Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Witcher. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Witcher. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 czerwca 2023

Zbiorczo 6.

1. Trzeci sezon "The Witcher" nadchodzi.
Z Witcherem mam dziwną relację, bo z jednej strony mi się podoba, a z drugiej coś mnie gryzie. Mimo, że na początku było mówione, że będzie to serial wdzięczny książkom, to ja i tak brałam to na dystans, bo wiadomo jak jest. Oczywiście fajnie było oglądać sceny w pierwszym sezonie, które faktycznie miały elementy z książki i bardzo mi się podobało, jak zostało to zrobione, nakręcone. Drugi sezon miał swoje mankamenty, ale mimo to też mi się podobał. Ale pomimo, że oba sezony mi się podobały, to miałam coś takiego, jakbym nie była pewne tego, czy mi się to rzeczywiście podoba. Nawet nie wiem jak to opisać. Wydawało mi się, że to przez głos ludu, który był sceptycznie nastawiony do tego serialu, temu co się nie podobały kostiumy i ogólnie, który miał jakieś "ale". Czy tak jest nie wiem. Teraz przed trzecim sezonem pojawiają się u mnie obawy. Pewne głosy mówią o tym co Netflix powymyślał. Mam nadzieje, że nie odpłyną za daleko. W razie co, to przynajmniej pooglądam Henry'ego Cavilla ostatni raz jako Geralta, bo po tym sezonie on się wylogowuje z tego serialu, a lubię go w tej roli. Pierwsza połowa trzeciego sezonu premierę będzie miał 29 czerwca.

The Witcher: Season 3 | Official Teaser | Netflix


2. Autoboty wyglądają zza rogu.
Już dziewiątego czerwca premierę będzie miał film "Transformers: Rise Of The Beast" i dobrze im idzie promocja, bo mają moją uwagę. Bardzo mi się podoba trailer poniżej. Moment, w którym jedzie Optimus Prime jako ciężarówka, zaczyna się transformować, na pierwszym planie jest przez chwile coś innego, a potem znowu kamera jest na Optimusa już jako robota, i to wszystko na jednym ujęciu. Walka z wrogiem również przykuła moją uwagę, a główny zły, i ogółem zagrożenie, jakie ma grozi ludziom, wydaje się być ciekawy. Do tego cały czas pojawiają się przeróżne materiały na social mediach, czy został wydany utwór, który mi się podoba. Duży hype urósł koło tego filmu, dobrze się zapowiada i jestem pozytywnie nastawiona, ale jednocześnie mam obawy, czy przypadkiem nie zniszczą mi ulubionej serii filmów, czy nie zrobili czegoś, co się okaże kompletną klapą. Choć od niedawna mam coś takiego, że może to będzie jednak takie odrodzenie serii, taki świeży, nowy początek. Jako, że jestem z serią filmową Transformersową już od dwunastu lat, to liczę, że ten hype nie będzie na darmo i wyjdzie dobry film. W końcu, jak niektórzy narzekali na dwa ostatnie filmy, oraz mimo pewnych rzeczy, no to one mi się podobały. No, teraz mi do głowy przyszło, żeby obejrzeć wszystkie filmy Transformers i napisać elaborat na blogu 😆. Zobaczymy, czy dojdzie do tego szaleństwa.

Transformers: Rise of the Beasts | Official Trailer (2023 Movie)


