"Prawda jest taka, że najwięcej na tym korzystają chłopaki z naszej ekipy technicznej. Obiecają im nasz autograf i już mają panienkę na noc. To dla nich całkiem niezła zabawa" - powiedział.
"Jeśli chodzi o nas, sprawa ma się inaczej. Naoglądaliśmy się już na trasie różnych strasznych rzeczy i wyciągamy z takich lekcji wnioski. Wiedziałem innych artystów, których ten cały zgiełk pochłaniał, ulegali pokusom, brali narkotyki. Zawsze w sytuacjach, kiedy nam coś takiego może się przydarzyć, mówię sobie: Nie chcesz chyba skończyć jak oni?. Wolę wtedy iść pograć sobie w kręgle" - dodał Chester Bennington, frontman i wokalista Linikin Park.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz