Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Selena Gomez. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Selena Gomez. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 kwietnia 2023

Zbiorczo 5.

1. Dokument o Edzie Sheeranie.
Do tej pory pojawił się film i dwie książki o Edzie Sheeranie. Film był o tym, jak Ed tworzy swoją muzykę, a książki bardziej o jego drodze do popularności, do sukcesu. Natomiast w nowym, czteroodcinkowym dokumencie, zrobionym we współpracy z Disney Plus, pokazana zostanie jego bardziej prywatna strona, czyli o tym, o czym Ed bardzo mało mówi. Trailer rozłożył mnie na łopatki. I tak jak wszyscy, co promowali ten trailer, napisali, żeby przygotować chusteczki przed seansem, no to w zupełności się z tym zgadzam. Widok Eda, który siedzi w aucie i nie wytrzymuje i zaczyna płakać, poruszył nawet mnie, a mówią, że nie mam uczuć. Natomiast fanów urzekł też widok Eda dotykającego ciążowy brzuch swojej żony.
Na początku traileru Ed mówi, między cięciami w montażu, że ktoś taki jak rudy jąkała nie zostanie gwiazdą popu, a ja tylko się uśmiechnęła, gdy pierwszy raz oglądałam ten trailer, bo te osoby, co tak myślały, nieźle się pomyliły. Wkrótce zaczęło się. Pierwsze podpisywanie albumów, pierwszy raz w Ameryce, pierwszy wyprzedany koncert, największa trasa. W życiu Eda pojawiła się jego żona. I to jest to, o czym pisałam chyba w poprzednim "Zbiorczo", że wszystko się świetnie układało, Ed miał powody do szczęścia. Wówczas ze zdrowiem żony nie było dobrze, jego przyjaciel zmarł, a w życiu Eda gdy coś się dzieje, to pisze o tym piosenki
Jestem bardzo ciekawa tego dokumentu. Ile Ed pozwolił, żeby pokazać. Dobrze będzie poznać go od strony, której nie pokazuje. Znając już co nieco historię Eda i wiedząc, z jakim artystą mam do czynienia, z przyjemnością dowiem się jeszcze więcej o nim i o jego procesie twórczym. Fani Eda będą mieli święto trzeciego maja, bo właśnie tego dnia dokument będzie miał swoją premierę.

Ed Sheeran: The Sum Of It All | Official Trailer | Disney+


2. Linkin Park - dwudziestolecie albumu "Meteora".
Siódmego kwietnia pojawiła się jubileuszowa wersja albumu "Meteora". W najbogatszej wersji jest to box z płytami, winylami, DVD, naklejkami, plakatami i możliwe, że o czymś zapomniałam. Utwory na żywo, Live In Texas, dema, niepublikowane utwory, specjały z Linkin Park Underground. Na Spotify jest to 95 utworów. Z tej okazji zaczęły pojawiać się wywiady, było Q&A transmitowane na YouTube i fani mogli zadawać pytania zespołowi, a trochę wcześniej opublikowane zostały widea zza kulis z tworzenia "Meteory", nagrywanie utworów, sesja zdjęciowa, kręcenie teledysku, robienie artu do płyty, czy LPTV i nagrania z tras koncertowych też zakulisowo. To wszystko spowodowało, że zakochałam się w tym zespole na nowo. To był taki powrót tych uczuć i emocji, kiedy za dzieciaka odkrywałam świat Linkin Park. Jednocześnie zrobiło się nostalgicznie. Było to bardzo przyjemne. Przypomniało mi się, jak ledwo ogarniałam internet i z pomocą Wikipedii i YouTube poznawałam muzykę Linkin Park, słuchając wszystkiego po kolei z twórczości zespołu, często w paskudnej jakości, bo to ludzie wstawiali. Ja wtedy nie wiedziałam, co to prawa autorskie, legalne źródła słuchania muzyki i że ludzie robią przecieki, czy wstawiają to co było na LPU raczej nie do końca legalnie. Dlatego niektóre demówki znam, czy to z rocznicowego wydania "Hybrid Theory", czy to z "Meteory". Do tego chyba już całkiem minęła mi blokada, jaką miałam, do słuchania muzyki Linkin Park. Słuchając "Meteora|20" wróciło do mnie to, jak genialną muzykę tworzy ten zespół. Można powiedzieć, że na nowo odkrywałam ich utwory, bo miałam dłuższą przerwę od ich słuchania, przed tą przerwą byłam młodsza, inaczej słuchałam muzyki, na co innego zwracam teraz w niej uwagę, a dodatkowo lepiej znam angielski i to też jest nowy wymiar słuchania muzyki, bo kiedyś powtarzałam słowa tak jak słyszałam, nie znając w ogóle ich znaczenia, a teraz jak słucham i wiem co dane słowa znaczą po polsku, to mam takie fajne uczucie, że kojarzę te słowa, ale teraz wiem co znaczą. A przy okazji tego wszystkiego wróciłam do społeczności fanów Linkin Park, w której też dość długo nie byłam. Nie wiem dlaczego, ale mimo wypuszczenia "Hybrid Theory" z okazji dwudziestu lat od wydania, to przy dwudziestoleciu "Meteory" jest więcej zamieszania, w sensie, dużo więcej się dzieje. Jakoś większe echo jest przy tym albumie, no takie odnoszę wrażenie. Chyba po prostu mieli więcej materiału do pokazania fanom. 