3. Film o najszybszym człowieku. "The Flash".
W czerwcu bombardują nas rzeczami do oglądania i szesnastego premierę będzie miał "The Flash". I kiedy zapowiedzieli produkcję tego filmu, to byłam zaciekawiona co z tego wyjdzie. Postać Flasha, tudzież Berry'ego Allena znam z serialu od CW i byłam ciekawa, jak inny aktor zobrazuje tą postać. A po zobaczeniu Ezry Millera jako Flasha w "Justice League Snyder's cut" bardzo spodobał mi się jako Barry Allen. W ostatnim czasie pojawiły się dwa nowe trailery, aż zdziwiłam się, gdy wyszedł ten trzeci, ale wszystkie wzbudziły u mnie ciekawość, podobały mi się, dały zarys fabuły, która brzmi dobrze, a gośćmi będą dwa Batmany i Supergirl. Mam nadzieję, że trailery nie są pustymi obiecankami, robią wrażenie, iż może być to naprawdę dobry film. Choć mam jedną uwagę. Na początku myślałam, że skoro będzie to film o Flashu, no to on sam będzie użerał się z problemem. Oczywiście nie musiało być to jak w serialu CW, a nawet wskazane by było, żeby było inaczej, a to jak to się stało, że Barry ma supermoce oraz jak uczył się ich używać, mogło być opowiedziane jako streszczenie na początku filmu, albo jako flashback. Mogły by być jakieś sceny, jak sobie Barry żyje, albo jego jako Flasha w akcji, no i w końcu jak przeciwstawia się głównemu złemu. Dodając do filmu Supergirl, czy dwóch Batmanów trochę daje mi wrażenie, że Barry Allen jest słaby i potrzebuje pomocy. Też daje mi wrażenie, że historia przedstawiona w filmie może być na zasadzie, że wkraczamy w świat Flasha w jakimś tam momencie i kompletnie nie będziemy wiedzieć o co chodzi. Aby osoby, które oglądały serial CW, albo w ogóle czytały komiksy będą obeznane w temacie. Zobaczymy jak to będzie, bo wszystko jest na podstawie trailerów, czyli na jakiejś mniejszej części całości.

The Flash - Official Trailer 2

THE FLASH - FINAL TRAILER


4. Pełny trailer do "Extraction 2".
Dobrego mają montażystę, bardzo mi się podoba, jak to zostało zlepione. Wcześniej pokazali zwiastun głównie z jedną sceną. W rozszerzonym trailerze pokazali więcej. Fragment sceny wyglądającej na one shota, która ma być dłuższa od tej z pierwszego filmu, zaciekawili tym, że przy nowym kontrakcie klient chciał, aby to Rake wykonał jego zlecenie, czy tym, iż zasugerowali, że Rake zna lub ma jakiś związek z dziewczyną, którą ma ratować. Oczywiście zwrócili moją uwagę scenami akcji. Jest też kwestia tego, jak Rake przeżył po tym, co działo się pod koniec pierwszego filmu. Jestem ciekawa tego filmu, fabuły czy tego, jak został on zrobiony. No to długa one shot scena brzmi jak coś dobrego. Ciekawi mnie, czy dwójka będzie tak samo dobra od jedynki, lepsza, a może będzie gorsza.

EXTRACTION 2 | Official Trailer | Netflix


5. Dokument o Arnoldzie Schwarzeneggerze.
W którymś z "Zbiorczo" pisałam o znalezionym na YouTube wideo o Arnoldzie Schwarzeneggerze, w którym opowiadana była jego historia. Jak to się stało, że zajął się kulturystyką, czy aktorstwem i bardzo mi się podobała jego historia, zafascynowała mnie. Niedługo potem sam Arnold na Instagramie pochwalił się, że na Netflixie będzie dokument o nim. Od razu mnie zainteresował. To już miało swoją premierę. Na tym etapie mam dużo rzeczy do nadrobienia 😛, ale może kiedyś to wszystko ulokuje w czasie i nadrobię. Ten dokument o Arnoldzie będzie w kolejce, bo usłyszeć jego historię od niego samego wydaje mi się interesujące. Myślę, że dowiem się trochę ciekawych rzeczy i odrobinę więcej od tego, co było na wideo na YouTube.

