Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Flash. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Flash. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 czerwca 2023

Zbiorczo 6.

1. Trzeci sezon "The Witcher" nadchodzi.
Z Witcherem mam dziwną relację, bo z jednej strony mi się podoba, a z drugiej coś mnie gryzie. Mimo, że na początku było mówione, że będzie to serial wdzięczny książkom, to ja i tak brałam to na dystans, bo wiadomo jak jest. Oczywiście fajnie było oglądać sceny w pierwszym sezonie, które faktycznie miały elementy z książki i bardzo mi się podobało, jak zostało to zrobione, nakręcone. Drugi sezon miał swoje mankamenty, ale mimo to też mi się podobał. Ale pomimo, że oba sezony mi się podobały, to miałam coś takiego, jakbym nie była pewne tego, czy mi się to rzeczywiście podoba. Nawet nie wiem jak to opisać. Wydawało mi się, że to przez głos ludu, który był sceptycznie nastawiony do tego serialu, temu co się nie podobały kostiumy i ogólnie, który miał jakieś "ale". Czy tak jest nie wiem. Teraz przed trzecim sezonem pojawiają się u mnie obawy. Pewne głosy mówią o tym co Netflix powymyślał. Mam nadzieje, że nie odpłyną za daleko. W razie co, to przynajmniej pooglądam Henry'ego Cavilla ostatni raz jako Geralta, bo po tym sezonie on się wylogowuje z tego serialu, a lubię go w tej roli. Pierwsza połowa trzeciego sezonu premierę będzie miał 29 czerwca.

The Witcher: Season 3 | Official Teaser | Netflix


2. Autoboty wyglądają zza rogu.
Już dziewiątego czerwca premierę będzie miał film "Transformers: Rise Of The Beast" i dobrze im idzie promocja, bo mają moją uwagę. Bardzo mi się podoba trailer poniżej. Moment, w którym jedzie Optimus Prime jako ciężarówka, zaczyna się transformować, na pierwszym planie jest przez chwile coś innego, a potem znowu kamera jest na Optimusa już jako robota, i to wszystko na jednym ujęciu. Walka z wrogiem również przykuła moją uwagę, a główny zły, i ogółem zagrożenie, jakie ma grozi ludziom, wydaje się być ciekawy. Do tego cały czas pojawiają się przeróżne materiały na social mediach, czy został wydany utwór, który mi się podoba. Duży hype urósł koło tego filmu, dobrze się zapowiada i jestem pozytywnie nastawiona, ale jednocześnie mam obawy, czy przypadkiem nie zniszczą mi ulubionej serii filmów, czy nie zrobili czegoś, co się okaże kompletną klapą. Choć od niedawna mam coś takiego, że może to będzie jednak takie odrodzenie serii, taki świeży, nowy początek. Jako, że jestem z serią filmową Transformersową już od dwunastu lat, to liczę, że ten hype nie będzie na darmo i wyjdzie dobry film. W końcu, jak niektórzy narzekali na dwa ostatnie filmy, oraz mimo pewnych rzeczy, no to one mi się podobały. No, teraz mi do głowy przyszło, żeby obejrzeć wszystkie filmy Transformers i napisać elaborat na blogu 😆. Zobaczymy, czy dojdzie do tego szaleństwa.

Transformers: Rise of the Beasts | Official Trailer (2023 Movie)


3. Film o najszybszym człowieku. "The Flash".
W czerwcu bombardują nas rzeczami do oglądania i szesnastego premierę będzie miał "The Flash". I kiedy zapowiedzieli produkcję tego filmu, to byłam zaciekawiona co z tego wyjdzie. Postać Flasha, tudzież Berry'ego Allena znam z serialu od CW i byłam ciekawa, jak inny aktor zobrazuje tą postać. A po zobaczeniu Ezry Millera jako Flasha w "Justice League Snyder's cut" bardzo spodobał mi się jako Barry Allen. W ostatnim czasie pojawiły się dwa nowe trailery, aż zdziwiłam się, gdy wyszedł ten trzeci, ale wszystkie wzbudziły u mnie ciekawość, podobały mi się, dały zarys fabuły, która brzmi dobrze, a gośćmi będą dwa Batmany i Supergirl. Mam nadzieję, że trailery nie są pustymi obiecankami, robią wrażenie, iż może być to naprawdę dobry film. Choć mam jedną uwagę. Na początku myślałam, że skoro będzie to film o Flashu, no to on sam będzie użerał się z problemem. Oczywiście nie musiało być to jak w serialu CW, a nawet wskazane by było, żeby było inaczej, a to jak to się stało, że Barry ma supermoce oraz jak uczył się ich używać, mogło być opowiedziane jako streszczenie na początku filmu, albo jako flashback. Mogły by być jakieś sceny, jak sobie Barry żyje, albo jego jako Flasha w akcji, no i w końcu jak przeciwstawia się głównemu złemu. Dodając do filmu Supergirl, czy dwóch Batmanów trochę daje mi wrażenie, że Barry Allen jest słaby i potrzebuje pomocy. Też daje mi wrażenie, że historia przedstawiona w filmie może być na zasadzie, że wkraczamy w świat Flasha w jakimś tam momencie i kompletnie nie będziemy wiedzieć o co chodzi. Aby osoby, które oglądały serial CW, albo w ogóle czytały komiksy będą obeznane w temacie. Zobaczymy jak to będzie, bo wszystko jest na podstawie trailerów, czyli na jakiejś mniejszej części całości.