3. Trailer do "Extraction 2".
Film "Extraction" z 2020 roku bardzo mi się podobał. Trafił w moje gusta, a dodatkowo w tamtym czasie dawno nie oglądałam czegoś z gatunku akcji. A to właśnie od filmów akcji zaczęłam swoją przygodę oglądania kina. Po obejrzeniu "Extraction" przekonałam się, jak tego gatunku mi brakowało i że fajnie sobie obejrzeć film tego typu. Teraz przyszedł czas na drugą część i to co zostało pokazane w trailerze mnie powaliło. Aż kilka razy go obejrzałam, a za każdym razem szczękę zbierałam z podłogi. Już sam montaż jest świetny. Na przykład postać wychodzi z kadru - pojawia się napis, jak jest wiele ludzi, to jeden przechodzi i pojawia się napis, przechodzi drugi i ten napis znika. W teorii to jest prosty zabieg, ale mi się jego efekt podoba. Większość trailera, to jedna scena, w której Tyler Rake walczy, dosłownie ze wszystkimi wokół, broniąc pewnej kobiety. Scena ta jest efektowna i wygląda jak one shot, a choreografia walki wygląda genialnie. Z trailera nie za bardzo można wywnioskować o czym dokładnie ten film będzie, ale na IMDb piszą, że Tyler Rake ma wydostać rodzinę i aby ich uratować infiltruje jedno z  najbardziej śmiercionośnych więzień. Będzie coś wspomniane w związku z tym, co zadziało się pod koniec pierwszego filmu, będzie jakaś zemsta i zapowiada się, że będzie ciekawie. Trochę mam wrażenie, że tą długą sceną mogli walnąć mocnym spoilerem, ale jeśli tym mieli ludzi zachęcić, zainteresować, no to jeżeli o mnie chodzi, to im się udało. Z przyjemnością obejrzę ten film, a będzie miał swoją premierę szesnastego czerwca. Mam nadzieję, że mnie nie zawiedzie.

EXTRACTION 2 | Official Teaser Trailer | Netflix


4. Powrót Green Arrowa i serialu "The Flash".
W jednym z odcinków finałowego sezonu serialu "The Flash" pojawi się, pojawiła się, (nawet nie wiem), postać Green Arrowa, która zginęła w Arrowverse. W jaki sposób wróci, co się tam wydarzyło, nie wiem, jeszcze tego finałowego sezonu nie oglądałam, ale w tym świecie było już chyba wszystko i wszystko jest możliwe. Zapowiedź tego odcinka wzbudziła u mnie nostalgię. Ja chyba stara się robię, bo ostatnio sama nostalgia mnie trafia. Anyway. Serial "Arrow" był pierwszym, jaki oglądałam i on zaczął seriale superbohaterskie produkowane przez The CW. Mimo, że z tym serialem bywało różnie, raz było wyżej, raz było niżej, to ja mam do niego wielki sentyment. Jako drugi pojawił się "The Flash" i pierwszy crossover w tym universum było właśnie między tymi serialami. I to było bardzo fajne, że w ostatnim sezonie "The Flash" twórcy w jakiś sposób doprowadzili do spotkania tych dwóch postaci. Można powiedzieć, że jak zaczęli, tak skończyli. Mam w planach obejrzeć wszystkie sezony "The Flash", bo od któregoś sezonu przestałam oglądać, a chodziło mi po głowie zrobić rewatch tych co widziałam, więc zrobię wszystko naraz, rewatch, obejrzę tych co nie widziałam i zobaczę ten finałowy sezon. A po obejrzeniu zapowiedzi odcinka z gościnnym udziałem Green Arrowa, tudzież Olivera Queena, zrobiło mi się tak miło. DO tego włączyły mi się wspomnienia, jak to właśnie zaczynałam oglądać "Arrow" potem "The Flash" i jak te dwie postacie się spotkały. Ale moje myśli poszły w stronę "Arrow" i jak to było, jak oglądałam ten serial, aż mi się zachciało go całego obejrzeć jeszcze raz, bardziej niż "The Flash". No cóż, bywa i tak. Ale jak tak przyszły mi wspomnienia, to przypomniała mi się historia opowiadana w tym serialu, szczególnie z początku. "Arrow" miało fajną historię, fajnego bohatera, fajnie był skonstruowany, bo były retrospekcje i one łączyły się z teraźniejszością. Dodatkowo ten serial był pierwszym, jaki oglądałam po angielsku, jako chyba od trzeciego sezonu, gdzie mój angielski nie był jakiś dobry. Z tego powodu też przydałoby się mi zrobić rewatch, bo pewnie trochę mi wtedy umknęło. Niesamowite, jak mała zapowiedź może wzbudzić tyle emocji.