Arnold | Official Trailer | Netflix


6. Przejmujące słowa Davida Draimana podczas koncertu zespołu Disturbed.
Zobaczyłam tytuł widea poniżej i go odtworzyłam. Z początku była to taka normalna przemowa, jaką artyści mówią podczas koncertu przed jakimś utworem. Disturbed ma kilka takich szczególnych utworów. Przed jednym z nich wokalista, David Draiman, postanowił podzielić się tym, co miał w głowie. I mówi, że ma dość tracenia bliskich z powodu depresji i uzależnień, że tęskni za Chesterem Benningtonem, Scottem Weilandem, czy Chrisem Cornellem. Do tego momentu po prostu słuchałam, nic się ze mną nie działo, słuchałam, jak każdej takiej przemowy na koncercie. Po tym, jak powiedział, że tęskni za zmarłymi muzykami wyznał, że niedawno prawie do nich dołączył. I te słowa uderzyły nie w sposób, jaki nie wiedziałam, że słowa mogą uderzyć. Oczywiście w wyniku tego łzy poszły mi same. W lekkim języku, to było mocne. To co usłyszałam bardzo smutne i tak jak ludzie w komentarzach cieszę się, że Davida nie porwały jego demony.

A tearful David Draiman shares a powerful, very personal story during Disturbed concert



Teraz tak myślę, iż szósty temat mogłam wziąć na początek, by weselej skończyć ten wpis, ale niech już tak zostanie.

Człowiek był ostatnio trochę zajęty, bo ciągną go po jakiś grillach, jeziorach i innych imprezach, ale o dziwo po tej przerwie szybko udało mi się skończyć ten wpis. Chyba wietrzenie głowy działa i powinnam to robić częściej 😅. No, a skoro zwolniło mi się trochę czasu, bo ogarnięty został wpis na blogu i posty na Facebooku, tudzież Instagramie, to może w końcu coś narysuje 😆.

Adieu.


niedziela, 12 stycznia 2020

"Hmmm". "Fuck". | "The Witcher".

Tytuł "Wiedźmin" to duma dla Polaków, patrząc na Sagę i na grą, więc gdy rozniosły się pierwsze wieści o tym, że Netfix chce zrobić serial o tym tytule, to zrobiło się dosyć głośno o tym. Moją pierwszą reakcją było lekkie zdziwienie, że taka platforma chcę zrobić taki serial, a druga moja reakcja, to po prostu się ucieszyłam, bo uważałam, że to bardzo dobry materiał na serial, tym bardziej, że Netflix prawdopodobnie miałby wystarczający budżet, żeby go dobrze zrobić. 

Gdy pojawiły się pierwsi kandydaci do obsady, powoli rozpętywała się burza wśród niektórych, a na dobre się rozpętała, gdy obsada była już finalnie wybrana. Ludziom nie podpasowały aktorki, które miały zagrać Yennefer i Triss. Potem przeszkadzało im to, że na planie zdjęciowym są między innymi osoby czarnoskóre, bo przecież w tamtych czasach nie było czarnoskórych w Słowiańskiej społeczności. Jednak chyba najczęściej spotykałam się z porównaniami i nawiązaniami do gier, czy powstałej polskiej produkcji. Niestety ja też na chwilę wpadłam w tą pułapkę i faktycznie początkowo przeszkadzało mi to, że Triss i Yennefer nie będą podobne do tych z gier. Jednak szybko ogarnęłam się i zasadziłam se kopa w tyłek. Zawsze uważam, nie ważne jaka produkcja, że gra to gra, serial to serial, a film to film, to są kompletnie inne ODDZIELNE rzeczy, zrobione na podstawie tej samej historii. Tak więc puknęłam się w głowę, przypomniałam samej sobie , że "hej, gra a serial Netflixa, to będą kompletnie różne rzeczy". Równocześnie z tym problemem, miałam jeszcze drugi, który dotyczył aktora mającego wcielić się w tytułowego Wiedźmina. Miałam delikatne uprzedzenia co do Henry'ego Cavilla, bo lekko mówiąc nie przepadam ze jego rolą Supermana. No nie lubię tego superbohatera, nic na to nie poradzę. Na szczęście porzuciłam to myślenia i przestałam patrzeć przez pryzmat roli granej przez aktora. 


