Pokazywanie postów oznaczonych etykietą YouTube. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą YouTube. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 marca 2022

Olsikowa wróciła na YouTube!

W trakcie robienia innych rzeczy postanowiłam sobie popisać.

Wydawałoby się, że YouTuberzy to po prostu ludzie, którzy coś tam tworzą w internecie. Obejrzysz wideo, możesz lubić jakąś osobę prowadzącą i czerpać przyjemność z treści jakie tworzy. Tak samo jak zacząłeś oglądać daną osobę, tak samo możesz odejść od jej filmów. Jednak jak dwa lata temu Olsikowa dodała swój ostatni film, na tamten czas, to zrobiło mi się smutno i potem przez cały ten czas czegoś brakowało mi w internecie. Jedynie miałam namiastkę jej działalności na Instagramie, gdzie się wciąż udzielała.

Niedawno Olsikowa poinformowała na instastory, że przygotowuje ważne ogłoszenie. I gdy przyszła pora, to ogłoszenie się pojawiło. I jak się okazało, była to wiadomość o jej powrocie na YouTube. I jak ja się ucieszyłam. Nawet sama się nie spodziewałam, że będę się cieszyć powrotem jakiejś obcej osoby, tworzącej coś w internecie na jakąś platformę. Gdy przyszedł czas i pojawił się ten pierwszy od dwóch lat film powrotny, tak mi się przyjemnie zrobiło, taką nostalgią zawiało i wspomnienia wróciły. 

Nie pamiętam już w jakich okolicznościach natknęłam się na film Olsikowej, który rozpoczął to wszystko, ale mnie to zaintrygowało. Mimo, że z początku próbowałam ignorować inne proponowane filmy, to jednak to zainteresowanie. Nie wiem dlaczego, ale z jakiegoś powodu jak mnie coś w jakiś sposób zainteresuje, to mimo to to ignoruję. Nie mam tak zawsze, ale nie wiem od czego to zależy. Ale jak to zwykle bywa, w końcu kliknęłam w któreś wideo. Nie mogłam spać, więc chciałam się czymś zająć. A dalej to już samo poszło. I to co mnie zauroczyło w tych filmach, to pozytywność. Na każdym filmie Olsikowa była szeroko uśmiechnięta, rzucająca żartami, tworząca różne kreatywne rzeczy (nie tylko rysunki) i opowiadało o tym co robiła z taką pasją, a w tym wszystkim była sobą. Pamiętam jak motywowała mnie do działania, czy poprawiała humor, jak miałam gorszy dzień. Będąc młodszą bardzo mi imponowała. Bardzo ją podziwiałam, że potrafi łączyć studia, chyba nawet pracę, i nagrywanie na YouTube. Im dłużej siedziałam w tym świecie, tym jeszcze bardziej interesowałam się rysunkiem, tym mocniej czekałam na nowe wideo. Odkryłam też kanał z Vlogami i to też było pełne pozytywności. Kanał Olsikowej to było coś innego od tego wszystkiego co było na YouTube i to mnie cieszyło.

I to chyba było to, przez co było mi smutno, jak dodała ostatni film, i cieszyło, kiedy powróciła.

Prawdopodobnie jeszcze miałam coś w głowie do napisania, ale jak zwykle, w trakcie pisania powyższego teksu, wywiało mi to z głowy. No ale cóż. Miało być krótko i jest krótko.




piątek, 19 listopada 2021

Polska granica.

Ciągle widzę dyskusje w komentarzach głównie na Facebooku, gdzie ludzie wygłaszają swoje racje, czy to co się dzieje na granicy Polski teraz, to złe czy dobre. Jedni stoją po stronie imigrantów i uważają, że trzeba im pomóc, zaś drudzy są po stronie naszych mundurowych i uważają, że granicy trzeba bronić. 