The Flash 9x09 Trailer "It's My Party And I'll Die If I Want To" (HD) ft. Stephen Amell


5. Sytuacja między Seleną Gomez a Hailey Bieber.
Ostatnio było głośno w internecie o Selenie Gomez i Hailey Bieber. Inba zaczęła się, kiedy to Selena opublikowała na Instastories nagranie, gdzie pokazuje swoje wylaminowane brwi i w sumie śmieje się z tego jak wyszły. Niedługo na (chyba) Instastories Hailey i jej przyjaciółki, pojawiły się zdjęcia również wylaminowanych brwi, gdzie się oznaczyły i dodały podpisy, które brzmiały jak zaczepki w kontekście Seleny. Ludzie to zauważyli i zaczęli być głośni na ten temat. Jednak niektórzy nie zostali tylko przy tym i zaczęli przeprowadzać swoje śledztwo i pokazali między innymi, jak Hailey kopiowała stroje Seleny, program kulinarny Seleny, tylko prowadzony na YouTube, a w którym były skopiowane słowa, czy ujęcia kamery. Zaczęły mi się pojawiać jakieś Shortsy, Reelsy i inne tego typu rzeczy. W którymś był montaż z filmami/zdjęciami, gdzie Selena miała na sobie jakiś ubiór, a za jakiś czas Hailey była ubrana bardzo podobnie. Albo zdjęcie seleny z Instastories, albo po prostu z profilu na Instagramie, i bardzo podobne zdjęcie Hailey. Niektórzy pofatygowali się i dodali nawet daty. Były też takie, które pokazywały, jak Hailey jako fanka spotkała Justina Biebera, a potem dążyła by być z nim w związku. Poszedł ostry hejt na Hailey, większość stanęła po stronie Seleny. Selena od początku stała za tym, żeby nie dokuczać Hailey, dawała znać, że ona jest przeciwna temu co się działo. Nawet wstawiła się za Hailey, pisząc, że się ona odezwała prosząc o wsparcie, bo zaczęła dostawać pogróżki.
Poza tymi porównaniami, że Hailey kopiuje Selenę i tak dalej, to zaczynały pojawiać się różne teorie. W większości tych teorii trzeba brać na dystans, ale na niektóre to ciężko w nie jest wierzyć patrząc na to, co robiła Hailey. Wszystko wskazuje na to, że ludzie słusznie nazywają ją mean girl. Można się ubierać bardzo podobnie, albo robić bardzo podobne zdjęcia, ale jeśli to jest w niedługim czasie, jak zorbiła któreś z tych ta pierwsza osoba, no to jest trochę podejrzane. Ja nie popieram takiego zachowania, nie lubię takich ludzi, jak Hailey. Od niej bije taka wredność, że po trupach do celu, że jest intrygantką. Zadziwiające jest to, że Hailey zanim była sławna, a potem chyba jak już była rozpoznawalna, jeszcze przed ślubem z Justinem, to ona była fanką i Seleny, i Justina, i w ogóle ich jako pary, a teraz, jak już jest z nazwiskiem Bieber, osiągnęła jakiś tam sukces, to jakby wychodzi jej prawdziwa twarz. Więc są trzy opcje, albo udawała fankę Seleny, albo po drodze jej się odmieniło, albo faktycznie tak jak ludzie spekulują, że od początku to był plan w kierunku Justina, i że chciała się tylko przypodobać, albo dobrze wychodzić. 
Natomiast Selenę, to ja podziwiam. Nie raz się przekonałam, że jest to niesamowita osoba. Nie reagowała ona na zaczepki, wręcz robiła przerwę od social mediów, żeby nie widzieć tego co się działo, a do tego jeszcze broniła Hailey, z racji tego, że jest przeciwna hejtowi. W moich oczach Selena trochę utarła nosa tym, co jej dokuczali. Nie zaglądam już dalej, czy ludzie znaleźli coś nowego, albo coś nowego wymyślili. Wystarczy, że dałam się w to wciągnąć, bo ja zazwyczaj nie interesuje się takimi celebryckimi rzeczami. Tylko dlatego, że Selena była w to zamieszana, no to sprawdzałam o co chodzi.
Poniżej film od Suzanne Marie, w którym zobrazowane jest o co chodzi, trochę jest powiedziana o tej sytuacji. Z jednymi rzeczami zgadzam się bardziej, z innymi mniej, ale dla kontekstu film jest dobry. Zawsze to na filmie czasem lepiej jest pokazać niż w piśmie. Albo taki film może ułatwić pracę.