Zaś po obejrzeniu najpierw Teaseru, potem finalnego Traileru zrobiła mi się taka ochota, żeby w końcu móc obejrzeć ten serial, że parę razy oglądałam ten trailer, bo zrobił na mnie wrażenie i miałam nadzieję na dobry serial. No, o ile tego by nie spartolili. Oczywiście znalazły się te najbardziej irytujące ludzie, którzy czepiali się, że nie ma Słowiańskiej muzyki, czy we fragmentach scen walki nie ma pokazanej krwi. Najwyraźniej zapomnieli, że to TRAILER, gdzie wszystkiego nie pokarzą. Byli tacy, co przerabiali zwiastun i podkładali muzykę z gry, czyli taką, jaka teoretycznie miała być. 

Gdy był dzień premiery, to omijałam wszystko, co było związane z serialem, żeby nie dowiedzieć się żadnego, nawet najmniejszego spoilera. Z obejrzeniem miałam czekać na swój "odpowiedni czas", bo byłam w trakcie pracy nad poprzednim wpisem, ale prawie wszędzie ktoś chwalił się, że ogląda, zaczął oglądać, pojawiały się pierwsze opinie, internet zaczął o tym gadać no i sama zaczęłam oglądać, bo ci wszyscy ludzie jeszcze więcej ochoty narobili. Po pierwszym odcinku byłam ZACHWYCONA! Już na początku jest świetna walka Geralta z potworem, wprawdzie nie duży urywek, bo to był początek, przed intrem, ale i tak mi się podobał. Niedługo potem Geralt musiał walczyć z pewną grupą mężczyzn (staram się nie spoilerować). I ta walka była zwyczajnie poezją. Jak ja to oglądałam pierwszy raz, to mi tchu zabrakło. Potem jak już cały odcinek obejrzałam, to powróciłam między innymi do tej sceny, żeby rozpłynąć się nad nią jeszcze raz. Wtedy też przekonałam się do Henry'ego Cavilla w tej roli, który z resztą nie chciał  dublera,  chciał  żeby ta  postać, 
to był tylko on i żeby była jak najbardziej wiarygodna i sam machał mieczem, przy czym, akurat ta scena podobno była kręcona w jednym ujęciu, BEZ ŻADNYCH CIĘĆ. Tak więc ogromny szacun, świetnie to wyszło. Mówili, że serial ma być tylko na podstawie książek, i już w pierwszym odcinku to widziałam. Wprawdzie książki zaczęłam czytać dość dawno, gdzieś między pierwszą, a drugą klasą technikum i doszłam do piątej część (jeszcze trzy biedne części czekają na mnie ze dwa lata na półce), tak więc pierwsza książka, z opowiadaniami była czytana dawno, ale oglądając pierwszy odcinek miałam takie retrospekcje z tego co przeczytałam. To było fajne uczucie zobaczyć coś zekranizowanego, co się wcześniej przeczytało. Mimo, że Grealt mi zaimponował, to jednak gdzieś wydawało mi się po tym pierwszym epizodzie, że był trochę sztywny w dialogach. Może po prosu to był pierwszy raz, jak zobaczyłam wersję Netflixowego Wiedźmina, i musiałam wgłębić się w ten świat, który został stworzony.