Obejrzałam nawet film na YouTube, gdzie anglojęzyczny kanał informował co dzieje się na Polskiej granicy i to co mnie zdziwiło czytając pod nim komentarze, bo przecież niektórzy tworzą narrację, że Polska zła i niedobra, to to, że ludzie z Kanady, Ukrainy, Niemiec, czy nawet Rosji są za działaniami obronnymi, cieszą się, że Polacy broniąc swoją granicę bronią także granice Europy (bo Europa przecież przekonała się, co to uchodźcy).


Oczywistym jest, że każdy kraj ma obowiązek bronić swojej granicy. Chcesz przekroczyć granicę? Zrób to legalnie. Nie chcesz zrobić tego legalnie? To won. Proste. Bardzo dobrze, że broniona jest nasza granica przed NIELEGALNYMI uchodźcami, którzy są jeszcze marionetkami Białorusi. Dodatkowo są agresywni. I podejrzewam, że gdyby zostali wpuszczeni do naszego kraju ich zachowanie by się nie zmieniło.

Ci, co użalają się nad losem tych wszystkich osób koczujących na granicy powinni zdać sobie sprawę, że oni sami decydują o własnym życiu, oni sami zdecydowali się co robią, to przez nich samych są w miejscu, w którym się znaleźli. Plus, kobiety i dzieci? Przecież ja tam widziałam samych mężczyzn i młodych chłopaków, a nawet i te DZIECI potrafiły rzucać kamieniami... Kobiety i dzieci były często podstawiane, nakręcili materiał o tym, że Polska niedobra, po czym ich zabierano stamtąd, bo mężczyźni i cała reszta zaczęła rzucać kamieniami. 

Cieszę się, że w manipulacje ludzie nie wieżą i są za Polakami. Dobrze, że ludzie mają rozumy i nie idą za myśleniem swojego rządu. A w temacie tych jakże "biednych i niewinnych" imigrantów, to warto poszerzać wiedzę. Bo oni nie są tacy biedni i niewinni. Dlatego polecam obejrzeć poniższy film. I parę innych filmów od tego twórcy, który już dawno informował o uchodźcach i o ich zamiarach. 

Niech wiedza będzie z wami.


                       O nachodźcach przy polskiej granicy

środa, 22 lipca 2020

Ostatni raz.

Miałam już zostawić ten temat, ale nadal pojawiają się w internecie rzeczy o BLM i koło BLM i ogólnie wszystko co z tym jest związane, które po prostu mnie irytują.

Cały czas widzę rzeczy tego typu w internecie, głównie na Instagramie, i z uwagi na to, jakie ja mam na ten temat wyrobione zdanie, irytują mnie i już nie mam ochoty się na nie patrzeć po prostu. Owszem, są takie rzeczy, które mogę ścierpieć, po prosu idę dalej przeglądając daną stronę, ale są takie (w większości), które potrafią mnie tak zdenerwować, że mam ochotę od obserwować dany profil (no nie robię tego, bo po coś ten profil zaobserwowałam, a poruszany temat jest chwilowy [chyba]). 

To co mi najbardziej przeszkadza, to to, że ludzie samodzielnie nie myślą i powtarzają to, co mówią im popularne osoby, gwiazdy, influenserzy i inne takie. Nie otworzą szerzej oczu, żeby więcej zobaczyć i zaślepieni podążają w złą stronę. 

A co sądzę o tej sytuacji? Moje zdanie można wyciągnąć z oglądania między innymi tych dwóch filmów poniżej. Nie będę się rozpisywać i główkować jak to napisać o co mi chodzi, bo to nie ma sensu, w momencie, gdy człowiek w tych filmach powiedział wystarczająco wystarczy je obejrzeć. Nie ma sensu się powtarzać. 

Carrioner zrobił już wcześniej podobny materiał, co też udostępniałam, bo zwyczajnie się z nim zgadzam, zgadzam się z tym co mówi i w sumie one by wystarczyły, ale odezwało się takich dwóch, co trzeba było wyjaśnić i dzięki temu powstały kolejne dobre materiały. Ten pierwszy ma tylko dwadzieścia minut, ale za to ten drugi, który jest na BitChute ma już dwie godziny, więc tamci dwaj zostali rozłożeni na czynniki pierwsze 😆. 