The Flash - Official Trailer 2

THE FLASH - FINAL TRAILER


4. Pełny trailer do "Extraction 2".
Dobrego mają montażystę, bardzo mi się podoba, jak to zostało zlepione. Wcześniej pokazali zwiastun głównie z jedną sceną. W rozszerzonym trailerze pokazali więcej. Fragment sceny wyglądającej na one shota, która ma być dłuższa od tej z pierwszego filmu, zaciekawili tym, że przy nowym kontrakcie klient chciał, aby to Rake wykonał jego zlecenie, czy tym, iż zasugerowali, że Rake zna lub ma jakiś związek z dziewczyną, którą ma ratować. Oczywiście zwrócili moją uwagę scenami akcji. Jest też kwestia tego, jak Rake przeżył po tym, co działo się pod koniec pierwszego filmu. Jestem ciekawa tego filmu, fabuły czy tego, jak został on zrobiony. No to długa one shot scena brzmi jak coś dobrego. Ciekawi mnie, czy dwójka będzie tak samo dobra od jedynki, lepsza, a może będzie gorsza.

EXTRACTION 2 | Official Trailer | Netflix


5. Dokument o Arnoldzie Schwarzeneggerze.
W którymś z "Zbiorczo" pisałam o znalezionym na YouTube wideo o Arnoldzie Schwarzeneggerze, w którym opowiadana była jego historia. Jak to się stało, że zajął się kulturystyką, czy aktorstwem i bardzo mi się podobała jego historia, zafascynowała mnie. Niedługo potem sam Arnold na Instagramie pochwalił się, że na Netflixie będzie dokument o nim. Od razu mnie zainteresował. To już miało swoją premierę. Na tym etapie mam dużo rzeczy do nadrobienia 😛, ale może kiedyś to wszystko ulokuje w czasie i nadrobię. Ten dokument o Arnoldzie będzie w kolejce, bo usłyszeć jego historię od niego samego wydaje mi się interesujące. Myślę, że dowiem się trochę ciekawych rzeczy i odrobinę więcej od tego, co było na wideo na YouTube.

Arnold | Official Trailer | Netflix


6. Przejmujące słowa Davida Draimana podczas koncertu zespołu Disturbed.
Zobaczyłam tytuł widea poniżej i go odtworzyłam. Z początku była to taka normalna przemowa, jaką artyści mówią podczas koncertu przed jakimś utworem. Disturbed ma kilka takich szczególnych utworów. Przed jednym z nich wokalista, David Draiman, postanowił podzielić się tym, co miał w głowie. I mówi, że ma dość tracenia bliskich z powodu depresji i uzależnień, że tęskni za Chesterem Benningtonem, Scottem Weilandem, czy Chrisem Cornellem. Do tego momentu po prostu słuchałam, nic się ze mną nie działo, słuchałam, jak każdej takiej przemowy na koncercie. Po tym, jak powiedział, że tęskni za zmarłymi muzykami wyznał, że niedawno prawie do nich dołączył. I te słowa uderzyły nie w sposób, jaki nie wiedziałam, że słowa mogą uderzyć. Oczywiście w wyniku tego łzy poszły mi same. W lekkim języku, to było mocne. To co usłyszałam bardzo smutne i tak jak ludzie w komentarzach cieszę się, że Davida nie porwały jego demony.

A tearful David Draiman shares a powerful, very personal story during Disturbed concert



Teraz tak myślę, iż szósty temat mogłam wziąć na początek, by weselej skończyć ten wpis, ale niech już tak zostanie.

Człowiek był ostatnio trochę zajęty, bo ciągną go po jakiś grillach, jeziorach i innych imprezach, ale o dziwo po tej przerwie szybko udało mi się skończyć ten wpis. Chyba wietrzenie głowy działa i powinnam to robić częściej 😅. No, a skoro zwolniło mi się trochę czasu, bo ogarnięty został wpis na blogu i posty na Facebooku, tudzież Instagramie, to może w końcu coś narysuje 😆.

Adieu.


wtorek, 25 kwietnia 2023

Zbiorczo 5.

1. Dokument o Edzie Sheeranie.
Do tej pory pojawił się film i dwie książki o Edzie Sheeranie. Film był o tym, jak Ed tworzy swoją muzykę, a książki bardziej o jego drodze do popularności, do sukcesu. Natomiast w nowym, czteroodcinkowym dokumencie, zrobionym we współpracy z Disney Plus, pokazana zostanie jego bardziej prywatna strona, czyli o tym, o czym Ed bardzo mało mówi. Trailer rozłożył mnie na łopatki. I tak jak wszyscy, co promowali ten trailer, napisali, żeby przygotować chusteczki przed seansem, no to w zupełności się z tym zgadzam. Widok Eda, który siedzi w aucie i nie wytrzymuje i zaczyna płakać, poruszył nawet mnie, a mówią, że nie mam uczuć. Natomiast fanów urzekł też widok Eda dotykającego ciążowy brzuch swojej żony.
Na początku traileru Ed mówi, między cięciami w montażu, że ktoś taki jak rudy jąkała nie zostanie gwiazdą popu, a ja tylko się uśmiechnęła, gdy pierwszy raz oglądałam ten trailer, bo te osoby, co tak myślały, nieźle się pomyliły. Wkrótce zaczęło się. Pierwsze podpisywanie albumów, pierwszy raz w Ameryce, pierwszy wyprzedany koncert, największa trasa. W życiu Eda pojawiła się jego żona. I to jest to, o czym pisałam chyba w poprzednim "Zbiorczo", że wszystko się świetnie układało, Ed miał powody do szczęścia. Wówczas ze zdrowiem żony nie było dobrze, jego przyjaciel zmarł, a w życiu Eda gdy coś się dzieje, to pisze o tym piosenki
Jestem bardzo ciekawa tego dokumentu. Ile Ed pozwolił, żeby pokazać. Dobrze będzie poznać go od strony, której nie pokazuje. Znając już co nieco historię Eda i wiedząc, z jakim artystą mam do czynienia, z przyjemnością dowiem się jeszcze więcej o nim i o jego procesie twórczym. Fani Eda będą mieli święto trzeciego maja, bo właśnie tego dnia dokument będzie miał swoją premierę.