Drugi epizod jest już trochę spokojniejszy. W pierwszym poznawaliśmy zarysy postaci Geralta i Ciri, zaś w drugim pojawia się Yennefer. Pojawia się też postać Jaskra, a jak pojawia się Jaskier, to pojawia się humor. Ogólnie spodobała mi się kreacja tej postaci. On jest takim typem, że prawie na każdym kroku, cokolwiek by nie powiedział, to prawie zawsze się zaśmiejesz. Jest trochę zrobiony na takiego troszkę typowego błazna w serialu, który łazi za głównym bohaterem, ale na szczęście tego tak mocno nie widać. Też ze strony Geralta pojawia się humor, bo na przykład jak walczy z pewnym stworem, to wymienia z nim śmieszny dialog, i tu było kompletne przeciwieństwo tego, co widziałam w pierwszym odcinku, czyli że ta postać trochę jakby sztywna była. Geralt brzmiał jakby wyszedł z takiej swojej sztywnej kreacji i pokazał, że ma w sobie jeszcze inne emocje. No i na końcu pojawia się słynna już piosenka Jaskra, "Toss A Coin To Your Witcher", którą w internecie słyszę WSZĘDZIE, bo wszędzie gdzie może, to się pojawia. No wpada do głowy, nie powiem, i nie da jej się tak szybko pozbyć. A tym bardziej, gdy powstaje metalowe wersja od Leo z Frog Leap Studios. Swoją drogą, ludzie tak oszaleli na punkcie tej piosenki, że pod dwoma wcześniejszymi coverami piosenek "Dance Monkey" od Tones And I (swoją drogą również genialny) i "It's The End Of The World As We Know It" autorstwa R.E.M ludzie wypisywali w komentarzach, żeby zrobił cover właśnie tej piosenki z "Wiedźmina". No i zrobił. Załączam poniżej. 

Toss a Coin to Your Witcher (metal cover by Leo Moracchioli)


W trzecim odcinku wracamy trochę do dynamiki, przynajmniej w kontekście walki, bo Geralt zmierza się z kolejnym potworem, strzygą. I to była bardzo fajna walka, bardzo mi się podobała, że też po obejrzeniu całego odcinka ponownie sobie tą scenę odtworzyłam. Jeszcze ona przeplatała się ze scenami przemiany Yennefer, co było fajnie zrobione, bo to było takie płynne, płynne przejścia, jakieś ujęcie starcia Geralta ze strzygą, która w jakiś sposób kończy się nawiązaniem do ujęcia Yennefer, które zaraz nastąpiło. I tak na przemian. A te dwa wątki łączył krzyk. Ja w pewnym momencie miałam już dość tych krzyków i pod koniec to nawet sobie zmniejszyłam głośność. Jeszcze mam słuchawki douszne, a nie nauszne, bo oglądam na telefonie, bo mi wygodniej słyszeć na przykład angielski, po za tym mój komputer, to uhh, no, tak więc trochę ból. Ogólnie sama strzyga wyglądała przekonująco. Jest paskudna, jak na potwora przystało, więc wszystko jest na miejscu. Sprawdziłam ja strzyga wygląda w grze, no to ta w serialu Netflixa mi się bardziej podoba. Ale na przykład mój brat jak ją zobaczył, to zareagował słowami "tak wygląda strzyga?". 




Nie zwalniamy tępa, bo kolejny odcinek również jest świetny. Na początku jest tak genialna scena z humorem, że ja sobie aż cofnęłam, żeby zobaczyć ją jeszcze raz. Jaskier znowu dał powód do śmiechu. Potem konwersacje jego i Geralta również dawały powód do śmiechu, ale ta pierwsza scena, po prostu wystarczyło, żeby Jaskier odezwał się w trzech słowach, by człowieka rozbawić. Poza tym myślę, że jest to dość ważny odcinek, bo Geralt narzuca na siebie Prawo niespodzianki, po tym jak pomógł niejakiemu Jeżowi, przy czym znowu miałam okazję podelektować się pięknymi scenami walki, przy których była świetna muzyka. Najpierw scena slow motion, gdy Geralt skoczył by przeciąć włócznię, czy coś takiego, strażnika, który chciał zabić Jeża, a potem to już cała sekwencja, na którą się miło patrzyło. Swój czas miała też Yennefer, która miała swoją misję do wypełnienia i początkowo to sceny z jej udziałem były wypełnione dynamiką, więc można było zobaczyć jak sobie radzi. Troszeczkę jej nie poszło, z tą jej misją, ale widać było, że się naprawdę stara. 