Nie wiem jak to wyjdzie, ale chce, by to był ostatni wpis o tej tematyce. Przynajmniej ja to chcę zostawić. No chyba, że Carrioner wypuści kolejny materiał 😂.


Gargamel ZAORAŁ Eggmana | Transkrypt Georga F.


DWÓCH IGNORANTÓW PODCAST! - GARGAMELVLOG I GENERATOR MUSZĄ PRZESTAĆ

DWÓCH IGNORANTÓW PODCAST! - GARGAMELVLOG I GENERATOR MUSZĄ PRZESTAĆ
[kliknij w obraz by przejść do filmu]


niedziela, 7 czerwca 2020

"Black Lives Matter" TO KPINA | ZAMIESZKI W USA! - Słuchaj, czego nie mówią, patrz na to, czego nie pokazują

Te dwa filmy podsumowują to co ja uważam o tym co się dzieje teraz w USA. Nic dodać nic ująć. 
A to, że czarnoskóra kobieta mówi, że te protesty to "żart", to chyba o czymś świadczy.
Warto się zapoznać, bo jak już wspominałam, ludzie idą w trochę złą stronę...


ZAMIESZKI W USA! - Słuchaj, czego nie mówią, patrz na to, czego nie pokazują
Tu powinien być film z YouTube, ale wyświetla mi się tylko taki obraz, jak poniżej, więc trzeba w ten obraz kliknąć, by do niego przejść.



"Black Lives Matter" TO KPINA



wtorek, 2 czerwca 2020

Zło złem nie pokonasz.

W ostatnim czasie bardzo głośno jest o sprawie Gearge'a Floyda, który został zamordowany przez policjanta. Możliwe, że nie byłoby tak głośno, gdyby nie to, że był to czarnoskóry mężczyzna, a ten policjant był biały. 

Gdy zaczynało się o tym coraz więcej mówić, byłam do tego sceptycznie nastawiona. Wszyscy udostępniali tylko zdjęcie Floyda i jego cytat "I can't breathe" oraz tylko JEDNO i to samo wideo, jak policjant dusi tego mężczyznę. 

Moje myśli były wtedy takie, że poza tym jednym nagraniem nie ma nic, albo przynajmniej nic innego poza nim nie udostępniali i nie stawiałam sobie żadnej tezy na ten temat. W głowie miałam jedynie domysły, że był jakiś powód tego jak zachował się ten policjant, że być może Floyd nie chciał się słuchać, stawiał się, nie chciał, by go aresztowano lub tym podobne rzeczy. Jednakże to co ostatecznie zrobił ten funkcjonariusz jest drugą sprawą, która jest warta potępienia. 

Czyli na tamten moment - coś spowodowało, że ten policjant go przytrzymywał, ale to że go zabił jest drugą stroną i z pewnością był winny temu zdarzeniu.

W internecie, a właściwie na Instagramie, bo tu najwięcej tego wszystkiego widziałam, zaczęły się rozpowszechniać hasła "i can't breathe", "Black lives matter", "Justice for George Floyd", coraz więcej plakatów, które udostępniały osoby popularne, jak i tacy zwykli ludzie. Ludzie w Ameryce wyszli protestować przeciwko rasizmowi. 

Ja, ponieważ byłam do tego sceptycznie nastawiona, po dwóch dniach miałam dość tych haseł, plakatów, transparentów, nagrań z protestów, oraz pokazywania tego, ze ci biali to najgorsze zło. Tak. Miałam takie wrażenia po niektórych rzeczach, że niektórzy ludzie przedstawiali białoskórych jako prawdziwe demony.

Tymczasem. 
Wybuchły zamieszki. 
Ludzie poza wygłaszaniem wyżej wymienionych hasem, a właściwie pod ich pretekstem, zaczęli rozwalać, podpalać, grabić. Byli to w większości czarnoskórzy (choć białych jednostek też nie zabrakło). Widziałam nagranie, jak najpierw agresywnie podchodzili do radiowozu, 'zachęcali' by ich rozjechał. Zaczęli wykrzykiwać "fuck the police".

Nie podobało mi się to, co się tam działo, i niestety niektóre reakcje policji też nie do końca były w porządku, ale w wielu przypadkach funkcjonariusze wykonywali tylko swoją robotę, próbowali rozgonić tych ludzi. 

Pomyślałam sobie wtedy - "Wait. JEDEN policjant dokonał się złego czynu i zabił bezpodstawnie człowieka. No plus ta trójka, co stała bezczynnie. No, ale, dlaczego obrażają CAŁĄ POLICJĘ", "dlaczego cała policja odpowiada za jedną osobę". 


Ja czekałam na jeden zapowiedziany materiał na ten temat. Długo nie trzeba było czekać na wypowiedź jednego człowieka z internetu, z którym w większości spraw i przypadków się zgadzam. 

Otóż Carrioner wypuścił film, który rozwiał moje wątpliwości i potwierdził moje przeczucia co do sprawy Floyda, oraz pokazał, że ci "pokojowi" protestanci nie są tacy pokojowi. Pokazał to jak obrzydliwie ludzie wykorzystują sprawę zmarłej osoby, do wykonywania przestępstw oraz to, jak media MANIPULUJĄ ludźmi. 

Do protestów nic bym nie miała, choć za zjawiskiem "protest" nie przepadam, ale zamieszki to już parę kroków za daleko. 

Patrząc na to co robią ci ludzie we własnym mieście, rozwalając go, czy też to, co robią oni innym ludziom, natoczyła mi się myśl, że oni sami pracują nad tym, żeby ludzie byli do nich uprzedzeni. 

Naprawdę zachęcam do obejrzenia filmu Carrionera, bo ZA DUŻO LUDZI idzie ślepo w złą stronę. 

I na koniec, jeszcze raz.
- George Floyd stawiał opór podczas aresztowania. 
- Policjant, który go "zakuwał w kajdanki" nadużył swojej władzy,      zabijając mężczyznę.
- Pokojowe protesty mogą być.
- Zamieszki są złem, a zło złem nie pokonasz. 
- Wykorzystywanie śmierci Floyda do przestępstw jest OBRZYDLIWE. 
- Biali ludzie również brali udział w protestach jak i zamieszkach.


"GEORGE FLOYD I ZAMIESZKI CZYLI JAK ZNISZCZYĆ WŁASNE MIASTO"


Kliknij w obraz, by przejść do obejrzenia filmu


niedziela, 3 maja 2020

Warto obejrzeć.

Ostatnio miałam przyjemność zobaczyć kolejną kreatywną stronę Człowieka Wargi z kanału na YouTube zDupy. Ogółem lubię i szanuję jego twórczość. To nie jest kolejny jutuberzyna robiący 'czelendże' i filmy z kisielem, czy innymi kulkami w basenie. Poza filmami z humorem robi też te bardziej poważne, przedstawiając sprawę w swój, oryginalny sposób. 

Niedawno opublikował on swój pierwszy (i mam nadzieję nie ostatni) film krótkometrażowy, który zaorał mi banię. Dosłownie. Film i wrażenia po nim musiały u mnie w głowie poleżeć dłuższą chwilę. Daje on do myślenia pod różnymi kątami, zwraca uwagę na pewne rzeczy. W filmie zagrała rodzina Wargi, i całej trójce należy się szacunek i brawa, bo musieli oni robić trudne sceny. Można by było przyczepić się do niektórych rzeczy, że tam aktorstwo delikatnie słabe, a tam słaba praca kamery, czy coś, ale nie będę tego robić, bo to w niczym nie przeszkadzało, żeby całość mnie wciągnęła i poruszyła. 