Czy Hailey ma obsesje na punkcie Seleny? Ile razy ją kopiowała?



Początek wpisu może być nijaki, bo musiałam na nowo wdrożyć się w pisanie. Tak to jest, jak tata z za granicy przyjedzie i dzień rozreguluje. Ale przynajmniej coś się działo 😛. Jeżdżenie traktorem, albo tata, który traktorem się zarył, to jest rozrywka na miarę polskiej wsi 😂. No, teraz muszę się wyrobić ze wszystkim do osiemnastego maja, bo tata znowu ma przyjechać 😅😆.

Adieu.


niedziela, 1 maja 2022

Troje sąsiadów detektywów. | "Only Murders in the Building"

Zastanawiałam się, jak ugryźć ten temat. Kompletnie wyłączył mi się mój tryb pisania. Próbowałam trochę się uruchomić z pisaniem w dwóch ostatnich większych wpisach, w paru mniejszych pisanych na spontanie, bez planu, no i na boku też coś tam pisałam. Ale nadal muszę się próbować uruchomić. Może po tej przerwie mi się uda.



Już trochę czasu minęło od mojego obejrzenia "Only Murders in the Building", i na ten moment, jak zaczynam to pisać, już został zapowiedziany drugi sezon. A dokładnie data jego premiery. Choć w sumie może to i dobrze, że dopiero po dłuższym czasie chcę o nim pisać, bo zapewne od razu po obejrzeniu za bardzo w szczegóły bym wchodziła. Pamiętam, jak ten serial został ogłaszany, albo może bardziej udział Seleny Gomez w nim, bo obserwowałam jej działania. Z jakiegoś powodu myślałam, że to było dawno, a to było w 2020. Przez tytuł myślałam, że będzie to serial o tym, że w jednym budynku będzie mieszkało kilku morderców, czy coś podobnego. No w końcu only murders in the building. Ja jestem prosty człowiek, idę po najprostszych rozwiązaniach. I wtedy jakoś mocno ten serial mnie nie zainteresował. Też było mało informacji o nim. Ale gdy pierwszy sezon był zapowiedziany, wyszedł trailer i pojawił się krótki opis, to wiedziałam, że muszę zobaczyć ten serial. I nawet nie spodziewałam się, że obejrzę go od razu po premierze, a potem czekałam na kolejne odcinki, co się co tydzień pojawiały. Ogółem od pewnego czasu wole, jak serial, jego sezon, sezony, jest w komplecie, żeby nie czekać na jego odcinki właśnie (to chyba przez oglądanie "The Flash", czy "DC's Legends Of Tomorrow"), ale jak świetny serial, to i czekać na odcinki się chce.



Alarm w apartamentowcu Arconia przyczynia się od spotkania trojga nieznajomych, których nieoczekiwanie łączy podcast kryminalny. Temat podcastu spowodował, że sąsiedzi bardzo zaangażowali się w rozmowę i próbowali razem rozgryźć jego zagadkę. Wkrótce okazuje się, że sprawę kryminalną, to oni mają we własnym budynku. I oczywiście w trójce sąsiadów obudził się detektyw. 

A nasi detektywi to: 
Mabel Mora (w tej roli Selena Gomez), młoda kobieta mieszkająca w mieszkaniu ciotki, przy okazji je remontując. Artystyczna dusza, lubiąca rzucić sarkazmem. Jak się okazuje, całkiem dobry śledczy. 
Charles Haden Savage (Steve Martin), emerytowany (nie do końca) aktor. Był gwiazdą serialu detektywistycznego z lat dziewięćdziesiątych, "Brazzos". Człowiek szukający spokoju. 
Oliver Putnam (Martin Short), reżyser Broadwayu, który ma problemy finansowe i jest pomysłodawcą podcastu. Stara się jak może, jak ma okazję, złapać trochę pieniędzy.  Ma nie najlepszy kontakt z rodziną.


Gdy roznosi się wieść, że w budynku, w którym mieszkają, ktoś popełnił samobójstwo, cała trójka jednogłośnie twierdzi, że sprawa jest podejrzana i że to wcale nie było samobójstwo. Zaczęli więc własne śledztwo. Po kilku dedukcjach docierają do czegoś, co mówiło, że to było faktycznie samobójstwo. Jednak sprawa ta nie dawała im spokoju. Zaczęli to analizować indywidualnie. Doszli do nowych konkluzji i nie poddali się ze swoim śledztwem. Zaczęło pojawiać się coraz więcej znaków zapytania, rzeczy do zanotowania i przypięcia do tablicy korkowej. W międzyczasie Oliver proponuje nagrywanie podcastu, na co Mabel i Charles się zgadzają. Podcast początkowo sobie słabo radzi, ale potem jakoś leci. 

