszy się cały czas o jakiś serialach, nawet na Spotify, a o "Hunters" nie słyszałam, a wiadomo, że jak się o czymś mówi, to człowiek nabiera ochoty. A ten serial może mi się spodobać, bo ja lubię takie tematyki, jak "co by było gdyby", albo jakieś, jak to się mówi, teorie spiskowe, dlatego ja nie mam jakiegoś problemu z fabułą "Hunters". Mam nadzieję, że mi się uda zebrać do tego serialu. 



5. Muzyczny powrót Fall Out Boy
Po pięciu latach Fall Out Boy wrócił z nową muzyką. Już po zapowiedzi spodziewałam się czegoś dobrego. I jakim fajnym uczuciem było usłyszeć nowy utwór od zespołu, który był jednym z pierwszych, jakich zaczęłam słuchać. Byłam sobie na premierze "Love From The Other Side" i tak mi się miło zrobiło, że słucham nowego utworu zespołu, którego słucham już dość długo, do tego dobry utwór i fajny teledysk, a brzmienie tego utworu, to styl zespołu z czasów albumów od 2007 do 2013, tylko w teraźniejszym, świeżym wydaniu. Wiele fanów było zachwyconych samym powrotem zespołu, inni właśnie z tego powodu, że zespół brzmi "jak za starych czasów", ale też dużo z nich cieszyło się z tego brzmienia, bo przy pierwszym singlu, "Young and Menace", czy samym albumie "Mania", czuli zawód. Wraz z nowym utworem został zapowiedziany nowy album, "So Much (for) Stardust". Tego samego dnia pojawiła się informacja, że gitarzysta, Joe Trohman, bierze sobie przerwę od zespołu, by się skupić na swoim zdrowiu psychicznym. Natomiast zespół się nie zatrzymywał i tydzień później pojawił się ich drugi singiel, "Heartbreak Feels So Good", który również dobrze brzmi oraz ma zabawny teledysk, w którym ma mały udział gitarzysta, co mnie ucieszyło, bo dzięki temu nie wygląda to, jakby on odszedł, oraz że zespół się od niego odwrócił, czy coś takiego, a tego trochę się bałam, że może tak się stać i na szczęście tak nie jest. Dodatkowo według zespołu "big news coming soon", więc jest ciekawie.

Fall Out Boy - Love From The Other Side (Official Video)

Fall Out Boy - Heartbreak Feels So Good (Official Video)


6. Koniec Panic! At The Disco
Dla kontrastu dobrych wiadomości, te mniej dobre. Ostatnio Brendon Urie ogłosił zakończenie projektu Panic! At The Disco. Wraz z zakończeniem trasy koncertowej zespół zakończy swoją działalność. Wokalista ma zostać rodzicem, chce skupić się na rodzinie, chce zakończyć jedną podróż, by rozpocząć nową. No trochę smutno, bo to też zespół z czasów, jak poznawałam między innymi Fall Out Boy. Może jakoś bardzo się nie przywiązałam, po prostu lubię ich muzykę, ale jednak miałam takie "ooo, szkoda", gdy się dowiedziałam.


Ogólnie z Panic! At The Disco jest tak, że ludzie albo lubią ich muzykę niezależnie od albumu, albo dzielą się na tych, co lubią te pierwsze albumy, a za tymi nowszymi nie przepadają lub im się podobają ale nadal wolą te wcześniejsze albumy, albo kompletnie nie lubią tej muzyki. I nie wiem od kogo to wychodzi, ale po ogłoszeniu zakończenia działalności zaczęły pojawiać się memy. A to dlatego, że od któregoś albumu widnieje tylko jeden oficjalny członek, Brendon Urie. Oczywiście są muzycy, co grają z nim na koncertach, i nie wiem ilu ich tam było, ale żaden nie był zapisany, jako oficjalny członek. I dlatego powstają memy, na przykład, że Urie rozmawia sam ze sobą o tym, by zakończyć Panic! At The Disco. Mnie śmieszy.

W każdym razie, Panic! At The Disco się kończy, ale myślę, że Brendon Uri może tworzyć swoja muzykę już pod swoim nazwiskiem. Tak myślę. I to może być coś ciekawego. Chyba.