Ed Sheeran: The Sum Of It All | Official Trailer | Disney+


2. Linkin Park - dwudziestolecie albumu "Meteora".
Siódmego kwietnia pojawiła się jubileuszowa wersja albumu "Meteora". W najbogatszej wersji jest to box z płytami, winylami, DVD, naklejkami, plakatami i możliwe, że o czymś zapomniałam. Utwory na żywo, Live In Texas, dema, niepublikowane utwory, specjały z Linkin Park Underground. Na Spotify jest to 95 utworów. Z tej okazji zaczęły pojawiać się wywiady, było Q&A transmitowane na YouTube i fani mogli zadawać pytania zespołowi, a trochę wcześniej opublikowane zostały widea zza kulis z tworzenia "Meteory", nagrywanie utworów, sesja zdjęciowa, kręcenie teledysku, robienie artu do płyty, czy LPTV i nagrania z tras koncertowych też zakulisowo. To wszystko spowodowało, że zakochałam się w tym zespole na nowo. To był taki powrót tych uczuć i emocji, kiedy za dzieciaka odkrywałam świat Linkin Park. Jednocześnie zrobiło się nostalgicznie. Było to bardzo przyjemne. Przypomniało mi się, jak ledwo ogarniałam internet i z pomocą Wikipedii i YouTube poznawałam muzykę Linkin Park, słuchając wszystkiego po kolei z twórczości zespołu, często w paskudnej jakości, bo to ludzie wstawiali. Ja wtedy nie wiedziałam, co to prawa autorskie, legalne źródła słuchania muzyki i że ludzie robią przecieki, czy wstawiają to co było na LPU raczej nie do końca legalnie. Dlatego niektóre demówki znam, czy to z rocznicowego wydania "Hybrid Theory", czy to z "Meteory". Do tego chyba już całkiem minęła mi blokada, jaką miałam, do słuchania muzyki Linkin Park. Słuchając "Meteora|20" wróciło do mnie to, jak genialną muzykę tworzy ten zespół. Można powiedzieć, że na nowo odkrywałam ich utwory, bo miałam dłuższą przerwę od ich słuchania, przed tą przerwą byłam młodsza, inaczej słuchałam muzyki, na co innego zwracam teraz w niej uwagę, a dodatkowo lepiej znam angielski i to też jest nowy wymiar słuchania muzyki, bo kiedyś powtarzałam słowa tak jak słyszałam, nie znając w ogóle ich znaczenia, a teraz jak słucham i wiem co dane słowa znaczą po polsku, to mam takie fajne uczucie, że kojarzę te słowa, ale teraz wiem co znaczą. A przy okazji tego wszystkiego wróciłam do społeczności fanów Linkin Park, w której też dość długo nie byłam. Nie wiem dlaczego, ale mimo wypuszczenia "Hybrid Theory" z okazji dwudziestu lat od wydania, to przy dwudziestoleciu "Meteory" jest więcej zamieszania, w sensie, dużo więcej się dzieje. Jakoś większe echo jest przy tym albumie, no takie odnoszę wrażenie. Chyba po prostu mieli więcej materiału do pokazania fanom. 




3. Trailer do "Extraction 2".
Film "Extraction" z 2020 roku bardzo mi się podobał. Trafił w moje gusta, a dodatkowo w tamtym czasie dawno nie oglądałam czegoś z gatunku akcji. A to właśnie od filmów akcji zaczęłam swoją przygodę oglądania kina. Po obejrzeniu "Extraction" przekonałam się, jak tego gatunku mi brakowało i że fajnie sobie obejrzeć film tego typu. Teraz przyszedł czas na drugą część i to co zostało pokazane w trailerze mnie powaliło. Aż kilka razy go obejrzałam, a za każdym razem szczękę zbierałam z podłogi. Już sam montaż jest świetny. Na przykład postać wychodzi z kadru - pojawia się napis, jak jest wiele ludzi, to jeden przechodzi i pojawia się napis, przechodzi drugi i ten napis znika. W teorii to jest prosty zabieg, ale mi się jego efekt podoba. Większość trailera, to jedna scena, w której Tyler Rake walczy, dosłownie ze wszystkimi wokół, broniąc pewnej kobiety. Scena ta jest efektowna i wygląda jak one shot, a choreografia walki wygląda genialnie. Z trailera nie za bardzo można wywnioskować o czym dokładnie ten film będzie, ale na IMDb piszą, że Tyler Rake ma wydostać rodzinę i aby ich uratować infiltruje jedno z  najbardziej śmiercionośnych więzień. Będzie coś wspomniane w związku z tym, co zadziało się pod koniec pierwszego filmu, będzie jakaś zemsta i zapowiada się, że będzie ciekawie. Trochę mam wrażenie, że tą długą sceną mogli walnąć mocnym spoilerem, ale jeśli tym mieli ludzi zachęcić, zainteresować, no to jeżeli o mnie chodzi, to im się udało. Z przyjemnością obejrzę ten film, a będzie miał swoją premierę szesnastego czerwca. Mam nadzieję, że mnie nie zawiedzie.

EXTRACTION 2 | Official Teaser Trailer | Netflix


4. Powrót Green Arrowa i serialu "The Flash".
W jednym z odcinków finałowego sezonu serialu "The Flash" pojawi się, pojawiła się, (nawet nie wiem), postać Green Arrowa, która zginęła w Arrowverse. W jaki sposób wróci, co się tam wydarzyło, nie wiem, jeszcze tego finałowego sezonu nie oglądałam, ale w tym świecie było już chyba wszystko i wszystko jest możliwe. Zapowiedź tego odcinka wzbudziła u mnie nostalgię. Ja chyba stara się robię, bo ostatnio sama nostalgia mnie trafia. Anyway. Serial "Arrow" był pierwszym, jaki oglądałam i on zaczął seriale superbohaterskie produkowane przez The CW. Mimo, że z tym serialem bywało różnie, raz było wyżej, raz było niżej, to ja mam do niego wielki sentyment. Jako drugi pojawił się "The Flash" i pierwszy crossover w tym universum było właśnie między tymi serialami. I to było bardzo fajne, że w ostatnim sezonie "The Flash" twórcy w jakiś sposób doprowadzili do spotkania tych dwóch postaci. Można powiedzieć, że jak zaczęli, tak skończyli. Mam w planach obejrzeć wszystkie sezony "The Flash", bo od któregoś sezonu przestałam oglądać, a chodziło mi po głowie zrobić rewatch tych co widziałam, więc zrobię wszystko naraz, rewatch, obejrzę tych co nie widziałam i zobaczę ten finałowy sezon. A po obejrzeniu zapowiedzi odcinka z gościnnym udziałem Green Arrowa, tudzież Olivera Queena, zrobiło mi się tak miło. DO tego włączyły mi się wspomnienia, jak to właśnie zaczynałam oglądać "Arrow" potem "The Flash" i jak te dwie postacie się spotkały. Ale moje myśli poszły w stronę "Arrow" i jak to było, jak oglądałam ten serial, aż mi się zachciało go całego obejrzeć jeszcze raz, bardziej niż "The Flash". No cóż, bywa i tak. Ale jak tak przyszły mi wspomnienia, to przypomniała mi się historia opowiadana w tym serialu, szczególnie z początku. "Arrow" miało fajną historię, fajnego bohatera, fajnie był skonstruowany, bo były retrospekcje i one łączyły się z teraźniejszością. Dodatkowo ten serial był pierwszym, jaki oglądałam po angielsku, jako chyba od trzeciego sezonu, gdzie mój angielski nie był jakiś dobry. Z tego powodu też przydałoby się mi zrobić rewatch, bo pewnie trochę mi wtedy umknęło. Niesamowite, jak mała zapowiedź może wzbudzić tyle emocji.

The Flash 9x09 Trailer "It's My Party And I'll Die If I Want To" (HD) ft. Stephen Amell


5. Sytuacja między Seleną Gomez a Hailey Bieber.
Ostatnio było głośno w internecie o Selenie Gomez i Hailey Bieber. Inba zaczęła się, kiedy to Selena opublikowała na Instastories nagranie, gdzie pokazuje swoje wylaminowane brwi i w sumie śmieje się z tego jak wyszły. Niedługo na (chyba) Instastories Hailey i jej przyjaciółki, pojawiły się zdjęcia również wylaminowanych brwi, gdzie się oznaczyły i dodały podpisy, które brzmiały jak zaczepki w kontekście Seleny. Ludzie to zauważyli i zaczęli być głośni na ten temat. Jednak niektórzy nie zostali tylko przy tym i zaczęli przeprowadzać swoje śledztwo i pokazali między innymi, jak Hailey kopiowała stroje Seleny, program kulinarny Seleny, tylko prowadzony na YouTube, a w którym były skopiowane słowa, czy ujęcia kamery. Zaczęły mi się pojawiać jakieś Shortsy, Reelsy i inne tego typu rzeczy. W którymś był montaż z filmami/zdjęciami, gdzie Selena miała na sobie jakiś ubiór, a za jakiś czas Hailey była ubrana bardzo podobnie. Albo zdjęcie seleny z Instastories, albo po prostu z profilu na Instagramie, i bardzo podobne zdjęcie Hailey. Niektórzy pofatygowali się i dodali nawet daty. Były też takie, które pokazywały, jak Hailey jako fanka spotkała Justina Biebera, a potem dążyła by być z nim w związku. Poszedł ostry hejt na Hailey, większość stanęła po stronie Seleny. Selena od początku stała za tym, żeby nie dokuczać Hailey, dawała znać, że ona jest przeciwna temu co się działo. Nawet wstawiła się za Hailey, pisząc, że się ona odezwała prosząc o wsparcie, bo zaczęła dostawać pogróżki.
Poza tymi porównaniami, że Hailey kopiuje Selenę i tak dalej, to zaczynały pojawiać się różne teorie. W większości tych teorii trzeba brać na dystans, ale na niektóre to ciężko w nie jest wierzyć patrząc na to, co robiła Hailey. Wszystko wskazuje na to, że ludzie słusznie nazywają ją mean girl. Można się ubierać bardzo podobnie, albo robić bardzo podobne zdjęcia, ale jeśli to jest w niedługim czasie, jak zorbiła któreś z tych ta pierwsza osoba, no to jest trochę podejrzane. Ja nie popieram takiego zachowania, nie lubię takich ludzi, jak Hailey. Od niej bije taka wredność, że po trupach do celu, że jest intrygantką. Zadziwiające jest to, że Hailey zanim była sławna, a potem chyba jak już była rozpoznawalna, jeszcze przed ślubem z Justinem, to ona była fanką i Seleny, i Justina, i w ogóle ich jako pary, a teraz, jak już jest z nazwiskiem Bieber, osiągnęła jakiś tam sukces, to jakby wychodzi jej prawdziwa twarz. Więc są trzy opcje, albo udawała fankę Seleny, albo po drodze jej się odmieniło, albo faktycznie tak jak ludzie spekulują, że od początku to był plan w kierunku Justina, i że chciała się tylko przypodobać, albo dobrze wychodzić. 
Natomiast Selenę, to ja podziwiam. Nie raz się przekonałam, że jest to niesamowita osoba. Nie reagowała ona na zaczepki, wręcz robiła przerwę od social mediów, żeby nie widzieć tego co się działo, a do tego jeszcze broniła Hailey, z racji tego, że jest przeciwna hejtowi. W moich oczach Selena trochę utarła nosa tym, co jej dokuczali. Nie zaglądam już dalej, czy ludzie znaleźli coś nowego, albo coś nowego wymyślili. Wystarczy, że dałam się w to wciągnąć, bo ja zazwyczaj nie interesuje się takimi celebryckimi rzeczami. Tylko dlatego, że Selena była w to zamieszana, no to sprawdzałam o co chodzi.
Poniżej film od Suzanne Marie, w którym zobrazowane jest o co chodzi, trochę jest powiedziana o tej sytuacji. Z jednymi rzeczami zgadzam się bardziej, z innymi mniej, ale dla kontekstu film jest dobry. Zawsze to na filmie czasem lepiej jest pokazać niż w piśmie. Albo taki film może ułatwić pracę.

Czy Hailey ma obsesje na punkcie Seleny? Ile razy ją kopiowała?



Początek wpisu może być nijaki, bo musiałam na nowo wdrożyć się w pisanie. Tak to jest, jak tata z za granicy przyjedzie i dzień rozreguluje. Ale przynajmniej coś się działo 😛. Jeżdżenie traktorem, albo tata, który traktorem się zarył, to jest rozrywka na miarę polskiej wsi 😂. No, teraz muszę się wyrobić ze wszystkim do osiemnastego maja, bo tata znowu ma przyjechać 😅😆.

Adieu.


wtorek, 3 stycznia 2023

Zbiorczo 2.

Nie nazbierało się jakoś dużo rzeczy, ale niektórym kończy się czas. No a ja chciałam sobie popisać o nich.


1. Trailer do "Teen Wolf: The Movie"
Po tym, jak wyszedł ten trailer i go obejrzałam, skakałam z radości. Siedząc na fotelu 😆, ale wiadomo o co chodzi 😆. Twórcy zasiali u mnie dość mocno hype, czego nie chciałam, bo mam z tyłu głowy to, że w tym filmie może pójść coś nie tak. Po wielu przypadkach wolę stosować zasadę: spodziewaj się rozczarowania, wtedy się tak mocno nie rozczarujesz. No ale jak tu nie złapać hype'u, skoro film będzie miał motyw mojego ulubionego sezonu z serialu. Dodatkowo jest tyle możliwości z powodu minionego czasu od zakończenia serialu. Ciekawym jest co bohaterowie robią już jako dorośli, jakie znaczenie będą miały nowe postacie, czy jakie będzie zagrożenie, mimo, że jest poniekąd znajome z serialu. Też, powróci postać Allison, która zginęła w serialu, i mam nadzieję, że jej powrót będzie w miarę logiczny sposób wyjaśniony, że się tam mocno nie odkleją, że tak powiem. Na etapie traileru wygląda to dobrze. Moja ciekawość  musi poczekać do 26 stycznia. Będzie to taki prezent urodzinowy trochę, lekko spóźniony, czy będzie udany? zobaczymy. Mam nadzieje, że nie zrujnują mi całego serialu... A jeszcze a materiałach promocyjnych wracają do serialu, wspominają go, i fajnie tak się ogląda aktorów, którzy powrócili do swoich ról.

Teen Wolf: The Movie | Official Trailer | Paramount+



2. Zapowiedź dziewiątego, ostatniego sezonu "The Flash"
Po ośmiu sezonach twórcy serialu "The Flash" zdecydowali, że dziewiąty sezon będzie ostatnim. I dobrze. Ostatni sezon, jaki oglądałam, był tak beznadziejny, że ledwie go skończyłam. Nawet nie wiem, który to był. A tak się cieszyłam, że nie popsuł się tak jak "Arrow". Po tym nieszczęsnym sezonie, co mi się nie podobał, nie kontynuowałam oglądania tego serialu. Stwierdziłam, że muszę przerwę od niego zrobić. Nie jestem trochę w temacie, ale jak ogłosili ten dziewiąty sezon, i to, że będzie ostatni, to w sumie się ucieszyłam, no bo trzeba wiedzieć, kiedy zejść ze sceny, póki nie zrobiło się naprawdę źle (bo widziałam że ludziom w miarę podobał się ósmy sezon). To bardzo dobry moment, nim zrobiło się z tym serialem jeszcze gorzej i stałoby się to samo co z "Arrow". Trochę też mnie uderzyło nostalgią, wspomnieniami, bo ja "The Flash" oglądam, można powiedzieć od początku, bo chyba jakoś koło drugiego sezonu, tak mi się wydaje, że jeden sezon już był. Pamiętam, że olewałam ten serial, plus za mocno w "Arrow" byłam zakochana. I mi się tak zaczęło przypominać, jak właśnie zaczęłam oglądać "Arrow", potem "The Flash", potem "DC's Legends Of Tomorrow", omijając przy okazji różne tytuły. Poprzypominało mi się, jak wchodziłam w ten świat seriali CW, jak taki "The Flash" mi się podobał, jak fajnie się on zaczynał. Aż stwierdziłam, że obejrzę ten serial od początku i skończę go razem z kończącym go dziewiątym sezonem. That's a lot of damage. Nie oczekuje niczego od tego ostatniego sezonu, mam nadzieję, że dobrze pożegnają Flasha. A to pożegnanie rozpocznie się ósmego lutego. W takim razie wypadałoby mi powoli się zabrać za oglądanie, skoro chce oglądać od pierwszego odcinka 😛.