Śledztwo Charlesa, Olivera i Mabel ma swoje wzloty i upadki. Pojawiają się pierwsi podejrzani, pojawia się coraz więcej faktów, pojawiają się zaskoczenia, sprawy robią się coraz bardziej poważne, ale udaje im się rozwiązać tą zagadkę.
Ale czy na pewno? 



Serial zaczyna się lekko, jest bardzo dużo humoru. Oczywiście ten humor przewija się cały czas, ale tak mniej więcej do połowy jest go najwięcej, bo z czasem robiło się trochę poważniej. Z początku musiałam się trochę przyzwyczaić do formatu serialu, ale długo to nie trwało. Bardzo podobało mi się, jak zbudowane są odcinki. To dla mnie było coś nowego, bo seriale, które oglądałam do tej pory były budowane bardzo podobnie, albo nawet tak samo. Lubię to, jak są w nich motywy przewodnie, na przykład jeden odcinek był zrobiony z perspektywy postaci, która była niesłysząca. Dźwiękowo wszystko było wygłuszone i były napisy, albo czytaliśmy z ruchu ust razem z niesłyszącą postacią. Bardzo mi to się podobało. Albo odcinek, w którym Oliver wykorzystując swoje umiejętności reżyserskie, by zobrazować niektóre rzeczy, żeby zauważyć coś czego nie widzą w prowadzonej przez całą trójkę śledztwie. A mi, jako osobie coś tam rysującej, od razu przykuł uwagę oraz przypadł do gustu fakt, że Mabel rysuje. Ja mam słabość do rysujących postaci, nic z tym nie zrobię. 

To jest prosty serial, bo nie ma tu wybuchów, pościgów, czy innych takich, w końcu opowiada o ludziach. Przedstawione są postacie, poznajemy główną trójkę, ale również postacie drugoplanowe. Poznajemy ich historie, ich problemy, i jak myślałoby się, że życie aktora jest perfekcyjne, no to historia Charlesa trochę tą tezę burzy. Też ogromną robotę robiła fabuła, bo pod tym względem cały czas się coś dzieje. Pojawiają się nowe fakty, postacie, zwroty akcji i samo to prowadzone śledztwo przez trójkę głównych bohaterów jest interesujące i człowiek aż sam się angażuje w to co się dzieje na ekranie.

To co mi się jeszcze bardzo podobało, to relacje między Mabel, Oliverem i Charlesem. Z początku mieli siebie gdzieś. Połączył ich podcast. Samoczynnie zaczęli rozmawiać. Potem trochę jakby automatycznie, jakby czytali swoje myśli, zaczęli to swoje śledztwo. I mimo, że żadne nie przyznawało się, nie pokazywało tego, to każde z nich przywiązało się do siebie, po prostu się zaprzyjaźnili. Bawiło mnie, jak na przykład Oliver próbował trzymać się tego, że nie interesuje go nikt, poza nim, a potem jednak pokazuje, że coś tam go rusza emocjonalnie.


Jeszcze chciałam sobie wspomnieć o Selenie Gomez. Jako osoba, która za dziecka oglądała tą aktorkę jako Alex w "Wizards Of Waverly Place", oraz wracała do tego serialu (nawet niedawno), to wiąże mnie z nią więź sentymentu. Nie tylko z powodu tego serialu. Mimo, że oglądałam jej inne role, w "The Fundamentals of Caring", "Getaway", czy "Spring Breakers", i mam parę zaległości w filmach z udziałem Seleny, no bo jakoś mi nie po drodze, to brakowało mi jej roli w filmie, serialu, który rzeczywiście by mnie zainteresował. Większość tytułów do tej pory kompletnie mnie nie zainteresowały, a inne były ze statusem "a może kiedyś obejrzę". Brakowało mi roli, gdzie jest już jako dorosła kobieta by występowała. Dlatego bardzo się cieszę, że udało mi się obejrzeć coś z Seleną, bo już od "The Fundamentals of Caring" minęło trochę czasu, a ten film z Seleną ostatnio oglądałam. Oglądając ją w roli Mabel, momentami przypominała mi Alex, tylko gdyby była dorosła. To takie małe smaczki, ale tak cieplutko na serduszku się zrobiło.


No, poszło całkiem nieźle. I jakoś długi tekst nie wyszedł. Z początku, gdy zaczęłam pisać, to trudno było mi zebrać myśli i układać zdania, ale w pewnym momencie, jak pisałam, to jakoś to szło i pod koniec pisało mi się bardzo płynnie. Co do "Only Murders in The Building" nie mam już nic dodania. Chyba wspomniałam o wszystkim co chciałam, choć pewnie o czymś zapomniałam. Czekam na drugi sezon i bardzo polecam obejrzeć. 



sobota, 11 kwietnia 2020

Nieodpowiedni czas na zarabianie pienię... znaczy, na WYDANIE ALBUMU.