7. Chwila dla historii (bez cenzury)
Czasem, gdy YouTube mi zaproponuje, i mnie temat zainteresuje, to obejrzę sobie film z kanału Historia bez cenzury. I niedawno sobie obejrzałam film z tytułem "Największe katastrofy komunikacyjne", były tam różne historie właśnie o katastrofach komunikacyjnych, ale tylko jedna spowodowała, że podczas słuchania o niej miałam takie "coo?". A chodziło o katastrofę kolejową pod Ufą, w czasach Związku Radzieckiego, gdzie czwartego czerwca 1989 roku doszło do eksplozji gazu z gazociągu przebiegającego w pobliżu torów Kolei Transsyberyjskiej w momencie mijania się dwóch pociągów. No cóż, rura została uszkodzona, prowizorycznie naprawiona (to było cztery lata przed), ale w końcu i prowizorka przestała działać i gaz zaczął się ulatniać. Obsługa zauważyła, że jest niskie ciśnienie, ale jeden pracownik akurat kończył zmianę, a ten który zaczynał zmianę, to jeszcze zwiększył moc pomp. W miejscu, gdzie uciekał gaz z rur, miały minąć się dwa pociągi, dlatego musiały trochę przyhamować, no a przy hamowaniu potrafią iść iskry. No a gaz i iskry, to niedobre połączenie. I tak właśnie doszło do eksplozji. Oczywiście to tak pokrótce, warto obejrzeć film Historii bez cenzury, bo prowadzący ogółem ciekawie opowiada, a i żartem żuci, jak trzeba, i ogólnie, gdy opowiada, to historia jest ciekawsza. Ja wpisałam sobie w Google, bo chciałam zobaczyć co w internecie jest o tej katastrofie, i trafiłam na zdjęcia z miejsca wydarzenia. I to było coś, że się widzi, iż jest to koszmarny widok i zaraz przychodzi do głowy, że to wina człowieka. Było zdjęcie, które pokazywało siłę rażenia, połamane drzewa, były zdjęcia powywracanych wagonów, czy zdjęcia gdzie na noszach były szczątki ludzkie, a obok stał żołnierz, przerażony tym co zobaczył. Te zdjęcia, razem z opowiedzianą historią w filmie podsuwały myśli, że jak to możliwe, no takie coś się w głowie nie mieści.

Największe katastrofy komunikacyjne. Historia Bez Cenzury



No, wpis napisany, browar skończony, czas na film "Teen Wolf" 😛.


sobota, 3 grudnia 2022

Zbiorczo.

Często jest tak, że jest coś o czym mogłabym, albo właściwie chciałabym napisać, ale to by było za mało na taki jeden wpis. Pomyślałam więc, czemu by nie zebrać kilku rzeczy i nie zrobić z tego takiego wpisu zbiorczego. Dodatkowo pracuję nad wpisem, z którym jeszcze mi się zejdzie i momentami jest ciężko pod względem składania zdań na przykład, bo moja głowa trochę paruje, więc taki projekt poboczny, że tak powiem, mi się przyda. Człowiek się oderwie od tego jednego tematu. Czas wtrącić swoje pięć groszy w niektóre tematy. 



1. "Fate: The Winx Saga". Sezon 2.
Z tego miałam zrobić osobny wpis, ale stwierdziłam, że jednak nie, że nie warto. Pamiętam, jak przed rozpoczęciem "Fate" miałam obawy, co oni tam zrobili. Ostatecznie mi się podobał ten pierwszy sezon, mimo paru rzeczy co mi nie pasowały. Wtedy pomyślałam, że pierwszy sezon, ograniczony czas, może nie dużo finansów. Teraz też miałam obawy przed drugim sezonem, po obejrzeniu traileru. Miałam odczucie, że mogą coś głupiego wymyśleć, jakieś dziwactwa, albo coś z przesadą. Ostatecznie obejrzałam ten drugi sezon, prawie jednym ciągiem. I tak jak przy pierwszym sezonie, musiałam się przyzwyczaić do nowego serialu, tak przy drugim sezonie ponownie musiałam wczuć się w jego klimat. 