Następny odcinek był taki luźny, lekki, z dużą dawką humoru i było pierwsze spotkanie Gralta i Yennefer. To jest chyba jeden z odcinków, w którym charakter Geralta mi się najbardziej podobał, jego ton głosu nie wydawał mi się taki sztywny, a i sarkazm z jego strony się pojawił. Też ten odcinek nie miał takiej ponurej aury, jaką ma większość  odcinków. 



Piąty odcinek, to odcinek poszukiwań smoka. Geralt dołącza do grupy, którą zebrał Borch Trzy Kawki. Jest on również bardziej spokojny i dopiero na końcu walczą w obronie, pewnej rzeczy z tymi złymi. Gdzieś w międzyczasie Geralt kłóci się z Yennefer o jej marzeniu zostaniu matką (bo nie może ją być) i o jego dziecko z Prawa Niespodzianki, dlatego w następnym odcinku widzimy białowłosego w Cintrze, by spełnić swój obowiązek. Królowa Calanthe chce go oszukać, w końcu Cintra zostaje zaatakowana, a Geralt wyrusza w poszukiwaniu Ciri. Przy siódmym odcinku można było mieć wrażenie, ze delikatnie powiewa nudą. Mam wrażenie iż był takim organizacyjnym odcinkiem, żeby poskładać pewne informacje, żeby bez bałaganu wejść w odcinek ósmy. Po prostu było tam dużo wydarzeń, w różnych liniach czasowych i jakby nie zrobili takiego odcinka, to można by było pogubić się jeszcze bardziej. 

Zaś ósmy odcinek to głównie Bitwa o Sodden, a drugim, takim drugoplanowym aspektem jest dążenie do tego, by Geralt spotkał się ze swoim przeznaczeniem. Widzimy małymi urywkami jego drogę, gdzie najpierw walczy z potworami i zostaje ranny, a potem próbuje mu pomóc pewien mężczyzna. Zaś bitwa o Wzgórze Sodden może nie była jakoś bardzo spektakularna, ale dużo się działo, oko miało się na czym zawiesić, nie była nudna i mi się podobała. Tymczasem Ciri trawia pod opiekę pewnej kobiety, która chce pomóc zagubionej dziewczynie. Mało o niej wspominałam, bo w sumie podczas pisania tego tekstu jakoś zabrakło mi miejsca, poza tym jest taki dość zwyczajny. Dziewczyna musi sobie radzić w sytuacji w jakiej się znalazła, i musi uważać komu ufać, no i przy okazji szuka swojego przeznaczenia. 




Ja w ten serial się tak wciągnęłam, do takiego stopnia, że jak na YouTube wyświetlił mi się jakiś filmik, powiedzmy kompilacja humoru z serialu, to ja w niego klikałam. A wiadomo, jak się w coś raz kliknie, to potem YouTube podstawia więcej podobnych materiałów, no, a ja w większość klikałam. Niektóre były nawet fajne. Teraz to się trochę uspokoiło, bo i ludzie pewnie nie robią tych filmików masowa, jak zaraz po premierze, kiedy była ich największa fala. Tak mi się spodobał "The Witcher", że czekam na drugi sezon, z miłą chęcią obejrzę. I tak, wiem, pierwszy sezon nie jest tak do końca bez wad, są pewne rzeczy, które bym zmieniła, inaczej zrobiła, ale mimo to powstało coś bardzo fajnego. Trzeba aby podszlifować ten kamień, żeby wydobyć z niego diament. Z tego co się dowiedziałam, to osoba, która zajmuje się tym serialem, Lauren Schmidt, chciała, by w tym pierwszym sezonie widz pobył z tymi trzema najważniejszymi postaciami, żeby zapoznał się z klimatem i z przedstawionym światem w "Wiedźminie". Wprawdzie dla mnie, to było trochę mało, żeby zaprzyjaźnić się z poszczególnymi postaciami, w końcu było dużo wątków, w różnych czasach i było ciężko skupić się na czyś jednym. Myślę, że jak w kolejnym sezonie opowiadana historia będzie spójna, to wszystkie wątki, jak i bohaterowie się rozwiną.