Wiadomo, że przez zaistniałą, kwarantannową, sytuację niektóre rzeczy musiały zostać spauzowane, zastopowane, no bo wiadomo, nie ma możliwości, by na przykład kręcić filmy, seriale, czy już gotowe filmy kinowe nie ma jak wypuścić w świat, bo przecież kto by poszedł do zamkniętych kin, kiedy nie można się gromadzić. I tak premiery wiele filmów przełożono, a na przykład taka produkcja serialu "The Flash" została zatrzymana. 

Więc jak sobie radzić? 

Wiadomo, jest Netflix, Amazon, HBO i inne tego typu rzeczy. Jednak spodziewam się, że znajdą się osoby, które albo to wszystko obejrzały, albo niektóre rzeczy ich nie zainteresowały, nie są w ich klimacie, wiadomo, każdego interesuje co innego. Są jeszcze osoby, które SŁUCHAJĄ MUZYKI, i zapewne poznają nowych wykonawców, zespoły, albo czekają na zapowiedziane nowe albumy swoich ulubionych artystów. Mogę się mylić, ale wydaję mi się w świat muzyki ma trochę łatwiej od takich produkcji filmowych, bo jak niektóre filmy mają trafić do kin, to nie za bardzo są jakieś inne możliwości. Choć są takie, co trafiają na wyżej wymienione platformy, ale to wszystko zależy jakie przeznaczenie ma film. To jest raczej głębszy temat. Zaś muzyka ma o tyle dobrze, że poza kopiami fizycznymi, są jeszcze platformy streamingowe, Spotify, Tidal,iTunes i reszta, więc wydaję mi się, że owszem, zapewne byłyby jakieś straty, ale jednak ten streaming sporo ratuje. Z tego co kiedyś przeczytałam, streaming rządzi w przemyśle muzycznym, co jest kompletnie zrozumiałe. Patrząc na mnie, to ja nowych płyt, zaraz po północy, po premierze, słucham właśnie na Spotify, jak jadę samochodem, włączam playlistę polubionych utworów na Spotify,, jak poznaję nową muzykę, to również na Spotify. Przez okres kwarantanny, epidemii i korony może odcisnąć się w jakiś sposób na muzyce (nie będzie chociażby koncertów), ale ten streaming sporo ją ratuję. Też widziałam, że różni artyści, od tych co znam i słucham, po tych co kojarzę, ale nie lubię ich muzyki próbowali przetrwać ten nieciekawy czas swoim fanom, robiąc na przykład koncerty online. Ale jednak są wyjątkowe płatki śniegu. 

Nie wydam płyty, bo epidemia. 

W ostatnim czasie pojawiły się nowe muzyczne wydawnictwa, od takich artystów jak Dua Lipa, The Weekend, Niall Horan, czy nasz polski Quebonafide i inni, których nie znam, albo nie wiedziałam o ich albumach. I jak na przykład za pierwszymi dwoma artystami nie przepadam, to jednak szanuję, bo nie przestraszyli się tego co się dzieję i wydali nową muzykę, choć jakby przyszło co do czego, to i ich bym posądziła o to, że liczą się tylko pieniądze. Tak jak pewnym "artystom". Otóż ktoś taki jak Sam Smith, Lady Gaga, czy Miley Cyrus odwołali premiery swoich albumów. Jak podaje strona All About Music, Cyrus koniecznie musiała zmienić muzyczne plany, Lady Gaga nie czuje, że to nie odpowiedni czas na wydanie albumu, mimo, iż przyznaje, że sztuka jest najsilniejszą rzeczą tającą nam radość, no a Sam Smith nie podał powodu, choć odwołał premierę swojej płyty jako pierwszy, na początku tej całej epidemii. Czyli przestraszył się już na początku. 







Ja jestem podejrzliwym człowiekiem i to wycofanie się z wydaniem płyt powyżej wymienionych ludzi, wydaję mi się podejrzane. Choć oczywiście mogę się mylić, nie mówię, że nie. Skoro jedna z wymienionych gwiazd uważa, że sztuka w teraźniejszych czasach jest rzeczą ważną, to czemu nie wypuści swojego albumu, chociażby dla swoich fanów? Żeby im pomóc oderwać się od rzeczy, które się dzieję. Przecież, sądząc po sobie samym, gdyby jej fani takiej Lady Gagi, czy pozostałej dwójki dostali nową muzykę, to by mieli taką radochę, plus, mogliby oderwać się od corona situation i na przykład nie oglądaliby durnych wiadomości, gdzie pierdzielą tylko o tym, czasami naciągając, przekształcając niektóre wydarzenia. Chyba każdy ma swojego ulubionego jakiegoś artystę, i kiedy ten wyda chociażby nowy utwór, czy nawet cały album, to ten ktoś się tym jara i czasami nawet zapomina o wszystkim innym. No ja często tak mam, więc wiem o czym mówię. Często, jak jakiś mój ulubiony zespół, artysta, artystka wyda nową piosenkę, czy płytę, to ja potrafię nawet więcej niż tydzień słuchać tego na okrągło. 