Po wydarzeniach z pierwszego sezonu, w Alfei jest nowa dyrektorka i nowe zasady. To jak uczniowie są traktowani (trochę ostro), nie podoba się głównym bohaterkom i chcą z tym coś zrobić. W szkole dzieje się coś złego, jeden z uczniów jest ranny, a główne bohaterki mają swojego podejrzanego. Terra stara się dowiedzieć co się stało z tym uczniem, co go zaatakowało. Pojawia się nowa wróżka, Flora (ku radości wszystkim tym, co narzekali), której moce wiążą się z naturą i dołącza do grupy naszych głównych bohaterek. Podczas bankietu absolwentów okazuje się, że wróg, nie jest ich wrogiem. Dziewczyny dowiadują się co atakuje uczniów. Beatrix znika, ale wkrótce okazuje się, że żyje i Musa, Sky oraz Riven idą ją ratować, a podczas akcji ratunkowej niedobre rzeczy się dzieją. Zaraz też się okazuję, że Musa została ranna i straciła swoje moce. Przyjaciółki chcą jej pomóc, ale ich magii nie idzie po ich myśli. Bloom domyśla się, kto stoi za atakami na uczniów i właśnie do niego idzie zdobyć informacje, jak pomóc Musie. W międzyczasie okazuje się, że zabawy z magią głównych bohaterek rozregulowały ich moce. Dziewczyny chcą interweniować, ale Bloom nie ma, bo w tym czasie dowiaduje się, co w teorii może zrobić, by pomóc Musie, trochę o swojej rodzinie i o dyrektorce szkoły, Rosalind, z którą się konfrontuje i w tym momencie traci kontrolę nad swoimi mocami, czym narobiła sobie problemów. Niespodziewanie jednak ktoś ją uwalnia. Specjaliści idą na akcję do siedziby złego, czyli Sebastiana, ale okazało się, że mają kreta i on wiedział, że przyjdą, więc ten wykorzystuje tą okazję i opanowuje Alfeę. Bohaterki i grupa specjalistów, którzy zostali poza szkołą, obmyślają plan, by powstrzymać Sebastiana, albo przynajmniej spróbować. A wśród uwięzionych w szkole są Flora i Musa. Bloom dostaje ultimatum, specjaliści realizują plan, a Musa ratuje Florę, która ma pomysł na pomoc, jako osoba od wewnątrz. Dziewczyny, te poza szkołą, idą wykonać swoją część planu i powstrzymać Bloom przed robieniem głupot. Ona natomiast poszła załatwić sprawę z Sebastianem samemu, ale reszta do niej dołącza, dzieją się smutne rzeczy. Plan Flory zadziałał, a pozostałe dziewczyny, razem z Bloom pozbywają się Sebastiana. 

W międzyczasie są problemy miłosne niektórych postaci, problemy personalne i tego typu rzeczy. Z początku, tak od jednego do trzech odcinków, to wydawało mi się, że powiewało nudą, jedynie dali jakiś akcent, który zaciekawił, ale potem robiło się coraz ciekawiej. A już mnie przestraszyli, że ten sezon, to będzie klapa. Fabuła nie była zła, dobrze mi się oglądało. Były jakieś momenty, gdzie byłam jak "i don't care", ale były też momenty gdzie mnie zaskoczyli, zainteresowali i ten drugi sezon był dla mnie o drobinę lepszy od tego pierwszego. Temu pierwszemu dałam 7 na Filmwebie, a drugiemu 8. Jednak ten serial w całości ma swoje wady. Jak przy pierwszym sezonie odpuściłam, no bo pierwszy sezon i tak dalej, to przy drugim mogli się postarać pod niektórymi względami. Za mało jest pokazane relacji między postaciami. Dosłownie nie wiadomo skąd są te przyjaźnie i te miłości. Te postacie kompletnie nie poznają się na ekranie. Tak jak postacie się nie poznawali, tak i widz oglądający nie ma jak za bardzo nawiązać z nimi więzi. Tak naprawdę mam odczucia jakiekolwiek tylko o dwóch postaciach. Bloom mnie irytowała, bo kto normalny idzie rozmawiać z wrogiem samemu, albo iść samemu z nim walczyć, i ogólnie jej niektóre decyzje, o których coś tam wspomniałam, to według mnie były głupie. A postać, która mi się podobała, którą polubiłam to Musa. Mogli pokazać więcej nauki magii wróżek, bo niektóre rzeczy to też nie wiadomo skąd się wzięły, a w zasadzie skąd to bohaterki wiedziały. Jedynie coś tam od strony Terry, co ona tam majstrowała, to można było się czegoś dowiedzieć. I niestety te niedociągnięcia prawdopodobnie spowodowały, że rzucili ten projekt i anulowali ten serial. Fajnie się oglądało, ale tęsknić nie będę. 