The Flash Season 9 Promo (HD) Final Season



3. "Best Unlucky Moment" na Twitch, czyli jaszczobm kradnie kanapkę
Na Twitchu oglądam sobie różnych ludzi, między innymi kanał Aiko i Emil, który nadaje z Japonii. Zawsze to fajnie zobaczyć coś innego, inny kraj, popodróżować wirtualnie. I pewnego razu wchodzę na stream i ludzie na czacie wspominają moment, który wcześniej wydarzył się na tej samej transmisji. Ludzie podsyłali klip dla tych, co nie widzieli. Ogólnie streamy potrafią być bardzo wcześnie, bo w Japonii jest kilka godzin do przodu, więc dużo ludzi, jak na przykład ja, wbija na stream, jak już trwa ileś tam godzin. Na szczęście są dobre dusze i podsyłają klipy, gdy coś się wydarzy wartego zobaczenia. Dlatego można było zobaczyć klip, jak jastrząb zabrał zawartość kanapki Emila. No śmieszne w opór, niespodziewane wydarzenia są najlepsze. Choć chłopa trochę szkoda, bo mu jedzenie zabrano 😅. Ale za jakiś czas znowu była ta sama sytuacja i ludzie podsyłali klip, a na nim Emil znowu zostaje zaatakowany przez jastrzębia, który zabiera mu kanapkę. Emil podsumował sytuację krótko, "kurwa". Pamiętam klip zaczął latać po internecie, Emil potem na streamach mówił i chyba nawet pokazywał, że inni streamerzy oglądali jego klip, nawet ci zagraniczni. Na kanale Aiko i Emil zostało to inside joke'iem i memem, a Emil swój skuter nazwał "różowy jaszczomb". Teraz sytuacja z klipem powróciła, jak boomerang, bo ten klip wygrał nagrodę od Twitcha za "Best Unlucky Moment" i teraz znowu jest głośno o tym w internecie. Emil razem ze swoimi widzami, więc i ja, śmiejemy się z tej sytuacji, z tego że klip znowu jest popularny i wszyscy o nim piszą oraz z tego, że Emil został memem. Ja sobie streamy oglądam dalej, jestem ciekawa co wydarzy się w przyszłości. A poniżej oba klipy, o których wspominałam. Natomiast jako ciekawostkę dodam, że to nie był jastrząb, tylko jakiś tam inny ptak, ale w przenośni jest to jastrząb 😆.

jastrząb ukradł mu kanapkę

orzeł znowu ukradł mu kanapkę



4. Zrezygnowałam z obejrzenia "The Witcher: Blood Origin"
Gdy w internet poszedł głos, że chcą stworzyć serial opowiadający, jak doszło do pierwszego Wiedźmina, to nie byłam jakoś mocno przekonana, ale sam pomysł mi się podobał. Pomyślałam, że fajnie by było zobaczyć powstanie pierwszego Wiedźmina. Gdy pojawiały się pierwsze rzeczy promocyjne, to sugerowały one, że tak jakby główną postacią będzie pani z Malezji chińskiego pochodzenia, i chyba była jakaś zapowiedź, która to podsuwała. Trailer był całkiem obiecujący i mimo, że nie miałam jakiś dużych oczekiwań, to miałam nadzieję, ze to będzie w miarę dobre. No i przyszedł czas premiery... Ech... Jestem typem człowieka, że jak nie jestem czegoś pewna, to ja nie oglądam tego od razu po premierze, i to mnie uratowało. Bo zaczęły się pojawiać recenzje, opinie i coraz więcej głosów, że "The Witcher: Blood Origin" to... gówno. Z początku to były tylko tytuły, na przykład na YouTube, ale w nic nie klikałam, bo myślałam jeszcze wtedy, że to obejrzę. Pokusiłam się jednak niedawno, o obejrzenie materiału na kanale "Na Gałęzi" i nie było tam za bardzo pozytywów na temat tego serialu. Niestety zjechany został ten serial. Potem oglądałam video Carrionera, który komentował inne wideo, takie dwa w jednym mówiący o "Blood Origin", a właściwie o tym, jak bardzo złe to jest. I w przeciwieństwie do tego, co sugerowali w niektórych materiałach, główną postacią nie była ta pani z Malezji chińskiego pochodzenia, tylko postać ciemnoskórej aktorki. Dodatkowo ta postać nienawidzi się z inną postacią, po czym za chwile, nie wiadomo skąd, miłość między nimi. Ogólnie nie ma pokazanych relacji między bohaterami. Dodatkowo słabe sceny walk, słabe CGI, i ogólnie całokształt. No to nie są dobre znaki, i zachęcające do obejrzenia. I niestety zrezygnowałam z zobaczenia tego. Podobne wątpliwości mam do "Rings Of Power", również mam obawy, ale w tym przypadku widziałam w miarę zrównoważone opinie, było w miarę tyle samo negatywnych, co pozytywnych, plus te takie pomiędzy, więc w tym przypadku jest więcej nadziei. Ale to trzeba się przekonać, po której stronie stanę. 