A teraz to, z kogo przykład mogą brać takie gwiazdy jak powyższe.

Selena Gomez wydała Delux edycję swojego albumu "Rare", ale to nie koniec, bowiem środki z zamówień płyty z jej oficjalnego sklepu trafią na fundację, która zajmuję się COVID-19. Ja kiedyś rozpiszę się na temat Seleny, a teraz tylko napisze WSPANIAŁA KOBIETA.


















Nightwish. Zespół nie przestraszył się i wydał swój nowy album, "Human. :II: Nature". Jest on czymś nowym w muzyce zespołu, jak i ogółem w muzyce, jaką do tej pory słuchałam. Za pierwszym razem się musiałam wsłuchać, musiałam się oswoić z nowymi utworami o całkowicie innym brzmieniu, niż do tej pory słyszałam od Nightwish, ale za drugim razem, jak słuchałam na YouTube oddzielnie tych utworów, to poczułam magię ich brzmienia. Jeszcze posłucham na słuchawkach, to zapewne odkryje jeszcze więcej magii. Na razie utwór, który najbardziej i najszybciej zasiadł w mojej głowie, to utwór "Pan", jest genialny! Słuchałam go kilkanaście razy pod rząd, aż w końcu wyłączyłam, żeby przypadkiem mi się nie przejadł. Muszę jeszcze bardziej wsłuchać się w utwory i w tekst, żeby na full detalach czerpać satysfakcję z nowej muzyki zespołu.



Twenty One Pilots. Jak pisałam w poprzednim wpisie, wydali oni nowy utwór, "Level Of Concern", który, jak się dzisiaj dowiedziałam dzięki stronie twenty one pilots Polska, została napisana przez Tylera Josepha, dzięki temu, że jego mama zachęciła go, by zrobił coś dla swoich fanów w tym trudnym okresie. Zaś piosenka jest dedykowana dla jego żony, a jej dochód pójdzie na cel charytatywny dla Crew Nation. Jak ja szanuję takich artystów.



piątek, 21 lutego 2020

Niespodzianka Seleny Gomez! | Feel Me (Official Lyrics)

Budzę się dzisiaj po tym jak kot ostatecznie wybudził mnie ze snu, przeglądam internet, a tam mnie informują, że Selena Gomez oficjalnie wydała piosenkę "Feel Me".

Artystka zaprezentowała ten utwór cztery lata temu, na jednym z koncertów z Revival Tour i ludziom tak się spodobała, że słuchali jej z nagrań z tego koncertu, mając nadzieję, że wkrótce będzie miała oficjalną premierę. Jednak jak dobrze pamiętam niedługo potem zadziały się różne rewolucje w życiu artystki, po czym miała czteroletnią przerwę, więc po takim długim czasie nikt nie spodziewał się, że "Feel Me" ujrzy kiedykolwiek światło dzienne. 

Jednak Selena ostatnimi czasy zaczęła nowy rozdział w swoim życiu, najpierw wydała dwa single, niedługo potem nowy album, wkrótce ogłosiła własną markę kosmetyków, a na wywiadach widziałam ją jako szczęśliwą osobę, która zmieniła się po tym co przeżyła. Widać w niej pasję w tym co robi, nie zważa już na pewne rzeczy, pewnych rzeczy nie chce robić, jest po prostu sobą. Ja mam wrażenie, że nie będzie ona słuchać się powiedzmy kogoś z wytwórni, czy kogokolwiek innego, jeżeli nie będzie jej coś pasowało, nie będzie robiła czegoś pod publikę, z tego co widziałam ma koło siebie odpowiednich, zaufanych ludzi. Takie odniosłam wrażenie po jej wypowiedziach. Tak więc Selena, jako 'nowa', szczęśliwa osoba spełniła prośbę fanów i opublikowała dziś piosenkę "Feel Me", czym uszczęśliwiła swoich słuchaczy.