2. "Selena Gomez: My Mind & Me"
Drugiego listopada premierę miał dokument o Selenie Gomez i jako wieloletnia jej fanka, dorastająca z jej rolami oraz muzyką, to była obowiązkowa pozycja. Na początku miał być to dokument o trasie koncertowej Seleny, Revival Tour. I pierwsze sceny pokazywały przygotowania do tej trasy, to jak Selena kwestionuje wygląd swojego ciała, jak wygląda w stroju scenicznym, czy zastanawia się o sensie tej trasy, uważa że nie jest wystarczająca w tym co robi. Ostatecznie rusza ta trasa i wstawili przebitki z koncertów. Niestety w trakcie jej trwania trzeba było resztę koncertów odwołać z powodu stanu zdrowia Seleny. Po tym jest taki przerywnik z wiadomościami telewizyjnymi, kiedy mówią o Selenie i odwołanej trasie, po czym przenosimy się do czasu, gdy Gomez jest po leczeniu i w ramach dalszego recovery odwiedza osiedle, na którym dorastała, by przypomnieć sobie dobre, szczęśliwe chwile. Mamy moment wydania i promocji "Lose You To Love Me". Są kulisy wywiadów, gdzie niektóre z nich były głupkowate, a sama Selena była traktowana przedmiotowo. Denerwowało Selenę też to, że cały czas ciągnie się za nią nawiązanie do Disneya. Pokazana została podróż do Kenii, gdzie Gomez spędziła czas z tamtejszymi ludźmi, miała okazję rozmawiać z pewną kobietą, z którą miała trochę wspólnego. Ukazany też został jej strach przed powrotem, bała się powrotu do swojej pracy. Można było zobaczyć kulisy pierwszego od dwóch lat występów na żywo Seleny, oraz to jak się stresowała, czy wspominała o tym, iż ten występ nie był najlepszy, ale przełamał lody. Dotarliśmy do czasu covidowego. Selenie odzywa się lupus (po angielsku toczeń, ale wolę tą angielską nazwę), przechodzi leczenie. Są pokazane pierwsze kroki w kierunku działalności mającej na celu pomoc ze zdrowiem psychicznym ludzi. 

Można było zobaczyć życie gwiazdy od kulis, że to nie jest kolorowa bajka. Można było zobaczyć z czym zmaga się Selena. Myślałam że będzie pokazane nieco więcej, w sumie nie wiem dlaczego. Trochę brakowało mi takich wypowiedzi teraźniejszych, Seleny, jej mamy, rodziny, czy przyjaciół. Ale właśnie tak informacyjnie, żeby wiedzieć więcej, jak działa ta cała branża i przekonać się, że nie zawsze jest fajnie u takiego artysty, że za kulisami nie ma tego szerokiego uśmiechu. Wydaje mi się, że film jest bardziej dla fanów Seleny, którzy są w jej "temacie", żeby zobaczyli co się z ich idolką działo.




3. "Enola Holmes 2"
W drugim filmie Enola otwiera agencję detektywistyczną, ale potencjalni klienci, którzy do niej przychodzą, nie biorą jej na poważnie, bo jest dziewczyną, (jeden pyta się nawet o jej brata, Sherlocka). Poza pewnej dziewczynki, która zgłasza Enoli zaginięcie swojej siostry. Młoda pani detektyw przyjmuje tą sprawę. Zaczynając śledztwo, Enola zbiera informacje, a w międzyczasie nadal nie jest brana na poważnie, i ton filmu jest taki w tym momencie, że myślałam, że zaraz się okaże, iż ta zaginiona siostra zaraz przyjdzie, wróci do domu, czy coś w tym rodzaju, i będzie po śledztwie Enoli, dziewczyna się skompromituje, bo trochę za bardzo chce mieć jakieś śledztwo i za bardzo chce udowodnić, że ona potrafi. I z początku tok tego śledztwa był w lekkim tonie, ale z czasem robi się poważniej. Enola natyka się na swojego brata, a wkrótce okazuje się, że śledztwo jej i Sherlocka się łączą. I niechcący brat i siostra trochę razem pracują i ostatecznie sprawa zostaje rozwiązana.