Ja mam dziwne przeczucia co do spraw przyszłości. W sensie, jeżeli byłoby tak, jak pokazuje większość filmów, że większość rzeczy robią roboty i inna elektronika za ludzi, to mnie by to trochę niepokoiło. Było by to z jednej strony fascynujące, do czego doszła ludzkość, ale z drugiej strony bardzo creepy. Patrząc na to, jak to teraz jest z telefonami, bez których niektórzy ludzie żyć nie mogą, bo przecież 'muszą' odpisać na wiadomość, która ma treść "XD". To prawdopodobnie, gdy dojdzie do tego, że technologia będzie tak rozwinięta, że człowiek będzie musiał wypowiedzieć tylko jedno słowo, albo jeden gest, żeby coś włączyć/wyłączyć, i większość będzie robił za człowieka komputer, to rodzi we mnie niepokój. Z jednej strony było by to pomocne dla ludzie, ale z drugiej też niebezpieczne, jak taka technologia będzie miała możliwość rządzić ludźmi i sterować nimi jak marionetkami. 

To takie przemyślenia po właśnie tym filmie, ale zostawmy moje rozkminy, bo o to szeroki temat gdzie można byłoby sobie popisać, ale najpierw bym musiała poukładać sobie myśli.

Tymczasem razem z "Odyseją 2010" Wargi wyszły jeszcze dwa filmy z pod szyldu jednego projektu. Swoje krótkometraże zrobiły Szparagi i Ajgor i podobnej tematyce, ale zrobione w kompletnie inny sposób, idą w kompletnie inną stronę. W teorii wszystkie trzy mają poniekąd to, gdzie już podobne można było zobaczyć, ale widać jednak pomysł twórców. Są gdzieś tam motywy, które możemy kojarzyć, ale są one ugryzione po swojemu. 

"Skansen" mi się podobał. Podobał mi się ten pomysł z androidami (tak bardzo klimat "Detroid: Become Human") i ten kontrast między wsią, a technologią. "Clickbait" był dobry, ale mi się nie podobał. Można tak? Widać w nim dobrą robotę i fabuła też niczego sobie, ale jakoś mi się nie podobał. 

Najbardziej poruszył mnie film Wargi, ale twórcy pozostałych dwóch też odwalili dobrą robotę, mimo, że ten jeden mi się nie podobał. Widać we wszystkich trzech pracę i zaangażowanie. Doceniam takie rzeczy na YouTube i fajnie, że chcieli zrobić nie coś klikalnego, o łatwym scenariuszu, z jakimś wyzwaniem, tylko coś swojego. Takie ambitniejsze, bym powiedziała. Bo każdy jeden mógłby robić filmy, ale to nie oznacza, że to będą dobre, kreatywne rzeczy (wystarczy popatrzeć co trenduje na YouTube). 

Chciałabym chociaż trochę wesprzeć takich ambitnych twórców. Może mój blog nie jest jakiś popularny, ale kto wie, może znajdzie się ktoś, kto wpadnie na niego, zobaczy ten wpis i zobaczy te filmy. Mam taką małą nadzieję, bo jak wiadomo, "nadzieja ostatnia umiera". 


ODYSEJA 2010 - film krótkometrażowy Wargi




SKANSEN (film krótkometrażowy) - [ Szparagi ]