Było dużo niezadowolenia ze strony niektórych ludzi, że w serialu są złe rekwizyty, jak chociażby jakiś kubek, czy monety, że złe są kostiumy, dobór aktorów, czy karnacja aktorów. A mi żadne z tych rzeczy nie przeszkadzała. Yennefer wypadła lepiej niż się z tego spodziewałam. Przy tej postaci w ogóle można było obserwować jej przemianę charakteru. A charakter zmienił się z takiej bidulki, do takiej potężnej kobiety. Myślałam, ze aktorka jest za delikatna ,a tą rolę, ale nie, udźwignęła tę rolę. Osoby czarnoskóre, które znalazły swoje miejsce w serialu pasowały mi do ról driad, czy elfów, nawet podkreślały te kreacje. Faktycznie czasami twórcy biorą niepotrzebnie takie osoby do swoich produkcji, ale nie w "Wiedźminie". Muszę raz jeszcze wspomnieć o scenach walki, no bo to czysta poezja i mogłabym oglądać taką YouTubową komplikację z nimi właśnie. Jestem ciekawa, jak podejdą do drugiego sezonu, który ma podobno być bardziej skupiony na Geralcie i Ciri.

To tak pokrótce, na szybko, starałam się jak najmniej spoilerować, Myślę, że najważniejsze rzeczy i momenty pominęłam. Chociaż myślę, że ci co mieli obejrzeć "Wiedźmina", to już obejrzeli, patrząc na to, jaki był popyt po premierze. Ogólnie, to chyba będzie najkrótszy wpis, patrząc na ostatni, jaki wyprodukowałam 😆.



niedziela, 8 grudnia 2019

Polak potrafi! | "PÓŁ WIEKU POEZJI PÓŹNIEJ" | Fanowski film o Wiedźminie

Wczoraj odbyła się premiera fanowskiego filmu inspirowanego twórczością Andrzeja Sapkowskiego i który miałam okazję obejrzeć niedługo po premierze na YouTube. Szczegółów znam mało, bo dowiedziałam się o tym filmie z różnych stron internetowych, bo w jednym momencie pojawiły się mnóstwo artykułów na jego temat, z racji tego, że ostatnio temat Wiedźmina jest bardzo popularny, bo Netflix stworzył serial, który niedługo będzie miał swoją premierę. Tak więc przeczytałam, zobaczyłam takowe informacje i z ciekawości obejrzałam po prostu ten film. 

Pierwszym moim zaskoczeniem było to, że pojawiła się postać Lamberta, a nie Geralta, co jak dla mnie było fajną odmianą, bo zazwyczaj ten drugi gra główną role, a tu twórcy wzięli Lamberta i stworzyli swoją historię powiązaną z Sagą Wiedźmina. Fabuła w filmie była prosta, ale fajnie opowiedziana, podobało mi się, dobrze się oglądało. Świetnie zostało to nakręcone, mimo iż delikatnie widać, że to nie jest "profesjonalna" produkcja. W obrazie czuć taki słowiański klimat, z którym ludzie najczęściej kojarzą Wiedźmina, muzyka, lokalizacje, stroje postaci, wszystko było na wysokim poziomie. 

Produkcja powstała dzięki zbiórkom internetowym, niezależnie i niekomercyjnie, jak sami napisali "Film od fanów, dla fanów". Cieszę się, że powstało coś takiego. Świetna, twórcza, kreatywna rzecz, którą trzeba chwalić i rozpowszechniać dla większego odbioru. Po scenie po napisach można sądzić, że twórcy mają ochotę zrobić kolejny film, i mam nadzieję, że im się uda, bo to dobre jest! Wśród tego syfu na internecie, szczególnie na YouTube, trzeba chwalić takie produkcje i zachęcam do jego obejrzenia i dzielenia się nim z innymi.





PS. Moja wypowiedź mogła być trochę chaotyczna, bo nie mogłam się skupić nad pisaniem, a chciałam się podzielić tym filmem.