Mi się film podobał. Nie było to coś niesamowitego, ale ja lubię takie detektywistyczne, Sherlockowe rzeczy. Lubię, jak pokazuję się sprawę, śledztwo, jak detektyw trafia na poszlaki, analizuje je, dochodzi do wniosków, jak wszystko rozpisane ma na tablicy korkowej (albo jej jakimś odpowiednikiem). Fajnie poprowadzona historia, może czasem delikatnie powiewało nudą, ale na ogół fabuła była ciekawa, dobrze się to oglądało, dobry film na sobotni wieczór z piwkiem i chipsami, niewymagający, idealny do wyluzowania się. Millie Bobby Brown bardzo podobała mi się w swojej roli. Postać Heleny Bonham Carter, jako mama Enoli, również świetna, ogólnie ta aktorka ma w sobie "to coś" co powoduje, że lubi się ją oglądać. Ogółem widziałam też i pierwszy film, ale wtedy jeszcze nie wymyśliłam takiego zbiorczego wpisu 😆, a i chyba żadnego wpisu nie robiłam o nim. Z resztą nie pamiętam, dawno to było 😛. Ale te filmy chyba są tak na równi, nie ma lepszego/gorszego. I w sumie dobrze.




4. "Wednesday"
Najświeższa obejrzana rzecz. Ja do tej pory nie miałam do czynienia z Rodziną Addamsów, jedynie coś o nich słyszałam, że coś takiego istnieje. Jak ogłaszali, że ten serial będą robić, to jedynie mi się o uszy odbiło. Może przez chwilę aby se pomyślałam, że "ooo, chcą zrobić nową wersję czegoś co już jest i pewnie coś spaprają" nawet nie będąc w temacie, ale szybko o tym serialu zapomniałam. Weszło jednym uchem i wyszło drugim. Kiedy wyszedł trailer i mi się mignął, no to oko się zawiesiło i go obejrzałam, a on mnie pozytywnie zaskoczył. Spodobało mi się to, co było w tym trailerze i pokazani bohaterowie, a w szczególności główna bohaterka, Wednesday (ale ja mam trudności w pisaniu tego wyrazu 😅). Nie wiem ile minęło czasu od ogłoszenia serialu, do wypuszczenia traileru, ale u mnie się tak pozmieniało, że ja lubię takie postacie jak Wednesday, klimaty takich postaci, to życie. Była premiera i obejrzałam. 

Wednesday Addams, dziewczyna o kamiennej twarzy, a właściwie grobowej, ubrana w czerń i, w czerń, sarkastyczna i mroczna, trafia do Akademii Nevermore, szkoły dla wyrzutków, miejsca gdzie są wilkołaki, wampiry, syreny, gorgony i inne potwory. Trafia do pokoju, gdzie jej współlokatorka, to kompletnie jej przeciwieństwo, bo Enid Sinclair, to wesoła, kolorowa, energiczna dziewczyna. No chodząca tęcza. Wednesday nie planuje tam długo zostać i planuje ucieczkę, lecz powstrzymuje ją od tego zabójstwa i grasujący potwór. Postanawia wszcząć swoje śledztwo, przy okazji mając swoje wizje. Śledztwo całkiem dobrze jej idzie, bo niektórzy zaczynają znikać. Podążając za poszlakami, wkrótce ma swoich podejrzanych, a przez to wszystko robi sobie coraz to nowych wrogów i niektórzy się od niej odwracają. Ostatecznie ten zły zostaje obnażony, sprawy dobiegają końca, a na końcu stało się coś nieoczekiwanego związanego z Wednesday.

Bardzo podobał mi się ten serial, mam nadzieję, że będzie drugi sezon. Tak jak przy "Fate" musiałam się przyzwyczajać, czy wczuwać, to tutaj nie musiałam tego robić, bo serial sam wciągał do swojego świata. Bardzo polubiłam Wednesday, jej charakter, poczucie humoru, oraz to jak prowadziła swoje śledztwo. Ponownie był akcent detektywa, co lubię. Lubię te jej wizję, teraz szalejącą po internecie w różnych wersjach scenę, gdy tańczy na szkolnej potańcówce, albo gdy gra epicką wersję "Paint It Black", The Rolling Stones, na wiolonczeli. Z resztą, ona ma wiele świetnych momentów. Natomiast Enid też dało się polubić, podobne postacie często są irytujące, a ona była spoko. Zrobili to dobrze. Podobała mi się fabuła potrafiła ona rozbawić, zaskoczyć, cały czas coś ciekawiło. Gdy pojawił się ten monster, no to widać było, że mieli ograniczone fundusze na jego CGI, ale to nic, serial nadrabia to CGI swoją treścią. Co do nazw wyrzutków (wilkołak...), to niektóre musiałam sobie przetłumaczyć, bo ja po angielsku oglądałam, więc jak coś jest źle, to trzeba winić tłumacza google 😅.

No i teraz gra w głowie wiolonczelowe "Paint It Black" i piosenka z potańcówki.




5. Trailer do filmu "Transformers: Rise of The Beast"
W momencie pisania tego wpisu pojawiły się dwa trailery do dwóch filmów. Jeden z nich to trailer właśnie nowego "Transformers". I w takcie oglądania uderzyła mnie taka nostalgia, bo ja przecież byłam wielką fanką tej serii filmów. Piszę w czasie przeszłym, bo dawno tych filmów nie oglądałam, pierwsze trzy oglądałam w momencie, gdy jeszcze oglądałam telewizję, a dwa ostatnie widziałam w kinie. No i jeszcze był "Bumblebee". Myślałam o rewatchu, ale żeby jeszcze się za to wziąć...

Zobaczywszy Optimusa Prime'a, jak on tam wygląda i jaką ma postać samochodową, to miałam takie "oooo", strasznie mi się podoba. Tak samo, to jak wygląda Bumblebee. A nowe roboty, transformujące się w zwierzęta, jest czymś nowym. Szczerze myślałam, iż będą wyglądać źle i że w ogóle to jest zły pomysł, ale teraz jestem ich ciekawa. Trailer skupia się bardziej na robotach. Są oczywiście jacyś ludzie, ale roboty przeważają. Z jakiegoś powodu ten trailer jest powiewem świeżości w tym świecie, kompletnie inaczej zapowiadają ten film w porównaniu do poprzednich. Trochę mało zdradza fabuły, ale to pierwszy trailer, zazwyczaj ten drugi trochę więcej pokazuje. Jestem ciekawa tego filmu, zobaczymy, czy trafię do kina by go obejrzeć. Może ten film sprowokuje mnie do rewatchu tej serii.




6. Trailer filmu "Indiana Jones and the Dial of Destiny"
Drugim trailerem jest właśnie ten do nowego Indiany Jonesa. I tak jak w powyższym przypadku, do tej serii też mam sentyment oraz też była ona moją ulubioną serią, tylko dawno nie widziałam. I jak oglądałam trailer do najnowszego filmu, to ponownie uderzyła mnie nostalgia. A w nim same typowe rzeczy i zjawiska dla tej serii filmów. Były rzeczy, które były czymś innym, ale przypominały mi poprzednie filmy, ten klimat. Oczywiście jest to kino z rodzaju rozrywkowych, więc nie ma co szukać realnych wydarzeń, bardziej takich, gdzie ktoś by się spytał "czy to jest realne? czy mogłoby się wydarzyć to w prawdziwym życiu?". Jestem ciekawa nowych przygód Indiany Jonesa, ciekawe co tam wymyślili. Ciekawi mnie rola Madsa Mikkelsena, wyglądał ciekawie w swoim stroju w tym trailerze, oraz roli Antonio Banderasa, którego dawno w jakimś filmie nie widziałam, a swego czasu oglądało się Zorro, czy "Desperado", "Trzynasty wojownik" też, więc chętnie go zobaczę.




To by było na tyle. Fajnie było sobie tak popisać bardziej na luzie. Nie wiem jak w przyszłości będą wyglądały takie wpisy, ale fajnie by było, jakby one były zróżnicowane, nie tylko pod względem rzeczy i tematów, ale i w sposobie ich tworzenia. Tymczasem trza wracać do głównego projektu.