Clickbait | short film



środa, 18 marca 2020

Kwarantanna time

Światem opanował niejaki korona wirus, a niektóre polaczki już za czasów pierwszego PODEJRZANEGO o zakażenie siały panikę i wykupywały wszystko ze sklepów. To samo się działo, gdy pojawił się faktyczny zakażony, to już całkiem ludzie powariowali. Mogłam delikatnie to odczuć, gdy pojawił się pierwszy zakażony w moim województwie, lubelskim, i to jeszcze niedaleko miejscowości, w której mieszkam. Otóż tego dnia, co pojawiła się informacja o tym pacjencie, wieczorem, niedługo potem pojechałam załatwić pewną sprawę z mamą. Mama spotkała jakiegoś mężczyznę, co z resztą jechał wcześniej za nami, wyjechał ze sklepu, w którym, jak mówił, NIC NIE BYŁO, nawet PAPIERU TOALETOWEGO. Z racji tego, że tego samego dnia rano zawiozłam mamę na badania do szpitala, to świrować zaczęła i moja mama. I mówi do mnie "A co jeśli ja mam tego korona wirusa". Na co ja tylko w myślach miałam facepalma i próbuję jej wyjaśnić - "Ty byłaś w szpitalu RANO. O tym chorym pacjencie dowiedzieliśmy się WIECZOREM, który leżał w szpitalu w INNEJ MIEJSCOWOŚCI, a nie w Lublinie.". Dodatkowo, jak moja mama dowiedziała się, że tego chorego mają przenosić do szpitala, w którym ma mieć zabieg to już kompletnie zaczęła się panika. 

Sytuacja w Polsce się trochę pogorszyła od tamtego czasu i teraz mamy kwarantannę. I teraz, są dwie grupy ludzi, którzy mnie wkurzają. Pierwsza grupa, to ta kompletnych ignorantów, którzy czas kwarantanny uważają za WAKACJE i, póki jeszcze były otwarte, szli do centrów handlowych, albo jadą nad zalew... Druga grupa zaś, to tych, co aż ZA BARDZO PANIKUJĄ, boją się wszystkiego i właśnie wykupują ze sklepów, nawet papier toaletowy... No w sumie znalazła by się jeszcze trzecia grupa, tych co chcą chodzić do kościoła, ale może lepiej pominę ten temat. Wszystko podsycają media, informując że tu ktoś umarł, a tam ktoś nowy zachorował, nie wspominając, że są też osoby WYLECZONE. Ostatnio jak widziałam jakąś wiadomość, to było 3 zgony i 13 WYLECZONYCH, tu w POLSCE. Ale tylko RAZ widziałam wiadomość, gdzie ktoś poinformował o tych wyleczonych pacjentach. 

Owszem, epidemia jest poważna,  ale cała ta sytuacja mnie dość mocno irytuje. Irytuje mnie podejście ludzi, irytują mnie media. Panikując nie polepszymy sytuacja, a wręcz ją pogorszymy. Najlepiej zachować w jak najbardziej możliwy sposób spokój, poddać się tej kwarantannie i nie wychodzić bez potrzebnie z domu, a po wyjściu gdzieś w miejsce publicznie, myć ręce. Zalecam też obejrzeć poniższy film Carrionera i nie siać więcej paniki, jak inni...



KORONAWIRUS! - Czy jest powód do paniki? Co powinieneś wiedzieć



#ZostańWDomu

PS. To uczucie, kiedy myślałeś, że wpis się opublikował, a dwa dni później widzisz, że jednak nie... 🤦‍♀ Dziękuję komputerze...

wtorek, 26 lutego 2019

"Weird City" jest naprawdę weird.

"Weird City" jest to antologiczny, komediowy serial science fiction z sześcioma odcinkami, który swoją premierę miał 13 lutego na YouTube Premium. Trafiłam na niego dzięki magicznej społeczności fanów Dylana O'Briena, w której już trochę siedzę. W prawdzie aktor wystąpił tylko w pierwszym odcinku, a o fabule było mało wiadomo, ale jakoś koncepcja i tajemniczość tego serialu mnie zaciekawiła i stwierdziłam, że obejrzę cały ten serial. Poza tym głupio by było obejrzeć tylko jeden odcinek, a dodatkowo ja nie lubię zaczynać i nie kończyć serialu, bo to bez sensu jest. 

Bohaterowie serialu są umieszczeni w futurystycznym mieście Weird, które zostało podzielone na dwie części, według klas ekonomicznych. I tak patrząc na angielskie nazewnictwo mamy ludzi żyjących Above The Line zamieszkałe przez haves, czyli tak jakby ci bogatsi, i ludzie żyjących Below The Line zamieszkałe przez Have-Nots, czyli ci trochę biedniejsi. Chyba dobre jest moje rozumowanie. Chociaż dodałabym do tych podziałów, że pierwsza wymieniona połowa miasta jest bardziej taka faktycznie przyszłościowa i cała jest w nowoczesnej technologii, no a ta druga połowa jest takie bardziej zwyczajna, już mniej ma w sobie tej przyszłościowej technologii.