Artystka spytana o ten utwór powiedziała, że jest nieaktualna, nie opisuje tego jak się czuje, więc prawdopodobnie nie znajdzie się na żadnym krążku, ale od dzisiaj fani będą nie będą musieli katować uszu nie najlepszymi nagraniami z koncertu, a będą mogli delektować się studyjnym nagraniem tej piosenki. Ja do tej piosenki miałam neutralny stosunek. Podobała mi się, i nadal podoba, jest bardzo fajna, i twierdziłam, że fajnie by było usłyszeć jej oficjalne audio, ale jakby tak się nie stało, to nic nie szkodzi. Tak więc fajnie słyszeć ją na oficjalnym audio 😉.




czwartek, 12 grudnia 2019

Trailer nowej płyty Selena Gomez! | "Rare"

Dzisiaj Selena Gomez opublikowała trailer swojego nowego albumu, który swoją premierę będzie miał 10 stycznia 2020 roku i jestem bardzo podekscytowana! Ta artystka jest ze mną najdłużej w mojej muzycznej podróży i po prostu nie mogę się doczekać jej nowej muzyki. 

A sądząc po trailerze można spodziewać się świetnych utworów, kompletnie nowego brzmienia, taki powiew świeżości i w muzyce Pop i w muzyce Seleny. Te urywki udostępnione w trailerze mi się spodobały i nie mogę się doczekać, żeby je usłyszeć. Spodziewam się bardzo dobrego powrotu artystki. 

Po obejrzeniu tego traileru jestem trochę bardziej podekscytowana, ale pewnie ta ekscytacja delikatnie opadnie, dopóki, powiedzmy, nie będzie premiery utworu z płyty, albo premiery samej płyty, ja tak mam 😛.





poniedziałek, 28 października 2019

Stara miłość nie rdzewieje. | Selena Gomez WRÓCIŁA!

Ja Selenę Gomez słucham już od bardzo dawna, bo od około dziewięciu lat, jak nie dłużej i może nie jest to takie aż przesadne uwielbienie jak zza czasów dwunastoletniej mnie, ale nadal interesuje mnie co się u niej dzieje, jej nowe projekty, nowa muzyka, która ostatnimi czasy jest bardzo różnorodna, bo każdy utwór jest inny, różnią się od siebie stylem. Czasami muszę kilkanaście, albo nawet kilkadziesiąt razy przesłuchać jakiegoś jej nowego utworu, ale koniec końców i tak mi się spodoba. 

Zadziwia mnie jeden fakt, że gdy zaczęłam coraz bardziej interesować się mocniejszą muzyką, na tamten czas Rockową i odchodziłam od tych popowych akcentów, jakie wtedy słuchałam (na przykład Kat Deluna, Inna, Alexandra Stan), Selena Gomez została do dziś. Dlatego gdy pojawiały się wstępne informacje, a potem już pojawiło się oficjalne ogłoszenie o pojawieniu się nowego utworu Gomez to ucieszyło i zainteresowało mnie to. 

Zapowiadany utwór miał swoją premierę 23 października i nosi tytuł "Lose You To Love Me". I kiedy pierwszy raz go usłyszałam, zaraz po obudzeniu się ze snu, to byłam zaskoczona, jak on brzmi. Kompletnie co innego niż do tej pory. Wokal artystki zaskoczył mnie jeszcze bardziej, bo jest on momentami delikatny, a momentami taki mocny, Selena wydobyła z niego to co najlepsze. Pod koniec utworu są jeszcze takie chórki, które dodają klimatu całości. Tekst również jest bardzo dobry, wzruszający, bo nawet ja, bezuczuciowiec (jak mnie nazywają), byłam skłonna zamoczyć oczy ze wzruszenia.

           Selena Gomez - Lose You To Love Me (Official Video)

Ledwie ludzie, i ja, się nasłuchaliśmy pierwszego rewelacyjnego utworu, a Selena na drugi dzień wydała kolejny! "Look At Her Now" jest już bardziej podobny do tego co wcześniej Gomez tworzyła, ale ma też w sobie nutkę takiej świeżości, czegoś podobnego, co teraz jest popularne. Takie mam wrażenie. Z początku delikatnie mnie denerwowało "Mm-mm-mm, mm-mm-mm, mm-mm. Look at her now, watch her go" w refrenie, głównie "Mm-mm-mm", ale po kilkukrotnym przesłuchaniu tego utworu to nawet mi się podoba. Chociaż jest możliwość, że po jakimś czasie może mi się znudzić ta piosenka z tego powodu, bo czasami tak mam, bo teoretycznie piosenki taka jak ta, nie są w moim klimacie.

           Selena Gomez - Look At Her Now (Official Video)

Teraz trzeba się nacieszyć tymi dwiema piosenkami i w cierpliwości czekać na nowy album Seleny, który mam nadzieję będzie zaskoczeniem tak jak utwór "Lose You To Love Me". Ja się trochę nauczyłam cierpliwości w oczekiwaniu na nową muzykę, więc chyba nie będę siedziała jak na szpilkach, jak kiedyś, jak miałam dwanaście lat 😛. Tymczasem ja wracam do pracy nad o wiele WIĘKSZYM wpisem, a wam życzę miłego dnia/wieczoru.