Wiedźmin: Rodowód krwi czyli tragedia w 4 odcinkach

Carrioner REAGUJE na Wiedźmin: Rodowód krwi - Wszystko Co jest nie tak ze Współczesnymi Mediami


poniedziałek, 5 kwietnia 2021

Obejrzałam pierwszy film DC. I to czterogodzinny. | "Zack Snyder's Justice League"

Znaczy nie taki pierwszy, bo widziałam wcześniej "Suicide Squad", czy "Joker", ale pierwszy mam na myśli film z superbohaterami, nigdy wcześniej nie oglądałam na przykład filmów z Supermanem, Batmanem i innymi takimi.

Do tej pory z superbohaterami z uniwersum DC nie było mi po drodze, oczywiście z tymi filmowymi, bo seriale niektóre z takowymi oglądałam. Jakoś filmy o Supermanie, albo Batmanie jakoś mnie nie przyciągały. Kiedy pojawił się jakiś trailer, takiego "Aquamana" czy "Justice League" w wersji z 2017 roku i zainteresowałam się filmem, to potem pojawiały się recenzje, opinie i oceny na Filmwebie i okazywało się, że nie były tak fajne jak trailery zapowiadały. I to tak mnie zniechęcało do tego uniwersum. Nawet gdy wyszedł trailer "Wonder Woman", a po premierze zgarniał pochwały, na IMDb ma ocenę 7,4, to się jakoś nie przekonałam się do seansu. Mimo to, iż interesowały mnie jakieś postacie, na przykład Aquamana, ale opinie o filmie odrzuciły mój pomysł o obejrzeniu niego. Podobnie z postacią Flasha, którą chciałam zobaczyć, jak została przedstawiona przez innego aktora, w innej produkcji, ale "Justice League" okazał się według opinii kiepskim filmem.

W filmowym świecie bliżej było mi do Marvela. Choć ostatnim czasem mi się przejadł. Cały czas coś było z tego wypuszczane. Z DC oglądałam jedynie seriale, te z CW. "Arrow", "Flash", "Legend's Of Tomorrow". Jak się pojawiła informacja o tej drugiej wersji Ligi, to gdzieś ponownie obudziło się we mnie jakieś małe zainteresowanie. Gdy już pojawiła się, to zdziwiłam się tymi czterema godzinami, ale i nabrałam ochoty na obejrzenie, bo opinie mówiły, że to bardzo dobry film. Z początku to nawet 9,5 na IMDb było. No i obejrzałam. Szybciej niż serial, który miałam zacząć oglądać, a odciągam to już nie wiem ile (a zaczęło się od "zacznę oglądać za tydzień"). 

Na początku czułam się trochę dziwnie, gdy zaczynał się film, bo i pierwszy film z DC, ze światem, którego od tej strony nie znałam, i nie widziałam innych filmów z DC, do tego nie lubiłam koncepcji postaci Supermana i Batmana, nie wiem dlaczego, może kiedyś się to zmieni. I pomyślałam sobie, że, cholera, jak "Liga" będzie nawiązywać do poprzednich produkcji, to nie będę w temacie. Na szczęście po kilku minutach, gdy weszłam trochę ten świat, moje dziwne uczucie znikło, a w trakcie oglądania nie odczułam, że czegoś nie wiem. Z racji tego, że właśnie innych filmów nie widziałam, to i nie wiem, czy są nawiązania, czy nie, ale jeżeli są, to ci co oglądali to wiedzą, tacy jak ja nie oglądali nie wiedzę, ale taki random jak ja może sobie "Zack Snyder's Justice League" obejrzeć i wiadomo o co chodzi. Podczas oglądania nie poczułam, że czegoś nie wiem, tak został zbudowany ten film. Znaczy, jak były odniesienia do filmu, w którym był Batman i Superman, to się mniej więcej domyślałam, o co chodzi, bo mimo iż nie oglądałam, to gdzieś tam było mówione. A siedzę w tematach filmowych, interesuje się, więc chcąc nie chcąc obiło się o uczy. 

Wpierw powoli wchodziło się w fabułę, coś się dzieje u Amazonek, wysyłają one sygnał, który dotarł do niejakiej Wonder Women. Batman w normalnym ubraniu szuka innych ludzi o supermocach, bo przeczuwa, że coś nadchodzi. W między czasie, gdy przedstawiany jest powoli problem, poznajemy postacie Aquamana, Flasha i Cyborga. Trochę ich poznajemy, trochę ich historię oraz ich motywów. Podobało mi się to, że bez pośpiechu poznałam te postacie. Ogólnie każda z głównych postaci miał swój czas na ekranie. Nie czułam, że kogoś jest za dużo. Nikt mnie nie irytował. Każdy mógł pokazać co potrafi, w szczególności ci, co na czas pierwszej wersji filmu nie mieli swojego. 