Każdy odcinek jest o czymś innym z innymi bohaterami. Widzimy jak żyją w nowoczesnym świecie, pełnym technologii, gdzie jest też sztuczna inteligencja robiąca dużo rzeczy za człowieka. Część ludzi zwyczajnie korzysta z tych możliwości, część ludzi są lekko świrnięci na tym punkcie i aż niezdrowo są zafascynowani tym wszystkim , i są jeszcze ludzie, którzy są z tej biedniejszej części miasta i zwyczajnie odkrywają nowe możliwości. 

Pierwszy odcinek opowiada o Stu, który w poszukiwaniu swojej drugiej połówki zwraca się o pomoc do serwisu randkowego, który dopasowuje mu Burta. Oboje są nieco zdziwieni sytuacją, ale widzą u siebie podobieństwa i wkrótce z przyjaźni rodzi się romantyczna relacja, mimo dużej różnicy wieku, biorą nawet ślub. Ale rok później Doktor Negari, założyciel owego serwisu randkowego, który mówi im, że nie mogą być razem, bo wykryli, że w badaniach naukowych, mających na celu dopasowywanie ludzi do siebie, wystąpił błąd i dopasowali im nowe osoby, z którymi muszą być, żeby algorytmy w systemie serwisu się zgadzały. Stu i Burt nie zgadzają się jednak z tym i postanawiają przeprowadzić się do drugiej połowy miasta, Below The Line. 



W drugim odcinku mamy Tawny'ego, który zostaje wyrzucony z grupy wsparcia i zwolniony z pracy. Poszukuje akceptacji i ma nadzieję, że znajdzie ją na siłowni ShapeCult, gdzie się zapisuje. Jednak przez jego słabą psychikę treningi zaczynają być jego obsesją, co z czasem nie podoba się jego trenerce, przez co powstają sprzeczki. 



W trzecim odcinku poznajemy Raynę, która otrzymała stypendium i dzięki temu może pójść na studia na uczelni w części Abowe The Line. Ponieważ dziewczyna pochodzi z Below The Line, to dziewczyna odkrywa życie w tej "lepszej" części miasta. Poznając ludzi i ich zachowania widzi różnicę między połówkami miasta. Nawet jeżeli chodzi o relacje chłopak-dziewczyna, gdzie w takich rzeczach jak randki i bliskość preferowany jest sexting, do czego Rayna nie jest przyzwyczajona. 



Czwarty odcinek jest o inteligentnym domie, który teoretycznie ma pomagać w życiu jego mieszkańcom. Wprowadzają się do niego Liquia i Jathryn, który miały nadzieje na wymarzony dom i fascynowały się tym, jak ten dom działa, że przygotowuje posiłki, gasi światło i tym podobne, czy nawet z nimi rozmawia, bo ma wbudowany moduł głosu. Wszystko było dla nich nowe i ekscytujące w szczególności, że pochodziły z Below The line. Jednak "osobowość" domu zbudowana była na osobowości prawdziwej osoby i wkrótce zaczął świrować. Doprowadził do tego, że zagroził nie tylko ich związkowi ale i życiu. 



Piąty odcinek przejmuje grupa "Abowe-the-Liners", w składzie Chonathan, Mulia, Barsley i Phephanie, którzy wpadają na pomysł, aby zasponsorować jakieś (teoretycznie) biedne dziecko z Below The Line. Chcąc przekroczyć całą grupą granicę między połówkami miasta, kradną vana, a przejeżdżając ulicami tej biedniejszej części zadziwiała ich nawet pralnia. Wkrótce znajdują sobie w pewnym chłopcu cel do sponsorowania i go porywają, nie widząc w tym nic złego. Zabierają go do siebie i chłopakowi nawet się podoba, ale po dłuższym czasie spędzonego z dziwnymi ludźmi chce wrócić do domu i jest szczęśliwy kiedy wraca do swojego taty. 



W ostatnim, szóstym odcinku kryminalistki, Charlotta i Gail podczas rozmowy przy przygotowaniu do następnego napadu, odkrywają, że są one tylko aktorkami w serialu. Kobiety zaczynają się zastanawiać co właściwie się dzieję i zaczynają kwestionować swoje istnienie. 



Zaczynając oglądać ten serial, byłam ciekawa pomysłu twórców, bo jak już wspominałam, no nie wiele było o nim napisane, tylko tyle, że jego fabula będzie działa się w przyszłości, a głównym motywem będzie miasto podzielone na dwa. I ten futurystyczny świat mi się faktycznie spodobał. Twórcy mieli naprawdę dobry pomysł. Spodobał mi się wygląd takiego przyszłościowego miasta, ta technologia pokazana w serialu, te zaprojektowane ubiory postaci i w ogóle wszystko było takie ładne z wyglądu. A tak apropos wyglądu, to się nie spodziewałam tak dopracowanego wszystkiego wizualnie, to całe miasto zrobione na nowoczesne i te wszystkie komputerowo zrobione rzeczy były tak dopracowane, że niejeden serial puszczany w telewizji mógłby tego pozazdrościć.


Twórcy w fajny, humorystyczny sposób pokazali ludzi żyjących w tym świecie rozwiniętej technologii, a najzabawniejsze są sytuacje, gdzie ludzie są zafascynowani tą całą technologią, mimo, że mają ją na co dzień, niektórzy wręcz są uzależnieni od niej, no albo przynajmniej żyją na tyle długo, że ta technologia jest nierozłączną częścią ich życia i nie wyobrażają sobie żyć inaczej i powiedziałabym że niektórzy to nawet głupieją od tego. Najlepszym przykładem jest chyba przedostatni odcinek, gdzie ta czteroosobowa grupa wręcz podziwia tą mniej technologiczną część miasta i wręcz podziwia widok wspomnianej pralni, a gdy się dowiadują, co się tam robi, to są w szoku, że tamci ludzie robią coś takiego jak pranie. Zabawne były jeszcze te rozmowy między wyżej opisanymi ludźmi, a tymi bardziej normalnymi, którzy zwyczajnie korzystali z dóbr. Ci pierwsi są takie pełne dumy i fascynacji na jakiś temat, szczególnie kiedy to oni są czegoś twórcami, a ci drudzy, którzy tylko zwyczajnie z czegoś korzystają, dziwnie się na nich patrzą, coś na zasadzie "hej, to tylko zwykła usługa, nie ma się czym fascynować".

Serial może nie jest jakiś rewelacyjny, bo jednak mu trochę brakuje, ale fajnie mi się go oglądało i w większości podobał mi się. Wprawdzie niektórych rzeczy nie do końca rozumiałam, ale stwierdziłam, że przecież ten serial ma 'weird' w nazwie, więc miał prawo mieć coś nie do końca zrozumiałe i w ogóle dziwne rzeczy. Fajnie jakby powstał drugi sezon i pokazał coś więcej, w sensie więcej tego stworzonego futurystycznego świata, bo to naprawdę bardzo dobry pomysł mieli na to twórcy i fajnie by było zobaczyć coś więcej. 

Spodziewam się, że nie każdemu ten serial się spodoba, patrząc też na oceny widzów które albo ten serial chwalą i w jakiś sposób wpasował się w ich gusta, albo dają im najniższe noty, ale jeżeli ktoś tak jak ja złapał jakieś zainteresowanie do tego serialu, to niech obejrzy, a potem się utożsami z którąś ze stron. To też jest serial, który można obejrzeć w wolnej chwili, jak nie ma się co obejrzeć, czy też jak ktoś by się nudził może sobie go puścić.