Bardzo spodobała mi się postać Flasha, i jak tę postać przedstawiono. Tam była jedna cringe'owa scena, ale da się ścierpieć, długa nie była. Nie byłam do niego przekonana, miałam obawy, co pewnie było spowodowane patrzeniem przez pryzmat serialu. Te odczucia zostały mi po obejrzeniu traileru "Justice League" z 2017 roku. Okazało się, iż filmowy Barry Allen to bardzo fajny chłopak z poczuciem humoru. Nawet nie trzeba było go prosić, by dołączył do zbieranej przez Bruce'a Wayne'a ekipy, który nawet nie zdążył się do końca spytać, co on w ogóle chce. Swoją drogą bardzo podobał mi się moment w scenie, gdzie pierwszy raz tamci dwaj rozmawiają i w pewnym momencie Bruce rzuca w kierunku Barry'ego Batmańską rzutką, a speedster używając swych mocy tak się jej przygląda, a potem jak ogarnia, kto do niego przyszedł, łapie ją. Bardzo mi się podobało jak moce szybko biegającego zostały pokazane, nie tylko w tej scenie z resztą. W momencie, gdy go poznajemy jest świetna scena, gdzie pokazana została jego szybkość, on tyle porobił, a dla normalnych ludzi była to chwila. Na końcu filmu Flash miał genialną scenę, która mnie ujęła. Pokazany został speedforce, możliwości, jakie niosą ze sobą moce Barry'ego. W ogóle moment, gdy chłopak jest w swoim mocno przyśpieszonym czasie został tak super pokazany, wszystko wokół jakby włączyło pauzę, a chłopak normalnie się porusza, z piorunami. Pod niektórymi względami ten filmowy Flash bardziej mi się podoba. Chciałabym zobaczyć jego solowy film, bo poczułam świeżość co do tej postaci. 

Cyborg sam w sobie trochę mniej mnie zafascynowała, ale jego historia. Ojj, jego historia. To jak się stało, że jest tym Cyborgiem. Ujęło mnie. Nie wiem co chłop, który go stworzył miał w głowie, no ale cóż. Nie dziwię się, że chłopak (o ile można go tak nazwać) nie mógł się pogodzić ze swoim nowym życiem.No było emocjonalnie. I creepy. Podczas seansu okazało się, że Wonder Woman nie irytowała mnie tak, jak się tego spodziewałam. Trochę uprzedzona byłam do niej, ale to spowodowane było tym, że straszny hype na nią wyrósł, bo w końcu jakiś dobry film z DC wyszedł i się ludzie jarali. Jednak oglądając "Justice League" Snydera spodobała mi się ta postać. Przyjemnie mi się oglądało Dianę, pierwsza scena z jej udziałem była bardzo dobra, podobała mi się. I oglądałam porównanie tej sceny, tą z 2017 z tą z 2021. Gdybym obejrzała tą pierwszą, to prawdopodobnie nadal bym tej postaci nie lubiła. Kiepskie to było w przeciwieństwie do tej drugiej wersji. Przez chwilę miałam w myśli, by zobaczyć ten film z 2017 roku, sprawdzić jak bardzo słaby jest, ale patrząc na to porównanie i parę innych, które oglądałam, to chyba jednak nie. Przed obejrzeniem nowej "Ligii" podobne odczucia jak do Wonder Woman miałam do Batmana i Supermana. Ich nie lubiłam. Zaś jak oglądałam film, to te postacie były w porządku, nie odczuwałam jakichś negatywnych emocji. Na razie są dla mnie neutralni. Również przeszło mi przez myśl, by zobaczyć ich filmy, ale zobaczę, co z tym dalej zrobię. A, i jeszcze Aquaman. Chłop jest po prostu zajebisty. Ja się z nim utożsamiam, nie tylko dlatego, że mój znak zodiaku to Aquarius, ale dlatego, że często używa sarkazmu, do rzeczy podchodzi tak na luzie, może nawet z obojętnością. Ja robię tak samo. Szkoda że było go troszeczkę za mało w filmie, mogłoby być go troszkę więcej. Do tego dostał słaby film, który mimo słabizny obejrzałabym dla samego Aquamana. 

Gdy cała ekipa została zebrana, zaczęła działać, bo ten zły już nawet nie pukał do drzwi, tylko robił swoje. I to jak oni współpracowali, to aż miło się patrzyło. Jeden coś robił, potrzebował pomocy, drugi to zauważył i ruszył na pomoc. Jedna strona nie prosiła, druga strona nie pytała, czy potrzebna pomoc. Wystarczyło, że w swoich działaniach po prostu siebie obserwowali. Bardzo mi się to podobało. Na przykład Wonder Woman skacze za swoją bronią, by ją złapać. Flash widzi, że nie da rady, więc biegnie jej na pomoc, by te broni jedynie tyknąć palcem. Między bohaterami nie było gwiazdorzenia, nie było czegoś takiego jak "idę sam, bo jestem najlepszy", "zajmę się tym, by reszta nie musiała ryzykować życia", czy inne takie. Częsta w filmach główny bohater aż za bardzo chce pokazać swoją odwagę i heroizm, co dość mocno kuje w oczy. A Liga elegancko płynęła w swoich działaniach. 

"Zack Snyder's Justice League" ma wstęp, przedstawienie postaci, rozwinięcie i zakończenie. Na początku pokazali o co się rozchodzi, pokazali postacie z kawałkiem ich historii, by trochę się z nimi zapoznać. Potem rozwinęła się współpraca Ligi razem z rozwinięciem fabuły, gdzie zaczynają się dziać rzeczy, no i na końcu zakończenie całego problemu z tym złym. Koniec sugerował kontynuację, więc jak to będzie ponownie od Snydera, to z miłą chęcią obejrzę. 

Film jest tak zbudowany, że wszystko składało się w całość, nie było niedomówień, a te cztery godziny nie były nawet odczuwalne. Tak wszystko płynęło, że bardzo przyjemnie i z zaciekawieniem się oglądało. To dla mnie taka świeżość w filmie o superbohaterach po Marvelu. Pewnie dlatego, że Marvel delikatnie mi się przejadł. Może właśnie obejrzę jakieś wcześniejsze produkcje DC, tak żeby nie siedzieć aby w jednym świecie.